Niewidoma staruszka
Percepcja
Rzut W 1d100 - 59
Sukces!
Sukces!
Dziecko było przerażone, ale ostatecznie postanowiło się do ciebie zbliżyć. Nie rozumiało do końca czego nie widzi, a to było jeszcze gorsze od zaufania kompletnie nieznanemu mężczyźnie. Wycofało się powoli, stawiając swoje kroki bardzo niepewnie.
- To nie jest wróg – powiedziała staruszka, spoglądając w absolutną nicość – widzę wyraźnie, że to tylko ci, którzy przybyli tu po martwych, ale tam... w lesie czają się ci, którzy przyszli na żniwa. – Powiedziała ostrzegającym tonem. – Muszą liczyć na łupy wśród uciekających w stronę Doliny.
Mugol zaśmiał się.
- Nie lubię tych snów, których nie da się kontrolować – mówił w niewyraźny sposób – bo ja to bym na przykład zjadł tort miodowy, ale go tu... A nie, on tam jest, na stole – powiedział nagle, wskazując na rozrzucone po blacie smakołyki przygotowane przez jedną z kapłanek. Próbował nawet iść w kierunku tego ciasta, kompletnie nie zważając na czyhające zagrożenia. Mężczyzna z uszkodzoną kostką wywrócił oczyma, spoglądając na to, jak mugol niemo protestuje na sugestię, aby został na ziemi. Wysłał ci porozumiewawcze spojrzenie, które gdzieś pomiędzy silnym uciskiem żenady mówiło: „będę miał na niego oko”. I tak nie mógł odejść za daleko, co uniemożliwiało towarzyszenie ci w poszukiwaniu rannej kobiety.
Widok ciał znajdujących się najbliżej krateru wywołał w tobie silny odruch wymiotny. To z pewnością nie były ciała żywych ludzi, a nawet jeżeli żyli, to musieli znajdować się na granicy śmierci.
Trigger Warning: Bardzo krótki opis martwych ciał (Odkryj)
Niski mężczyzna o krępej budowie ciała leżał w kałuży krwi, która zaczęła już wsiąkać w piasek i jego ubranie. Kobieta, być może siostra mugola, miała powykręcane kończyny i przerażony wyraz twarzy. Jej oczy, otwarte, wpatrywały się w nicość.
Obok ich martwych ciał mogłeś odnaleźć ulotkę o treści:
Mężczyzna z uszkodzoną nogą, do tej pory skupiony na obserwowaniu mugola nakładającego sobie tort miodowy na papierowy talerzyk, odwrócił się w stronę Amandy.
- C-coś mi jakby strzeliło w ko-ostce, jak spadł na mnie ten stół... – mówił do ciebie, wyraźnie onieśmielony twoją urodą. Czerwony kolor, który na moment pokrył jego policzki, zmienił się bardzo szybko na o wiele ciemniejszy, następnie pokrył całą jego twarz. Był bowiem świadkiem tego, jak próbując przenieść kobietę z miejsca na miejsce, ponownie otwierasz zasklepioną wcześniej ranę. Jej ciało upadło bezwładnie na ziemię, a noga pokryła się krwią. Jej życie było zagrożone już wcześniej, ale teraz... cóż, przynajmniej nie będzie już gorzej... prawda? Wciąż nieprzytomna, leżała bezwładnie na trawie.
23.04