21.04.2023, 10:24 ✶
Filuterny uśmiech zamajaczył na jego ustach, gdy ciemne kosmyki włosów Vespery połaskotały jego twarz. Odwzajemnił jej pocałunek, błogi w swej beztrosce. Zaraz jednak oblicze Perseusa przybrało pochmurnego wyrazu, a głęboka bruzda odznaczyła się na jego czole. Ona wie, kołatało mu w głowie. Och, na Merlina, powinien sobie odmówić tej nieszczęsnej butelki wina. Alkohol czynił go lekkomyślnym i rozwiązywał mu język w najmniej oczekiwanych momentach, a przecież wylewność w tak delikatnej sprawie mogła mieć tragiczne konsekwencje. Po jego plecach prześlizgnął się nieprzyjemny dreszcz, gdy przypomniał sobie, co stało się z Simone, która nie potrafiła zaakceptować prawdy i jakie okropności musieli uczynić wraz z Elliottem, aby ich sekret pozostał bezpieczny.
W rozgorączkowaniu zastanawiał się nad jej kolejnym posunięciem. Usunąć jej wspomnienie tej rozmowy, a winę na niepamięć zrzucić na ilość wypitego trunku? To okrutne, musiał przyznać, ale nawet najbardziej prawy człowiek zdjęty strachem zdolny jest do czynienia rzeczy okrutnych. Zanim jednak zdążył sięgnąć po różdżkę leżącą na poduszce miękkiego mchu, z ust kochanki padły kolejne słowa, które całkowicie zbiły go z tropu.
Pobladł, o ile ktoś blady niczym sama śmierć może stać się jeszcze bledszy, a zaraz potem wypuścił gwałtownie powietrze z płuc. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę z tego, że przez cały czas wstrzymywał swój oddech.
— Chcesz powiedzieć, że jesteś.... — zaczął powoli mrużąc przy tym oczy; nie z podejrzliwością, a niekrytym zaskoczeniem — Że jesteśmy podobni również w tej kwestii?
Ostrożnie wyciągnął ku niej dłoń i założył jej niesforne kosmyki za ucho. Nawiny? Tak, tak, bywał naiwny, lecz wyraz ulgi złagodził jego lico. Jakże wspaniale było przestać się pilnować na każdym kroku! Jak rozkosznie było zrzucić ze swych barków ciężar tajemnicy i móc nareszcie być sobą! Jak dobrze było mu z tą kobietą, która zdawała się rozumieć go bez słów, przy której nie czuł się, jakby krążył wokół nastroszonego zwierzęcia.
Przełknął nerwowo ślinę.
Przegrywa ten, któremu pierwszemu zacznie zależeć.
Musiał jednak przyznać, że była to bardzo przyjemna porażka.
W rozgorączkowaniu zastanawiał się nad jej kolejnym posunięciem. Usunąć jej wspomnienie tej rozmowy, a winę na niepamięć zrzucić na ilość wypitego trunku? To okrutne, musiał przyznać, ale nawet najbardziej prawy człowiek zdjęty strachem zdolny jest do czynienia rzeczy okrutnych. Zanim jednak zdążył sięgnąć po różdżkę leżącą na poduszce miękkiego mchu, z ust kochanki padły kolejne słowa, które całkowicie zbiły go z tropu.
Pobladł, o ile ktoś blady niczym sama śmierć może stać się jeszcze bledszy, a zaraz potem wypuścił gwałtownie powietrze z płuc. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę z tego, że przez cały czas wstrzymywał swój oddech.
— Chcesz powiedzieć, że jesteś.... — zaczął powoli mrużąc przy tym oczy; nie z podejrzliwością, a niekrytym zaskoczeniem — Że jesteśmy podobni również w tej kwestii?
Ostrożnie wyciągnął ku niej dłoń i założył jej niesforne kosmyki za ucho. Nawiny? Tak, tak, bywał naiwny, lecz wyraz ulgi złagodził jego lico. Jakże wspaniale było przestać się pilnować na każdym kroku! Jak rozkosznie było zrzucić ze swych barków ciężar tajemnicy i móc nareszcie być sobą! Jak dobrze było mu z tą kobietą, która zdawała się rozumieć go bez słów, przy której nie czuł się, jakby krążył wokół nastroszonego zwierzęcia.
Przełknął nerwowo ślinę.
Przegrywa ten, któremu pierwszemu zacznie zależeć.
Musiał jednak przyznać, że była to bardzo przyjemna porażka.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory