25.04.2023, 22:21 ✶
- Kto wie? – odparł pytaniem na pytanie, odnośnie „przyciągania chaosu”.
Właściwie miała sporo racji. Był względnie odpowiedzialny, przynajmniej w pracy i jeżeli szło o ludzi, których uznawał za „swoich”. Kiedy prowadził jakieś badania, osiadał w jednym miejscu na lata, ale zwiedził zapewne więcej świata niż większość Anglików – i na pewno poznał doskonale dalekie kraje. Z książkami łączyła go skomplikowana relacja miłości i nienawiści: kochał je, a zarazem z czasem, gdy każdy ustęp pozostawał w głowie na zawsze, coraz niechętniej sięgał po nowe i porzucał każdą z nich, jeżeli nie zdołała zaciekawić go w pierwszym rozdziale. A za większością jego pamiątek kryły się pewne historie – chociaż nie każda z nich była stara i wydobyta gdzieś spod ziemi. Czasem był to prezent czy zakup na bazarze.
- Nie musisz mi się tłumaczyć, Pandoro. Pewność siebie, jeżeli jest podparta autentycznymi powodami ku tej, nie jest niczym złym – skwitował jej słowa odnośnie tego, że nie lubi się chwalić. Był wychowankiem Domu Slytherina, a do podziemnego Pokoju Wspólnego rzadko trafiali ludzie pełni skromności, skłonni pozwalać, by to inni zbierali laury. A Prewettówna uporała się z puszką w wyznaczonym czasie. To oznaczało, że jest dobra: jej pewność siebie pozostawała więc uzasadniona. Dlaczego miałaby o tym nie mówić? Bo nie wypadało kobietom?
- Tego najgorszego sortu. Ale jest też niezwykle utalentowanym wywoływaczem duchów. Inaczej pewnie już dawno zepchnąłbym go z jakiegoś klifu – powiedział dość lekko. Brzmiało to jak żart. Może nawet nim było… Chociaż po prawdzie, gdyby Jamil przyprawił im tyle kłopotów, niczego nie wnosząc w zamian albo oferując co najwyżej przeciętne usługi, Shafiq pewnie w najlepszym razie pozwoliłby, aby dorwali go wierzyciele. – Preferuję kawę, jeśli o nie idzie. Ewentualnie tytoń. Nasza uzdrowicielka za to jest uzależniona od czekolady, więc nigdy nie stawaj pomiędzy nią a czekoladową żabą – powiedział. Nie przeszkadzało mu, że Pandora siedzi na podłodze, sam jednak z powrotem opadł na fotel i obserwował, jak zapoznaje się ze wszystkimi papierami.
- Właściwe prace rozpoczniemy w maju, chociaż już teraz powoli się do nich przygotowujemy. Jeżeli dobrze pójdzie, pod koniec kwietnia będę mógł pokazać wam… czyli tobie i głównemu trzonowi ekipy… miejsce prac. Tak wstępnie – wyjaśnił. – Abraksany Prewettów. No tak – stwierdził, a kąciki ust drgnęły mu lekko na dawne wspomnienie. – Póki nie spróbuje zeżreć żadnego członka ekipy i sama zajmiesz się jej wyżywieniem oraz namiotem dla niej, nie ma problemu. Chociaż nie będzie jej wygodniej w stajniach Prewettów? Jeżeli potrafisz się teleportować, nie musisz zostawać na miejscu na noc. Zapewniamy zakwaterowanie, korzystanie z niego nie jest jednak obowiązkowe. Ja prawdopodobnie przez większość czasu będę właśnie tam… - …bo nie ufał, że jakiś pismak albo ktoś nadmiernie ciekawski nie spróbuje mącić: nie byli na środku Egiptu, i samych wykopalisk chroniły tylko podstawowe zaklęcia, odstraszające mugoli… Zresztą przywykł do takich warunków. - Ale reszta ma być dyspozycyjna tylko w dzień, chyba że wystąpiłyby wyjątkowe okoliczności. Masz jeszcze jakieś pytania odnośnie pracy albo warunków umowy?
