Mógł być pewien, że mu pomoże. W końcu tym się zajmowała. Malowała obrazy na zamówienie. Tylko musiała wiedzieć, co ma namalować. Niby trochę znała Anne, ale nie do końca wiedziała co ją uszczęśliwi. Jakoś tak, nigdy nie zdołały się zbliżyć, aż na tyle. Zaczęła się zastanawiać nad motywem przewodnim, jednak w głowie miała pustkę. Może to być trudne zadanie.
- Wiesz, że to, że jesteśmy tej samej płci może nie wystarczyć? - Skomentowała jeszcze jego jakże błyskotliwy komentarz. To wcale nie było pokrzepiające. Trochę zmieniła nastawienie, kiedy usłyszała, że ma jakiś pomysł, zawsze mieli jakiś punkt wyjścia, to zdecydowanie ułatwiało sprawę. - Dobra, to opowiadaj, jestem ciekawa, co wymyśliłeś.
Powinien już się nauczyć, że ona nie zapominała. Pamiętała bardzo dobrze o swojej wygranej. Tyle, że jeszcze nie zdarzyła się okazja, aby odebrać nagrodę. Zrobi to w najmniej oczekiwanym momencie - jak za każdym razem.
Avery zauwazyła, że Stanley dostrzegł obraz, który dzisiaj malowała. Widziała, że się nim zainteresował. Kojarzył już to miejsce, jedno z jej ulubionych, była ciekawa, czy rozpoznał to miejsce. Nie mogło być inaczej, chyba, że aż tak nie przywiązywał uwagi do szczegółów.
[b]- Dziękuję. - Powiedziała, kiedy skomplementował jej pracę. Wstała jednak z fotela i ruszyła za nim. Trzymała się w tyle, kilka kroków. Czuła niepokój, kiedy ktokolwiek zbliżał się do jej dzieł. Nawet jeśli był to Borgin.
- Tak, dzisiaj, od rana. Schnie już. - Odpowiedziała na jego pytanie. Widziała, że bardzo dokładnie mu się przygląda. Był jednym z wielu, które ostatnio namalowała. Na pewno znajdzie się na niego jakiś kupiec, a jak nie to zawiśnie w domu rodziców, jak większość obrazów, która się nie sprzedała. Kolekcjonowali jej dzieła. W końcu była ich ukochaną córeczką.
- To rzeczywiście mógł być nie najlepszy pomysł. Prezent urodzinowy związany z pracą mnie osobiście by zirytował. To powinno być coś wyjątkowego. - Wiadomo, że takie rzeczy, którymi zajmowała się ciągle były najprostszą opcją, w końcu każdy wiedział, że to jest coś, co może ją zaciekawić. Jednak przecież i Anne była kimś więcej niż alchemikiem.
- Co ona lubi, tak najbardziej, co ją uspokaja? - Hogwart wydawał jej się być nieco przereklamowany, nie sądziła, że ucieszyłby dorosłego czarodzieja. Wydawało jej się, że mogłoby być zupełnie odwrotnie. - Zdaje mi się, że Anne już jest zbyt stara, żeby cieszyć się z obrazu przedstawiającego szkołę. - Postanowiła podzielić się swoją uwagą ze Stanleyem. - Jest dużo możliwości, można narysować Snowdonię,most w Cairngrom, jezioro Loch Ness. Tylko trudno mi stwierdzić, co mogłoby ją najbardziej uszczęśliwić. - To były pierwsze rzeczy które przyszły jej na myśl. Tyle, że w tym momencie nie chodziło o to, czego ona by chciała, to miało być coś, co sprawi sprzyjemność matce Stanleya.