- Pewność siebie nie jest niebezpieczna, kiedy zjesteś świadom poziomu swoich umiejętności. - Powiedziała bardzo stanowczym tonem. Zgrywała się, chociaż faktycznie po słowach Brenny, które okropnie połechtały jej ego czuła się może aż zbyt pewnie. Z drugiej storny faktycznie ćwiczyła ten sport od dzieciaka, więc to nie było tak, że było to bezpodstawne. - I to nie tylko dzisiaj, przecież mnie znasz. - Posłała jeszcze Erikowi promienny uśmiech, aby nieco rozluźnić atmosferę.
Geraldine przez swój charakter wiele razy już miała szansę się przekonać, że brawura jest dosyć ryzykowna. Zdarzyło jej się wiele razy wpakować w kłopoty, ale zawsze udawało jej się wyjść cało. Może trochę poturbowana - jednak nadal żyła, więc nie było tak źle. W czasie pracy starała się myśleć bardziej chłodno, wiadomo, że podczas polowania ognisty temperament mógł przynieść więcej szkody, ale nie zawsze wychodziło to tak jak chciała.
- Oczywiście, ja nie miałabym z tym problemu. - Najmniejszego, ba tłum gapiów dodawał dramaturgii. Wtedy chciało się zaimponować wszystkim zgromadzonym wokół, a porażka bolała jeszcze bardziej, kiedy tyle osób ją widziało. Na samą myśl o tym, że mogliby zroganizować taki pojedynek publicznie czuła adrenalinę.
- Nie wiem tylko, czy to legalne, a Ty jako brygadzista mógłbyś mieć z tego powodu nieprzyjemności.- Ona pewnie też, ale co mogliby jej zrobić? Zakuć w kajdanki. Nie bała się tego jakoś specjalnie. Yaxley lubiła lawirować na granicy prawa. Zresztą jej praca również często nie była do końca zgodna z prawem. Niby pomagała innym, łapała stworzenia, które niepokoiły czarodziejów, ale, czy tylko? Przyjmowała zlecenia nawet na najbardziej unikatowe stworzenia, to na nich mogła najwięcej zarobić.
- Jasne, przy rewanżu, oczywiście. - Bardzo dobrze, że i Erik czuł się pewnie. Widać było, że każdemu z nich zależy na wygranej - nie ukrywali tego. Zresztą, kto właściwie nie lubił wygrywać? Skoro już dochodziło do przyjacielskiego starcia, to dobrze było je wygrać dla samej satysfkacji. Dobrze było się spotkać, powalczyć z kimś innym niż zwykle i wygrać.
Zabezpieczyła strój magią, chociaż uważała to za stratę czasu. Ojciec pozwalał jej trenować bez takich rzeczy. Wiele razy po starciu z nim kończyła z siniakami, nie przeszkadzało jej to wcale. Uważała, że blizny i siniaki dodają charakteru.
- Najskromniejsza osoba jaką znam, tak jest - zaczynaj. - Gerry trzymała szpadę w lewym ręku. To mogło sprawić Erikowi trochę problemu, bo była leworęczna. Odkłoniła mu się delikatnie, odpuściła sobie jednak takie pierdolety jak prezentowanie broni.
Była gotowa do tego pojedynku. Obserwowała Erika uważnie, każdy jego krok. Czekała, aż ją zaatakuje. Nie zaskoczył jej. Machnęła ręką i zablokowała jego atak. Nie sprawiło jej to problemu.
Nie zwlekała, wiedziała, że szybkość jest wazna. Od razu wykonała atak, celowała w sam środek jego klatki piersiowej.
Rzuty na aktywność fizyczną
Sukces!
Sukces!