17.04.2023, 15:51 ✶
- Chciał też nauczać czarnej magii. Mógł stworzyć sale choćby pod to. Do eksperymentów, których nie pochwaliliby inni założyciele. I później zmienić jej przeznaczenie – odparł Alethei.
Jakby nie było, w głowie Cathala Salazar od dawna prowadził kampanię na rzecz przekonania go, że czarna magia jest bardzo przydatna. I, po prawdzie, nawet zasiał w Shafiqu ziarno, które miało wykiełkować. Być może gdyby nie te podszepty, nigdy nie nauczyłby się cruciatusa i nigdy nie sięgał bez emocji po magię tylko po to, by kogoś skrzywdzić.
- Zakładam, że jako dziedzic Slytherina chciał ukończyć szkołę. Jeśli ktoś zacząłby tutaj mordować… Ministerstwo pewnie zamknęłoby Hogwart – powiedział Cathal w zamyśleniu. Nie dodał jeszcze jednego: ktoś mógł domyśleć się, kto jest dziedzicem Slytherina. Gauntowie pilnie strzegli swoich sekretów, ale chełpili się swoim rodowodem. Jeżeli ktoś domyślił się pochodzenia tej osoby… - W czasach Slytherina kilka przypadkowych morderstw budziło dużo mniej zainteresowania niż obecnie.
I Cathal niekiedy odnosił nieodparte wrażenie, że Salazar wciąż nie do końca to pojmowała. Być może pchnął jakiegoś nastolatka do poszukiwania komnaty, a potem ten nastolatek ze zdumieniem uświadomił sobie, że za „szlamę” może trafić do Azkabanu równie szybko jak za czystokrwistego. I że to już nie te czasy, w których kiedy wszyscy reprezentacji podczas Turnieju Trójmagicznego ginęli, po czterech latach ogłaszało się jego kolejną edycję, znowu dopuszczając do zawodów trzynastolatków.
Pająk.
Pająk…
- Czy nie zapamiętałaby pająka? – spytał, chyba bardziej siebie niż ich. Ulysses miał rację, pająki owszem, miały oczy, ale Cathal, który widział takie raz, w pierwszej chwili zwrócił raczej uwagę na nadmiar wielkich, owłosionych nóg. – Nie wspominając o tym, że one mordują w określony sposób. Zostałaby otruta albo ciężko poraniona. Z jej historii wynika raczej, że… wyszła i umarła. Większość duchów wygląda tak, jak wtedy, gdy umarły. Na przykład nie mają głowy. Tak… zabija avada kedavra. Albo bardzo specyficzne zwierzęta.
Bazyliszek, szeptał cichy głos w jego głowie, a Shafiq wzdrygnął się ledwo zauważalnie.
- Na szczęście nie przegapilibyśmy potwora, chodzącego po korytarzach – stwierdził w końcu, biorąc się w garść. – Idziemy? – spytał, otwierając drzwi klasy, gotów razem z nimi podjąć przerwaną wędrówkę. Nawet jeżeli w jego głownie pełno teraz było węży i diabelskich szeptów.
Jakby nie było, w głowie Cathala Salazar od dawna prowadził kampanię na rzecz przekonania go, że czarna magia jest bardzo przydatna. I, po prawdzie, nawet zasiał w Shafiqu ziarno, które miało wykiełkować. Być może gdyby nie te podszepty, nigdy nie nauczyłby się cruciatusa i nigdy nie sięgał bez emocji po magię tylko po to, by kogoś skrzywdzić.
- Zakładam, że jako dziedzic Slytherina chciał ukończyć szkołę. Jeśli ktoś zacząłby tutaj mordować… Ministerstwo pewnie zamknęłoby Hogwart – powiedział Cathal w zamyśleniu. Nie dodał jeszcze jednego: ktoś mógł domyśleć się, kto jest dziedzicem Slytherina. Gauntowie pilnie strzegli swoich sekretów, ale chełpili się swoim rodowodem. Jeżeli ktoś domyślił się pochodzenia tej osoby… - W czasach Slytherina kilka przypadkowych morderstw budziło dużo mniej zainteresowania niż obecnie.
I Cathal niekiedy odnosił nieodparte wrażenie, że Salazar wciąż nie do końca to pojmowała. Być może pchnął jakiegoś nastolatka do poszukiwania komnaty, a potem ten nastolatek ze zdumieniem uświadomił sobie, że za „szlamę” może trafić do Azkabanu równie szybko jak za czystokrwistego. I że to już nie te czasy, w których kiedy wszyscy reprezentacji podczas Turnieju Trójmagicznego ginęli, po czterech latach ogłaszało się jego kolejną edycję, znowu dopuszczając do zawodów trzynastolatków.
Pająk.
Pająk…
- Czy nie zapamiętałaby pająka? – spytał, chyba bardziej siebie niż ich. Ulysses miał rację, pająki owszem, miały oczy, ale Cathal, który widział takie raz, w pierwszej chwili zwrócił raczej uwagę na nadmiar wielkich, owłosionych nóg. – Nie wspominając o tym, że one mordują w określony sposób. Zostałaby otruta albo ciężko poraniona. Z jej historii wynika raczej, że… wyszła i umarła. Większość duchów wygląda tak, jak wtedy, gdy umarły. Na przykład nie mają głowy. Tak… zabija avada kedavra. Albo bardzo specyficzne zwierzęta.
Bazyliszek, szeptał cichy głos w jego głowie, a Shafiq wzdrygnął się ledwo zauważalnie.
- Na szczęście nie przegapilibyśmy potwora, chodzącego po korytarzach – stwierdził w końcu, biorąc się w garść. – Idziemy? – spytał, otwierając drzwi klasy, gotów razem z nimi podjąć przerwaną wędrówkę. Nawet jeżeli w jego głownie pełno teraz było węży i diabelskich szeptów.
Koniec sesji