Wood zmrużyła oczy, zastanowiała się przez dłuższą chwilę. Nie potrafiła sobie przypomnieć takiej sytuacji, więc pewnie nie. Gdyby już kiedyś się jej zdarzyło, to by pamiętała. - Nie, nie używałam. - Odparła zgodnie z prawdą. Heather nie miała problemu z tym, aby przyznać, że jeszcze w swoim życiu czegoś nie robiła. W końcu człowiek uczył się przez całe życie. - Ty to potrafisz? - Zapytała, chociaż skoro Longbottom o tym wspomniała, to pewnie potrafiła korzystać z patronusa w taki sposób.
Wtedy Longbottom zaczęła opowiadać. Szczęka opadła Heather, bo naprawdę się tego nie spodziewała. Jak widac faktycznie jej partnerka znała się na rzeczy. - Ty, te numerki? Pamiętasz wszystkie? - Zadziwiała ją nadal. - Jakby coś nie znoszę zapachu cytrusów, ale ten pierwszy o którym wspomniałaś brzmi nieźle, będę musiała się zainteresować. - O ile nie zapomni, nie wypadnie jej to z głowy, czy coś. Panna Wood miała dobrą pamięć, ale bardzo krótką - niestety.
Analizowała to, co mówiła do niej towarzyszka. Puff, nie ma Brenny... Nie spodobało jej się w ogóle. - Nawet sobie nie myśl, że pozwolę Ci tak puffnąć. - Jakby w ogóle miała na to jakiś wpływ... Jednak za bardzo ją polubiła, żeby ta mogła umrzeć. Może i pracowały razem dość krótko, jednak nie zmieniało to faktu, że Heather Wood była w niej zakochana - nie w sensie romantycznym, po prostu impomnowała ona jej ogromnie.
- Ale masz rację, warto chociaż wiedzieć, w jaki sposób klątwy się objawiają. - Głupio by było gdyby nie potrafiła rozpoznać nawet tych naprostszych przesłanek. Nie wypadało, żeby miała braki w takich podstawowych informacjach. - Palce zawsze można dokleić, Cameron zawsze nam pomagał z takimi rzeczami, gdy coś nie szło po naszej myśli, chociaż zapobieganie wydaje się być lepszą metodą. - Przyznała Brennie rację.
- Znaczy tak szczerze, to wydaje mi się, że bez rozpoznania rośliny jesteś w stanie stwierdzić, czy chce Cię zeżreć, czy nie. - No, na pierwszy rzut oka pewnie można było się domyślić, przynajmniej zdaniem Heather. Nie do końca ona się interesowała tym tematem, więc było to tylko gdybanie.
- Tak, weźmy to, poczytajmy, pospisujmy co najważniejsze, a później zajmijmy się praktyką, czy tak wygląda plan? - Powiedziała dosyć szybko, miała dzisiaj dużo energii i to siedzenie tutaj wcale jej nie służyło.