Właściwie miała sporo racji. Był względnie odpowiedzialny, przynajmniej w pracy i jeżeli szło o ludzi, których uznawał za „swoich”. Kiedy prowadził jakieś badania, osiadał w jednym miejscu na lata, ale zwiedził zapewne więcej świata niż większość Anglików – i na pewno poznał doskonale dalekie kraje. Z książkami łączyła go skomplikowana relacja miłości i nienawiści: kochał je, a zarazem z czasem, gdy każdy ustęp pozostawał w głowie na zawsze, coraz niechętniej sięgał po nowe i porzucał każdą z nich, jeżeli nie zdołała zaciekawić go w pierwszym rozdziale. A za większością jego pamiątek kryły się pewne historie – chociaż nie każda z nich była stara i wydobyta gdzieś spod ziemi. Czasem był to prezent czy zakup na bazarze.
- Nie musisz mi się tłumaczyć, Pandoro. Pewność siebie, jeżeli jest podparta autentycznymi powodami ku tej, nie jest niczym złym – skwitował jej słowa odnośnie tego, że nie lubi się chwalić. Był wychowankiem Domu Slytherina, a do podziemnego Pokoju Wspólnego rzadko trafiali ludzie pełni skromności, skłonni pozwalać, by to inni zbierali laury. A Prewettówna uporała się z puszką w wyznaczonym czasie. To oznaczało, że jest dobra: jej pewność siebie pozostawała więc uzasadniona. Dlaczego miałaby o tym nie mówić? Bo nie wypadało kobietom?
- Tego najgorszego sortu. Ale jest też niezwykle utalentowanym wywoływaczem duchów. Inaczej pewnie już dawno zepchnąłbym go z jakiegoś klifu – powiedział dość lekko. Brzmiało to jak żart. Może nawet nim było… Chociaż po prawdzie, gdyby Jamil przyprawił im tyle kłopotów, niczego nie wnosząc w zamian albo oferując co najwyżej przeciętne usługi, Shafiq pewnie w najlepszym razie pozwoliłby, aby dorwali go wierzyciele. – Preferuję kawę, jeśli o nie idzie. Ewentualnie tytoń. Nasza uzdrowicielka za to jest uzależniona od czekolady, więc nigdy nie stawaj pomiędzy nią a czekoladową żabą – powiedział. Nie przeszkadzało mu, że Pandora siedzi na podłodze, sam jednak z powrotem opadł na fotel i obserwował, jak zapoznaje się ze wszystkimi papierami.
- Właściwe prace rozpoczniemy w maju, chociaż już teraz powoli się do nich przygotowujemy. Jeżeli dobrze pójdzie, pod koniec kwietnia będę mógł pokazać wam… czyli tobie i głównemu trzonowi ekipy… miejsce prac. Tak wstępnie – wyjaśnił. – Abraksany Prewettów. No tak – stwierdził, a kąciki ust drgnęły mu lekko na dawne wspomnienie. – Póki nie spróbuje zeżreć żadnego członka ekipy i sama zajmiesz się jej wyżywieniem oraz namiotem dla niej, nie ma problemu. Chociaż nie będzie jej wygodniej w stajniach Prewettów? Jeżeli potrafisz się teleportować, nie musisz zostawać na miejscu na noc. Zapewniamy zakwaterowanie, korzystanie z niego nie jest jednak obowiązkowe. Ja prawdopodobnie przez większość czasu będę właśnie tam… - …bo nie ufał, że jakiś pismak albo ktoś nadmiernie ciekawski nie spróbuje mącić: nie byli na środku Egiptu, i samych wykopalisk chroniły tylko podstawowe zaklęcia, odstraszające mugoli… Zresztą przywykł do takich warunków. - Ale reszta ma być dyspozycyjna tylko w dzień, chyba że wystąpiłyby wyjątkowe okoliczności. Masz jeszcze jakieś pytania odnośnie pracy albo warunków umowy?