Zaczynało robić się interesująco, kiedy usłyszał szept w swojej głowie. Ktoś kazał mu powstrzymać Czarnego Pana. Kobiecy, ładny, odrobinę uwodzicielki i wodzący. Słyszał go wyraźnie, ale nie mógł go posłuchać. Miał swoje własne powody i dlatego podążał za Voldemortem, obserwując ciekawe zjawisko. Przyroda umierała wokół niego, jakby był samą śmiercią. To było w pewien sposób intrygujące. Przy Canisie obserwowałem ten efekt, ale słabszy. U siebie i Martesa nie widział go wcale. czyżby chodziło o to, że oni prawie nie korzystali z Czarnej magii? On sam jej prawie nie używał. Szkoda, że nie będzie miał możliwości sprawdzenia tego później.
Dlatego mu towarzyszył, choć był z tyłu. Kobieta z rogami podobała mu się. Była dla niego ładna i gdyby miał możliwość, chętnie poznałby ją bliżej. Może nawet miałby ubaw na całą noc? Kto wie? Niestety, wyrok został wydany i uznał to za stratę. Nie znaczyło to, że musiał zabijać. Po co? Były o wiele lepsze możliwości, jednak doskonale wiedział, że nie przeżyłby czegoś takiego. Potem pojawiły się dziwne istoty i stwierdził, co jest lepsza. Próba zadania ran, nie wiedząc, czym to jest może zakończyć się fiaskiem, dlatego uznał, że lepiej spróbować coś innego.
Uniósł różdżkę i postanowił spróbować unieruchomić dwie z trzech istot, które się pojawiły. Przy pomocy łańcuchów, które miały opleść ich ciała z kończynami. Tak, by nie stawiły dla nich zagrożenia. Nie musiały umierać, jeśli oczywiście były żywe, a nie magicznymi kukłami.
Dlatego mu towarzyszył, choć był z tyłu. Kobieta z rogami podobała mu się. Była dla niego ładna i gdyby miał możliwość, chętnie poznałby ją bliżej. Może nawet miałby ubaw na całą noc? Kto wie? Niestety, wyrok został wydany i uznał to za stratę. Nie znaczyło to, że musiał zabijać. Po co? Były o wiele lepsze możliwości, jednak doskonale wiedział, że nie przeżyłby czegoś takiego. Potem pojawiły się dziwne istoty i stwierdził, co jest lepsza. Próba zadania ran, nie wiedząc, czym to jest może zakończyć się fiaskiem, dlatego uznał, że lepiej spróbować coś innego.
Uniósł różdżkę i postanowił spróbować unieruchomić dwie z trzech istot, które się pojawiły. Przy pomocy łańcuchów, które miały opleść ich ciała z kończynami. Tak, by nie stawiły dla nich zagrożenia. Nie musiały umierać, jeśli oczywiście były żywe, a nie magicznymi kukłami.
Dwa razy rzut na kształtowanie, by wyczarować łańcuchy, mające unieruchomić dziwne stworzenia z mchu i kory
Rzut Z 1d100 - 43
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut Z 1d100 - 81
Sukces!
Sukces!