— Nie jest to nieprawda — rzucił, nieco na około przyznając kobiecie rację.
Zacisnął usta w wąską linię, zastanawiając się, jak odpowiedzieć na ten zarzut. W gruncie rzeczy nigdy wcześniej nie zastanawiał się, jak to było z organizacją takich... przedsięwzięć w miejscach publicznych. Jasne, brygadziści na patrolu raczej by tego nie pochwalali, jednak czy otwarcie traktowano to jako coś nielegalnego? Gdyby sam dostał wezwanie do takiego zajścia, zapewne kazałby pojedynkującym się wynieść się z dzielnicy, grożąc mandatem, ale czy zrobiłby coś poza tym? Nie był pewny.
— Można by było to podciągnąć pod występ artystyczny...? — rzucił niepewnie, jakby oczekiwał, że Geraldine na pewno będzie znała odpowiedź na tę zagwozdkę. — Ludzie występują na ulicy z gitarami, skrzypcami i nikt się nie czepia, a szermierka to też swego rodzaju sztuka, nieprawdaż? Też wymaga... kunsztu.
Towarzystwo Yaxley miał to do siebie, że Erik nie raz tracił rezon, na swój sposób wracając do mentalności z czasów młodości, gdy większość roku spędzał w murach Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Dynamika ich relacji była znajoma, więc naturalne było, że podświadomie wracał do tej samej roli, jaką pełnił w szkole. Podobnie było z Brenną. Dorośli, nieco się zmienili, jednak w swoim towarzystwie w gruncie rzeczy ich relacja niewiele różniła się od czasu, gdy przechodzili burzliwy dla wielu okres dorastania.
— Powodzenia. Chociaż... Ty go chyba nie potrzebujesz — Mrugnął do niej porozumiewawczo.
Już na początku wytrąciło go z równowagi to, że kobiecie udało się zablokować pierwszy atak. Miała niezłe wyczucie czasu. Chociaż była wyższa od Brenny, tak dalej była nieco drobniejsza od niego, co działało na jej korzyść. Lepsza mobilność, podobnie jak zręczność. Nie będzie to łatwe starcie. Atak Ger udało mu się częściowo zablokować, jednak był o włos. Czubek szpady zahaczył o jego bluzę, jednak Erik odbił w bok. To jednak sprawiło, że jego kontratak okazał się iście... mało elegancki. Szpada dosłownie latała w powietrzu, jakby trzymało ją jedenastoletnie dziecko.
Sukces!
Akcja nieudana
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