- Idealnie, poćwiczymy razem. - Miała jednak wrażenie, że Brenna tego nie potrzebuje. Wydawała się jej być taka doświadczona ze wszystkim, że nie umiała sobie wyobrazić, że mogłaby ona mieć jakieś braki. Bardzo idealizowała jej osobę, naprawdę podziwiała ją ogromnie. Była zapatrzona w nią jak w obrazek, a niewiele osób potrafiło jej zaimponować, Longbottom jednak to zrobiła niemalże od razu.
- W sumie lepiej się upewnić. Jakbyś miała rację to trochę słabo by było. - Wood wydawało się, że przy pomocy magii można było naprawić praktycznie wszystkie szkody. Nie wpadła na to, że niektóre zaklęcia, klątwy mogą powodować nieodwracalne straty. Może nie powinna do tego podchodzić tak lekkomyślnie. Wolałaby mieć jednak wszystkie kończyny na miejscu.
Wydawało jej się, że Brenna dzieli się z nią swoją niewiedzą, żeby uświadomić jej, że muszą cały czas się doszkalać. To również jej imponowało, mało który doświadczony współpracownik przyznawał się do tego, że wcale nie jest alfą i omegą i może czegoś nie wiedzieć. To powodowało, że traktowała Brennę jeszcze bardziej jako kogoś z kimś mogła się podzielić również swoimi brakami. Dzięki temu nie wstydziła się swojej niewiedzy. Gdyby kobieta miała inne podejście mogłoby być trudniej.
- To sugestia, że jednak powinnam się podszkolić? - Uśmiechnęła się do Longbottom, kiedy opowiedziała jej swoją historię. Może miała rację i nie zawsze widać było niebezpieczeństwo na pierwszy rzut oka. Powinna się do tego przyłożyć, chociaż tak bardzo nie znosiła się uczyć teorii, no ale jeśli trzeba... Zrobi wszystko, co umożliwi jej uniknięcia niepotrzebnego pakowania się w kłopoty.
- Tak jest! Zapoznam się. - Ulżyło jej, gdy zobaczyła, że dostała książkę z treścią, która wydawała się jej być bardziej przystępna do przyswojenia. Może nie będzie tak źle. Zobaczymy, jak to się skończy.
- Nie narobimy Ci wstydu, mam wrażenie, że na świeżym powietrzu jakoś lepiej przyswaja się wiedzę, więc to świetny pomysł. - Cieszyło ją ogromnie, że przejdą do praktyki. Była ciekawa w sumie, czy będzie jej szło bardzo źle, bo nie chciała się zbłaźnić przed Longbottom.
Skoro wszystko miały już ustalone, to mogły opuścić bibliotekę, pozostawało przetestować zaklęcia, aby sprawdzić, czy to, co zostało napisane w książkach ma sens.