Wyjaśnienia Danielle nie były pomocne, ponieważ oboje nie znaliśmy tego języka. Ja nawet nie byłem w stanie odczytać daty, którą wyczytała uzdrowicielka. Ten Bowman będzie dobrym początkiem tego, aby dowiedzieć się czegokolwiek o tej dziewczynie zaklętej w posąg.
— Raczej na pewno będzie warto złożyć mu wizytę. – potwierdziłem jej słowa.
Gdy dotarła do nas Brenna ewidentnie zdenerwowana tą sytuacją wysłuchałem dalszych wypowiedzi Danielle. Sam cholernie chciałem wiedzieć, co się tu dzieje i dlaczego nie można odczarować tej dziewczyny.
— Można też poszukać informacji o tej dziewczynie skoro mamy już jej nazwisko. – dodałem jeszcze. – Może ten mężczyzna zna ten język skoro jest do niego zaadresowany i napisany cyrylicą? – podsunąłem pomysł mając nadzieję, że nie było to błędne myślenie, ale miało to bardzo dużo sensu. – Chociaż w sumie lepiej mieć zaufaną osobą, bo nie wiadomo czy ten Bowman będzie chciał współpracować i czy w ogóle jeszcze żyje. Można zrobić kopie tego listu? My z Brenną weźmiemy kopie do tego Bowmana, a ty do swojego tłumacza. – zaproponowałem dalej trzymając list w rękach, ale jeśli któraś z nich będzie chciała go przejąć bez problemu bym go oddał.