Wood dosyć nieśmiało uśmiechnęła się do kapłana. Jakby prosiła go o wybaczenie, bo nieco przesadziła z zaklęciem. Najwyraźniej nic mu się poważnego nie stało przez ten ogień. Miała wrażenie, że zna bardzo dobrze jego przypadłość, ale to były tylko podejrzenia. Klątwa żywiołów nie była niczym przyjemnym, ona akurat doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
Patronusy wyczarowane przez Erika i Charliego pomogły. Pomknęły po niebie, aby odgonić mrok. Heather przyglądała się im chwilę, nie mogła jednak robić tego zbyt długo, chociaż było to efektowne - przecież była na polu bitwy.
Silny podmuch wiatru rozwiał chmurę kurzu. Zauwazyła sylwetkę, stojącą gdzieś dalej. Musieli się nim zająć.
- Uciekaj, jak najszybciej. - Powiedziała jeszcze do kapłana, licząc na to, że jej posłucha.
Wood machnęła różdżką, chciała wyczarować tarczę - która miała jej pomóc uniknąć zaklęcia, widziała bowiem, że czarnoksiężnik machnął różdżką.
Sukces!
Następnie wykonała ponowny ruch różdżką, nie zwlekała. Chciała wyczarować zaklęcie, które spowoduje, że siła ciśnienia wyrzuci Śmierciożercy różdżkę z ręki.
Akcja nieudana