17.04.2023, 20:27 ✶
Giovanni byl blisko kolejnych potrzebujacych pomocy, gdy jakis wiatr znow dmuchnal im pylem w twarz. Czarodziej oslonil sobie oczy. Gdy podmuch sie ustabilizowal, staruszka odezwala sie w strone Urquarta.
— Przyjda? Kto przyjdzie?
Czy kobieta wiedziala cos o tym, co tu sie dzialo? Byla niewidoma, ale nie oznaczalo to, ze bezuzyteczna. Tylko czemu nie trzymala rozdzki w dloni? Dziecko prawie dolaczylo do Gio, ale wtedy uderzylo o cos. Ale nie byl to kamien lezacy na ziemi, tylko cos... niewidzialnego.
Giovanni rzucil czar, chcac odslonic tajemniczy obiekt. Jednoczesnie zblizal sie do staruszki, by miec ja przy boku.
— Prosze, chodz tutaj — zawolal dziecko do siebie.
[Zaklecie z Rozproszenia na odkrycie ukrytego obiektu, o ktory uderzylo dziecko.]
Rzut N 1d100 - 51
Sukces!
Sukces!