• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora

[ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#7
27.04.2023, 21:47  ✶  
Blondyn zdecydowanie wyolbrzymiał! Byłoby jej przykro, być może byłaby nawet zdruzgotana w pierwszych chwilach, ale umiała uszanować, gdy ktoś nie chciał mieć z nią do czynienia, bo przecież i takich ludzi na swojej drodze spotykała. Warto było żyć i dać żyć innym, więc żadne prześladowanie nie wchodziłoby w grę, gdyby jasno dał brunetce do zrozumienia, że ma jej dość. Wierzyła jednak, że trochę ją lubił — być może skłaniały ją do tego przeświadczenia jego reakcje, być może spojrzenie, a może właśnie fakt, że pomimo znajomych, jej nie zignorował i wciąż tkwili razem, rozmawiając. Miał jednak rację z tym, że Mara miała tendencje do bycia zbyt protekcyjną względem Pandory i faktycznie mogłaby go kopnąć, uderzyć skrzydłem lub ewentualnie dziabnąć w ucho.
Prawda była taka, że ona zwykle szła na żywioł i nie miała planów, dopóki nie przychodził na nie odpowiedni moment. Nie lubiła ograniczeń, spędzania czasu pod czyjeś zasady i chyba dlatego właśnie pracowała na zlecenia, a nie w spółkach lub warsztatach. Jego niezadowolona mina sprawiła, że westchnęła, wbijając w niego ciemne spojrzenie — był zupełnie, jak pogoda w Wielkiej Brytanii. Świeciło słońce, potem przychodziła burza, znów chwila z tęczą i mżawka z wichurą, aby noc była chłodna i spokojna, on był taki sam. Łatwo się denerwował, strasznie poważnie podchodził do wszystkiego, co mówiła i czasem traktował ją zbyt poważnie, ale nie miała oczywiście żadnych pretensji i obiekcji do tego, jaki miał temperament. Było tak ciekawiej, bo nigdy nie wiedziała, czego się po nim spodziewać.
- Wyglądasz, jakbyś mi nie wierzył, a ja Cię przecież nigdy nie okłamałam. Dlaczego się tak denerwujesz? Naprawdę, słowo honoru, nie wybrałam Islandii, tylko dlatego, że chciałam Cię spotkać. - powiedziała ze spokojem, mając nadzieję, że niedźwiadek przestanie się trochę dąsać. Miała nadzieję, że go spotka, ale nie szukała go przecież celowo — Islandia nie była tak mała, mieli mnóstwo osad, które obchodziły to święto, a na wybranie tej konkretnej, skłoniło ją położenie. Nie było daleko do wybrzeża, mieli kilka minut spacerem dobre pole na namiot i do tego mnóstwo wrzosowisk dla Mary.
Prewettówna uśmiechnęła się z rozbawieniem w ich kierunku, kręcąc delikatnie głową na jego komentarz. Wolała nie pytać, jak to niby było, bo jeszcze by znów wybuchł i podniosłoby się mu ciśnienie — plus był taki, że oznaki zdenerwowania łatwo było w jego wyglądzie wyłapać, coraz łatwiej, im dłużej mu się przyglądała. Ich zachowanie świadczyło tylko o tym, jak dobrymi są przyjaciółmi.
Przytaknęła na jego pytanie z dość poważną miną, bo chociaż byli dość młodzi, to większość osób, którą Pandora znała, była już po ślubie. A ostatnie czego chciała, to ganiająca ją z toporem mieszkanka Islandii, która byłaby zazdrosna o swojego mężczyznę i niezadowolona z jego zbyt dobrego serca i cierpliwości do obcych. - Okay, czyli moja głowa jest bezpieczna. I wiem już, że masz rodzeństwo. Niech zgadnę, jesteś starszym bratem? - uśmiechnęła się z zainteresowaniem i jakąś ulgą w jego stronę, bo wolałaby zazdrosnej partnerki uniknąć. Była dość bezpośrednia w słowach, jak i gestach, co wielu osobom mogłoby się nie spodobać, kojarzyć ze zbyt dużym spoufalaniem się, co u kobiet tępiono. Bo nie wypadało.
