17.04.2023, 20:03 ✶
- Jej komentarze mnie nie poruszają. Psy zawsze szczekają - odparł Cathal, tylko w połowie prawdziwie. Wciąż dręczyła go myśl, że może tę kobietę zna. A na pewno znał ją jego przybrany ojciec. I wiedział, że będzie go to dręczyć, niezależnie od tego, czy spyta, czy nie. - Ale nie widzę powodu, aby ranić nasze uszy - zdecydował, bo nawet jeżeli chciałby przepytać kobietę, która opętała Jamila... to i tak nie mógł zrobić tego przy nich wszystkich.
Machnął różdżką. Na ustach Jamila pojawił się knebel. Odbieranie ust Cathal uznał za nieco nazbyt drastyczne. Anwar w końcu ich potrzebował, ale przekazywać słowa duchów. Ale... na sekundę przed tym, jak to zrobił, padły słowa, które sprawiły, że jego usta rozciągnęły się w uśmiechu. Choć był szeroki, nie sięgnął oczu: te pozostały zimne i czujne.
- Z przyjemnością pozwoliłbym ci się z nim spotkać, madame, ale Jamil miałby nam za złe, gdybyśmy zamknęli go w celi w Nurmengardzie... który z twierdzy Grindewalda stał się więzieniem dla niego i jego podobnych już niemal trzydzieści lat temu. Kto wie, może nawet zachował dość zdrowych zmysłów, by cię rozpoznać?
Cathal Shafiq nie był miłym człowiekiem. A do Grindewalda miał osobisty uraz i to wcale nie dlatego, że ten planował przejąć władzę nad światem czarodziejów. Z kolei ta panna tutaj narobiła zamieszania i problemów: nie przejawiał więc najmniejszych oporów wobec jej podręczenia.
- Mów, gdybyś czegoś potrzebował - zwrócił się do Sebastiana, odsuwając się i pozwalając, aby egzorcysta zabrał się do pracy. Wciąż jednak celował w "Anwara". I nawet raz machnął różdżką, aby ponownie wzmocnić magiczne więzy, na wypadek, gdyby te osłabły szybciej niż by należało.
Nell na groźbę Lety przewróciła oczami, ale opuściła różdżkę.
- To się wykąp - burknęła, po czym kiedy Leta wyszła do łazienki, rzuciła się do okna, by otworzył je na oścież i wpuścić do środka powiew powietrza. - Cal, mogę skorzystać z sowy? - poprosiła, spoglądając na Cathala. Ten skinął głową, a Nell niemal natychmiast rzuciła się do biurka, by zapisać pośpiesznie kilka słów na pergaminie. Wyraz twarzy miała wyraźnie zaniepokojony. I ani trochę nie pocieszała ją myśl, że zanim ptak trafi do Doliny Godryka, minie sporo czasu.
Łazienka - jak samo mieszkanie - nie była zbyt duża, ale odremontowano ją, zanim Cathal wrócił do Egiptu. Nieduże pomieszczenie lśniło więc czystością: zarówno wanna, jak i zlew. Wszystkie rzeczy z kolei skrywały się w sporej szafce, wiszącej na ścianie. Bez większego trudu mogła też znaleźć zapasowe ręczniki.
Machnął różdżką. Na ustach Jamila pojawił się knebel. Odbieranie ust Cathal uznał za nieco nazbyt drastyczne. Anwar w końcu ich potrzebował, ale przekazywać słowa duchów. Ale... na sekundę przed tym, jak to zrobił, padły słowa, które sprawiły, że jego usta rozciągnęły się w uśmiechu. Choć był szeroki, nie sięgnął oczu: te pozostały zimne i czujne.
- Z przyjemnością pozwoliłbym ci się z nim spotkać, madame, ale Jamil miałby nam za złe, gdybyśmy zamknęli go w celi w Nurmengardzie... który z twierdzy Grindewalda stał się więzieniem dla niego i jego podobnych już niemal trzydzieści lat temu. Kto wie, może nawet zachował dość zdrowych zmysłów, by cię rozpoznać?
Cathal Shafiq nie był miłym człowiekiem. A do Grindewalda miał osobisty uraz i to wcale nie dlatego, że ten planował przejąć władzę nad światem czarodziejów. Z kolei ta panna tutaj narobiła zamieszania i problemów: nie przejawiał więc najmniejszych oporów wobec jej podręczenia.
- Mów, gdybyś czegoś potrzebował - zwrócił się do Sebastiana, odsuwając się i pozwalając, aby egzorcysta zabrał się do pracy. Wciąż jednak celował w "Anwara". I nawet raz machnął różdżką, aby ponownie wzmocnić magiczne więzy, na wypadek, gdyby te osłabły szybciej niż by należało.
Nell na groźbę Lety przewróciła oczami, ale opuściła różdżkę.
- To się wykąp - burknęła, po czym kiedy Leta wyszła do łazienki, rzuciła się do okna, by otworzył je na oścież i wpuścić do środka powiew powietrza. - Cal, mogę skorzystać z sowy? - poprosiła, spoglądając na Cathala. Ten skinął głową, a Nell niemal natychmiast rzuciła się do biurka, by zapisać pośpiesznie kilka słów na pergaminie. Wyraz twarzy miała wyraźnie zaniepokojony. I ani trochę nie pocieszała ją myśl, że zanim ptak trafi do Doliny Godryka, minie sporo czasu.
Łazienka - jak samo mieszkanie - nie była zbyt duża, ale odremontowano ją, zanim Cathal wrócił do Egiptu. Nieduże pomieszczenie lśniło więc czystością: zarówno wanna, jak i zlew. Wszystkie rzeczy z kolei skrywały się w sporej szafce, wiszącej na ścianie. Bez większego trudu mogła też znaleźć zapasowe ręczniki.