Skołowany Śmierciożerca, który znalazł się w zasięgiu twojego ataku fizycznego, spróbował uniknąć uderzenia go pięścią w twarz.
Nie było to zagranie szczególnie skuteczne, ale nie uderzyłeś go z taką mocą, jakiej oczekiwałeś – uchylił się poprawnie, prawdopodobnie to związane nogi uniemożliwiły mu poprawne wykonanie uniku i mogłeś spodziewać się tego, że gdyby nie zaklęcie rzucone przez Moody'ego, ten zawtórowałby ci równie mocnym kopniakiem. Teraz natomiast oberwał – raz lekko w gębę, na tyle mocno, abyś usłyszał chrzęst pękającej maski. Odsunął się od razu, ale nawet nie zablokował drugiego ciosu. Był zbyt przejęty grzebaniem w kieszeni.
- Dante! – krzyknął, być może nierozważnie zdradzając imię swojego towarzysza. Naśladowca, pozbawiony różdżki, która spadła na piasek, również wycofywał się od Atreusa, stawiając powolne kroki w tył. Nie przekazali sobie żadnej informacji, ale oboje musieli zrozumieć to, co zostało wypowiedziane niemo – ucieczka. To był koniec, zbyt duża przewaga w ilości przeciwników zmusiła ich do taktycznego odwrotu.
Śmierciożerca chwycił za przygotowany wcześniej świstoklik, trzymany w bezpiecznym miejscu, w obszytej srebrną nicią kieszeni płaszcza.
Naśladowca poszedł w jego ślady, ale nim to zrobił, rzucił się na ziemię, żeby chwycić swoją różdżkę. Nie miał pojęcia, czy mu się to uda, mimo tego jedną z dłoni próbował zacisnąć na różdżce, drugą na szyszce, którą ukrywał przed waszym wzrokiem tak mocno jak tylko mógł. Próbował rozegrać to tak, jakby panicznie rzucił się na grunt wyłącznie po swoją broń. Ze związanymi nogami nie mógł poruszać się inaczej, niż czołgając się. Leżąc w piachu, wznosząc w górę falę pyłu, chciał się stąd wydostać, nie pozostawiając po sobie najbardziej oczywistych śladów.
Jedynie Atreus znajdował się w ich fizycznym zasięgu. Mógł spróbować zatrzymać śmierciożercę przed użyciem świstoklika, ale wiązało się to z bardzo oczywistym ryzykiem – jeżeli nie uda mu się go przytrzymać, magia porwie oboje tam, gdzie przewidzieli to Śmierciożercy.
Rzut N 1d100 - 65
Sukces!
Sukces!
Nie było to zagranie szczególnie skuteczne, ale nie uderzyłeś go z taką mocą, jakiej oczekiwałeś – uchylił się poprawnie, prawdopodobnie to związane nogi uniemożliwiły mu poprawne wykonanie uniku i mogłeś spodziewać się tego, że gdyby nie zaklęcie rzucone przez Moody'ego, ten zawtórowałby ci równie mocnym kopniakiem. Teraz natomiast oberwał – raz lekko w gębę, na tyle mocno, abyś usłyszał chrzęst pękającej maski. Odsunął się od razu, ale nawet nie zablokował drugiego ciosu. Był zbyt przejęty grzebaniem w kieszeni.
- Dante! – krzyknął, być może nierozważnie zdradzając imię swojego towarzysza. Naśladowca, pozbawiony różdżki, która spadła na piasek, również wycofywał się od Atreusa, stawiając powolne kroki w tył. Nie przekazali sobie żadnej informacji, ale oboje musieli zrozumieć to, co zostało wypowiedziane niemo – ucieczka. To był koniec, zbyt duża przewaga w ilości przeciwników zmusiła ich do taktycznego odwrotu.
Śmierciożerca chwycił za przygotowany wcześniej świstoklik, trzymany w bezpiecznym miejscu, w obszytej srebrną nicią kieszeni płaszcza.
Rzut N 1d100 - 83
Sukces!
Sukces!
Naśladowca poszedł w jego ślady, ale nim to zrobił, rzucił się na ziemię, żeby chwycić swoją różdżkę. Nie miał pojęcia, czy mu się to uda, mimo tego jedną z dłoni próbował zacisnąć na różdżce, drugą na szyszce, którą ukrywał przed waszym wzrokiem tak mocno jak tylko mógł. Próbował rozegrać to tak, jakby panicznie rzucił się na grunt wyłącznie po swoją broń. Ze związanymi nogami nie mógł poruszać się inaczej, niż czołgając się. Leżąc w piachu, wznosząc w górę falę pyłu, chciał się stąd wydostać, nie pozostawiając po sobie najbardziej oczywistych śladów.
Rzut O 1d100 - 89
Sukces!
Sukces!
Rzut O 1d100 - 91
Sukces!
Sukces!
Jedynie Atreus znajdował się w ich fizycznym zasięgu. Mógł spróbować zatrzymać śmierciożercę przed użyciem świstoklika, ale wiązało się to z bardzo oczywistym ryzykiem – jeżeli nie uda mu się go przytrzymać, magia porwie oboje tam, gdzie przewidzieli to Śmierciożercy.
26.04