28.10.2022, 23:12 ✶
- Hmmm. O tym nie pomyślałem. – zatrzymał się. Że też wcześniej nie przeszło mu to przez myśl. Takie grzybki, czy one miały coś pod kapturkami? Wydawało mu się to nieprawdopodobne. Niedługo pewnie naczyta się o istocie bycia człowiekiem, czarodziejem, teraz jednak jej pytanie było dla młodego Fletchera niezrozumiałe. – Nie no nic im się nie stanie.
O kurcze, czytał o tym, że te muchomory są wykorzystywane do eliksirów, ale… skoro te się ruszały i uciekały, to jak to? Czy obdzierali ich ze skóry i w magicznym kociołku leżały wśród innych składników? Przecież bzdur by nie pisali w tych wszystkich książkach… Może tylko pożyczali proszek z czerwonego kapelusza? Nie przestał o tym myśleć przez resztę dnia! A następnego, z pewnością poszedł poczytać o tym w bibliotece, za bardzo martwiąc się, że jak kogoś zapyta, to może się przekonać o jakiejś swojej gafie.
- Wiesz, jeśli boisz się, że ktoś może zwrócić uwagę na to, że mamy to bez zgody… to mogę wziąć na siebie. – powiedział dzielnie. Chyba chciał tego grzyba dla siebie, jak nic. – Albo coś w tym stylu. – podrapał się po głowie, przerzucając na bok kosmyk, który zawieruszył się gdzieś w okolicach oczu.
Podszedł bliżej, aby za moment usłyszeć nawoływanie gajowego. Spiął się, ale niepotrzebnie. Chwilę później był na powrót opanowany.
- Dobra, to może gajowy będzie coś wiedział. – wzruszył ramionami. – Możemy albo tego grzyba tu zostawić w spokoju, żeby wrócił do swoich… – zaproponował. – Ewentualnie schować i… zrobić mu trochę miejsca w naszym dormitorium…? – zamyślił się, ale po chwili pokręcił głową. – Nie, to jest inne środowisko.
O kurcze, czytał o tym, że te muchomory są wykorzystywane do eliksirów, ale… skoro te się ruszały i uciekały, to jak to? Czy obdzierali ich ze skóry i w magicznym kociołku leżały wśród innych składników? Przecież bzdur by nie pisali w tych wszystkich książkach… Może tylko pożyczali proszek z czerwonego kapelusza? Nie przestał o tym myśleć przez resztę dnia! A następnego, z pewnością poszedł poczytać o tym w bibliotece, za bardzo martwiąc się, że jak kogoś zapyta, to może się przekonać o jakiejś swojej gafie.
- Wiesz, jeśli boisz się, że ktoś może zwrócić uwagę na to, że mamy to bez zgody… to mogę wziąć na siebie. – powiedział dzielnie. Chyba chciał tego grzyba dla siebie, jak nic. – Albo coś w tym stylu. – podrapał się po głowie, przerzucając na bok kosmyk, który zawieruszył się gdzieś w okolicach oczu.
Podszedł bliżej, aby za moment usłyszeć nawoływanie gajowego. Spiął się, ale niepotrzebnie. Chwilę później był na powrót opanowany.
- Dobra, to może gajowy będzie coś wiedział. – wzruszył ramionami. – Możemy albo tego grzyba tu zostawić w spokoju, żeby wrócił do swoich… – zaproponował. – Ewentualnie schować i… zrobić mu trochę miejsca w naszym dormitorium…? – zamyślił się, ale po chwili pokręcił głową. – Nie, to jest inne środowisko.