22.04.2023, 12:07 ✶
Znaleźli się w samym sercu niebezpieczeństwa. Gęsty dym zasnuwał ich wizje; od czasu do czasu rozjaśniały go magiczne rozbłyski. Kto rzucał zaklęcia? Gdzie stał? Atakował, czy chronił? Tego niestety nie było im dane się dowiedzieć, dlatego zmuszeni byli nieustannie się uchylać. Wkrótce ich ciała pokryła szara warstwa pyłu, który wdzierał się także do ich płuc, wywołując ataki kaszlu.
— Tak — potwierdził skinieniem głowy, wciąż nie potrafiąc wyłowić z meandrów pamięci imienia dziewczyny, ale te oczy... Och, był bardziej niż pewien, że kiedyś widział już te sarnie oczy, że próbował złapać to rozbiegane spojrzenie. Brudna krew, szeptał jadowity głos w jego podświadomości. I cóż z tego?, odpowiedział mu inny, ten sam, który wiele lat temu nakazywał mu pobłażliwość względem dziewczęcia w szafirze szkolnych szat. — Avelino — przypomniał sobie wreszcie jej imię, lecz zamiast uśmiechu, jakim obdarza się dawnego znajomego, na jego twarzy pojawił się grymas niepokoju. — Jeszcze ci nie pomogłem.
Gdyby teraz widzieli go rodzice... Ale Pollux i Daphne byli daleko, w domku myśliwskim w Oxfordshire, zajęci polowaniem na zające i plotkami. Zupełnie nieświadomi tego, że jego najmłodszy syn wrócił do Londynu, by pożegnać swego dawnego mentora. Z ust Perseusa wyrwało się nagłe westchnienie, sam natomiast poczuł się tak, jakby ktoś uderzył go obuchem. Och, jakże wygodnie nestorzy rodu Black opuścili stolicę, gdy zbliżał się ten nieszczęsny marsz! Znał przecież ich poglądy na temat czystości krwi aż nadto - wciąż pamiętał ból ojcowskich razów po tym, jak znaleźli u Perseusa mugolską książkę. Z drugiej jednak strony, czy było to rzeczywiście podejrzane? Zawsze, gdy w Londynie robiło się upalnie, wyjeżdżali na wieś.
Pociągnął Avelinę w stronę bramy jednej z kamienic. Była oczywiście zamknięta, ale łuk, pod którym się znajdowała, dawał im chwilowe schronienie. Nie mogli przecież tu dłużej zostać, napastnicy byli coraz bliżej - obawiał się, że nie będzie ich powstrzymywało to, z jak znamienitego rodu pochodzi magipsychiatra. Nie widział ich, ale czuł całym sobą, że nie zadają pytań.
— Spójrz na mnie — ujął jej twarz w dłonie, zmuszając dziewczynę do kontaktu wzrokowego. Zaraz potem ujął jej ręce w swoje dłonie i zaczął je oglądać. — Jesteś ranna? Coś cię boli?
— Tak — potwierdził skinieniem głowy, wciąż nie potrafiąc wyłowić z meandrów pamięci imienia dziewczyny, ale te oczy... Och, był bardziej niż pewien, że kiedyś widział już te sarnie oczy, że próbował złapać to rozbiegane spojrzenie. Brudna krew, szeptał jadowity głos w jego podświadomości. I cóż z tego?, odpowiedział mu inny, ten sam, który wiele lat temu nakazywał mu pobłażliwość względem dziewczęcia w szafirze szkolnych szat. — Avelino — przypomniał sobie wreszcie jej imię, lecz zamiast uśmiechu, jakim obdarza się dawnego znajomego, na jego twarzy pojawił się grymas niepokoju. — Jeszcze ci nie pomogłem.
Gdyby teraz widzieli go rodzice... Ale Pollux i Daphne byli daleko, w domku myśliwskim w Oxfordshire, zajęci polowaniem na zające i plotkami. Zupełnie nieświadomi tego, że jego najmłodszy syn wrócił do Londynu, by pożegnać swego dawnego mentora. Z ust Perseusa wyrwało się nagłe westchnienie, sam natomiast poczuł się tak, jakby ktoś uderzył go obuchem. Och, jakże wygodnie nestorzy rodu Black opuścili stolicę, gdy zbliżał się ten nieszczęsny marsz! Znał przecież ich poglądy na temat czystości krwi aż nadto - wciąż pamiętał ból ojcowskich razów po tym, jak znaleźli u Perseusa mugolską książkę. Z drugiej jednak strony, czy było to rzeczywiście podejrzane? Zawsze, gdy w Londynie robiło się upalnie, wyjeżdżali na wieś.
Pociągnął Avelinę w stronę bramy jednej z kamienic. Była oczywiście zamknięta, ale łuk, pod którym się znajdowała, dawał im chwilowe schronienie. Nie mogli przecież tu dłużej zostać, napastnicy byli coraz bliżej - obawiał się, że nie będzie ich powstrzymywało to, z jak znamienitego rodu pochodzi magipsychiatra. Nie widział ich, ale czuł całym sobą, że nie zadają pytań.
— Spójrz na mnie — ujął jej twarz w dłonie, zmuszając dziewczynę do kontaktu wzrokowego. Zaraz potem ujął jej ręce w swoje dłonie i zaczął je oglądać. — Jesteś ranna? Coś cię boli?
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory