— Nasz gość nie jest na bieżąco z ostatnimi wiadomościami z kraju — zauważył, nie odzywając się bezpośrednio do ducha.
Mimo to nie potrafił łatwo oderwać zbolałego spojrzenia od spętanego ciała kuzyna. Że też musiało trafić akurat na niego. Nie mogło mu być przyjemnie. Jamil musiał być nieźle rozeźlony tam w środku lub przynajmniej mocno skonfundowany. Miał praktycznie codzienny kontakt z duchami, szlifował swoje zdolności przywoływania innych dusz i utrzymywaniu ich w tym świecie; zapewne doświadczał opętania w specyficzny sposób, aż nazbyt świadomy tego, z jakim przeciwnikiem zmaga się jego ciało i umysł. Sprowadzimy cię z powrotem, obiecał w myślach, jednak nie odzywał się do ducha bezpośrednio, trzymając się zasad ze szkolenia.
— Aha. — Zmarszczył brwi na wzmiankę o Beltane. Z tonu głosu Shafiqa wyłapał, że musiało tam dojść do jakiegoś... incydentu. Nie był jednak obecny na obchodach, toteż nie miał pojęcia, jak duża była skala wypadku. I czy dotyczyła tylko zebranej tu grupy, czy większej liczby osób. — Cóż, sojuszniczka czarnoksiężnika w ciele Jamila, to wystarczający problem, jak na jeden wieczór.
Wtedy Salome wtrąciła się w ich rozmowę. Rozgadana, skomentował w myślach Sebastian, wwiercając się nieprzeniknionym wzrokiem w ducha, który obecnie rezydował w Jamilu. Eh, ta ekipa to był istny magnes na kłopoty. Jeszcze potrafił zrozumieć natknięcie się na złego ducha w Egipcie. Jeno Matka wiedziała, co może się skrywać pod tamtejszymi piaskami, ale tutaj w Anglii? Czy oni wszyscy nie powinni odpoczywać i zbierać sił przed kolejną ekspedycją, wykopaliskami, czy czym tam się obecnie zajmowali w ramach projektów zarobkowych? Ach, no tak. Sabat w Dolinie, przypomniał sobie uwagę Cathala. Żeby tak w święto miłości?
— Lepsza Francuzka niż faraon — odrzekł, przyjmując czarkę z wodą. Przyjrzał się z uwagą naczyniu, gdyż nie podejrzewał, że poda mu się napitek w takim artefakcie. W każdym razie schłodził sobie gardło, po czym wziął kilka głębszych oddechów.
Zerknął za Letą oraz Nell. Wyglądało na to, że to na nie najbardziej wpłynęło opętanie Jamila. Wolał się upewnić, że te nie dadzą się sprowokować złemu bytowi. Nie chciał jednocześnie prowadzić egzorcyzmów i rozdzielać kobiet. Chrząknął znacząco, aby skupić na sobie uwagę obu czarownic, gdy panna Crouch wróciła już z łazienki.
— Chcecie ją uciszyć, zanim zaczniemy, czy... poradzicie sobie z ewentualnymi komentarzami? — spytał bezpośrednio, wyciągając z kieszeni swój notes i oprawiony w okładkę modlitewnik. — Jeśli czujecie się na siłach, to pamiętajcie, aby nie dać się podpuścić duchowi. Skoro do... nawiedzenia Jamila doszło dzisiaj, to dalej musi być w szoku, po przyjęciu nowego ciała. Może nie być najprzyjemniej. Nawet trochę wulgarnie.
W zależności od tego, jaką grupa podjęła decyzję, Sebastian był gotów w każdej chwili rozpocząć rytuał oczyszczenia ciała Jamila z ducha zwolenniczki Grindelwalda. W czasie, gdy jego towarzysze się naradzali, egzorcysta wertował swoją książeczkę, szukając odpowiedniej modlitwy na start.