Ludzie, którzy znaleźli się na polanie wydawali się nie pasować do czasu i miejsca w którym się znaleźli. Takie miała wrażenie, gdy zobaczyła ich z bliska. Jakby byli wyrwani z innego świata.
Wiedziała, że jej kompanki również wyruszyły w stronę polany. Miała nadzieję, że tamci ich nie zauważą.
Oczywiście, nie mogło być kolorowo. Heather podleciała bliżej polany, zauważyła, że Ci ludzie są czymś zajęci. Najwyraźniej zmierzali, trójka z nich w stronę wyjścia z lasu. Musieli dostrzec którąś z jej towarzyszek. - Kurwa mać. - Mruknęła do siebie. Co miała zrobić. Stwierdziła, że wleci z impetem na polanę. Musiała jakoś odwrócić uwagę od swoich towarzyszek, a jedyne co było dla niej pewne, to to, że na miotle zdoła szybciej zwiać niż one na dole.
Wood nie zwlekała. Wleciała na polanę. Szybko, miała doświadczenie, lata gry w quidditcha robiły swoje. Nie bez powodu była szukającą w jednej z najlepszych drużyn na świecie.
Podleciała do grupy ludzi od tyłu. Wtedy zobaczyła, że kamienie, to nie były zwykłe kamienie, a nagrobki. Nie zapowiadało to niczego dobrego, że też za każdym razem w tej okolicy musiały natrafiać na jakieś trupy. Niedługo ich widok przestanie ją zaskakiwać.
Nie zwlekała, machnęła różdżką, aby wyczarować liny, które zwiążą kobietę, tą ostatnią z całej czwórki. Zamierzała zajmować się nimi po kolei.
Akcja nieudana
Sukces!
Slaby sukces...