Ogromny uśmiech pojawił się na twarzy Heather, gdy usłyszała, że to początek. Zdecydowanie wolała praktykować. Miała świadomość, że teoria była istotna, aczkolwiek, przy jej dosyć nadpobudliwym temperamencie... Nie do końca sobie z tym radziła. Miewała problem z tym, aby skupić myśli. Czytała jedną stronę dziesięć razy i gubiła treść. Nie umiała się na tym skoncentrować. Słowa Brenny jednak powodowały, że pojawiała się nadzieja, że to tylko chwilowe, a później będzie lepiej.
- Świetnie, musimy więc jak najszybciej to przejrzeć, żeby mieć to z głowy. - Całkiem beztrosko podchodziła do tematu, chociaż oczywiście nie zamierzała go zupełnie ignorować. Najlepszą opcją wydawało jej się być odbębnić swoje i przejść do rzeczy. Brenna zapewne zauważyła to podejście, Wood nie umiała nawet ukrywać, że jest inaczej.
- Ja w sumie też. - Nie pamiętała kiedy ostatnio rzucała patronusa. Kiedyś na pewno, jednak dawno tego nie robiła. W czasach, w którym przyszło im żyć, to zaklęcie wydawało się być naprawdę przydatne. Powinna do niego wrócić - zdecydowanie.
- Serio? - Zapytała trochę zbyt głośno. Kilka osób skierowało w ich stronę swoje spojrzenia. Nie podejrzewała swojej partnerki o to, że zna się na pielęgnowaniu włosów i perfumach. Nie wyglądała na taką. Jak widać miała jeszcze wiele tajemnic. Trochę ją zdziwiła ta informacja.
- Zawsze możemy go uderzyć, chociażby miotłą. - Wood uważała siłę fizyczną za dosyć istotny atrybut, nie skupiała się jedynie na zaklęciach. - Wiadomo, że trochę słabo jeśli ktoś w nas uderzy takim zaklęciem, pozostaje wtedy refleks. - Temu ufała najbardziej, tej umiejętności była pewna. Z magią bywało różnie, zdarzała się kapryśna. Ciało nigdy nie odmówiło jej posłuszeństwa. Może było to dosyć lekkomyślne podejście, jednak wydawało jej się właściwe. - Nauczymy się wszystkiego, Ty i tak jesteś doświadczona, ze mnie jest żółtodziób. - Zdawała sobie z tego sprawę, wiedziała, że jeszcze długa droga przed nią. Mimo wszystko nawet i Brennę zaklęcia mogły zaskoczyć, w końcu żadna z nich nie była alfą i omegą, cały czas doskonaliły swoje umiejętności.
- Tak, zgadzam się z Tobą. To samo z roślinami, po co kuć je na pamięć, skoro istnieją atlasy? - Wood zawsze miała problem z przedmiotami które wymagały zapamiętywania. Nie docierały do niej argumenty, uważała, że skoro istnieją książki, które opisują eliksiry, rośliny, to nie ma sensu zaśmiecać tym swojego umysłu.
- Rzeczywiście, masz rację, można to przeczytać, świetnie się zapowiada. - Ta książka miała chyba dobre zakończenie, skoro tytuł wspominał o emerytowanych aurorach. Mogła im pokazać w jakim sposób udało im się tego dokonać. Wood słyszała, że mało który auror dożywa emerytury.
- Jasne, tak zrobię. - Odpowiedziała partnerce. Chciała mieć to jak najszybciej za sobą, żeby wreszcie móc przejść do tej części, która ją najbardziej interesowała.