Każdy trunek w zasadzie jej odpowiadał, doceniał fakt, że nie chciał zostawić jej tu samej, bo chociaż umiała poznawać ludzi i nie miała problemu z odnajdywaniem się w towarzystwie, to przez sytuację z lutego z nim czuła się po prostu bezpieczniej i swobodniej. No i mieli swój sekret, a te łączyły ludzi w dziwny i zawiły sposób, którego nie umiała nawet dobrze wytłumaczyć.
- O nie mój Drogi! "Szczęście" to Twoja działka, ja tu jestem chaosem. - zaczęła z obronnym gestem, nawiązując do tego, co kiedyś powiedział jej na temat swojego imienia. Miała wtedy naprawdę duże szczęście, nawet jeśli zleciało ono z drzewa i nazwało ją wariatką. Zaśmiała się pod nosem na to wspomnienie, zaraz jednak kontynuując. - Jak wytrzymasz ze mną po alkoholu, to wytrzymasz już zawsze.
Wzruszyła ramionami, jakby rzucała jakąś oczywistość. Mógł liczyć na to, że Islandię będzie odwiedzała, ale może tym razem — wcześniej uprzedzi go sową? Chociaż lubiła te jego wielkie wejście jak nie z krzaków, to z pięścią. Bardzo mu pasowały. - Osiołku?
Uniosła brwi z rozbawieniem, ale nie miała raczej prawa do dyskusji, skoro nazywała go miśkiem lub wilkiem. Nie mogła się jednak nie zgodzić z brzmieniem szwedzkiego, był barbarzyński, chociaż miała też wrażenie, że Hjalmar zwyczajnie każdy poza własnym tak by nazwał.
- Nie, nigdy. - przyznała brunetka zgodnie z prawdą, zastanawiając się wcześniej przez kilka sekund, widocznie wertując swoje alkoholowe wspomnienia. Zdarzało się jej pić, ale nie dała rady z całą butelką lub w drodze do domu, zwykle w mieszkaniu lub w namiocie, gdy zdarzało się jej spotkać ze znajomymi lub rodziną. Nigdy nie doprowadziła się do stanu, gdzie tak całkowicie traciła nad sobą kontrolę i perspektywą było leżenie pod stołem z ewentualną dziurą w pamięci. - To wygodne, twarda głowa i duża odporność.
Milczała kilka sekund, spoglądając to na jego kolegów, to na niego i jakby zastanawiała się, co powinna zrobić, a raczej którą taktykę zastosować, żeby przestali ze swoimi komentarzami, które chyba jej ulubionego Islandczyka trochę zawstydzały i sprawiały, że myślał nad odpowiedzią dłużej, niż zwykle. - Cóż, sprawdźmy. - szepnęła z błyskiem w oczach w jego kierunku, wzruszając ramionami. Ona nie była nieśmiałą dziewczyną z Wielkiej Brytanii, dla której złapanie za rękę było powodem palpitacji serca. A pocałunki wcale nie były złe. Nie chciała jednak Hjalmara zabić, więc gdy w przeciągu mrugnięcia okiem podeszła do niego i złapała jego twarz w dłonie, wspinając się na palce, musnęła wargami jego usta delikatnie i subtelnie, chociaż z perspektywy jego stojących za plecami kolegów, mogło wyglądać to zupełnie inaczej. Miał ciepłe policzki, znacznie cieplejsze niż jej dłonie. Odsunęła się na kilka milimetrów, podnosząc na niego wzrok. - Smakujesz, jak piwo. - zauważyła cicho, zanim opadła na całe stopy i odsunęła się grzecznie pół kroku, wracając do przerwanej konwersacji.
- Bez ryzyka nie ma zabawy. Poza tym wiem, że mnie nie zostawisz, jakbym umarła i miałabym wpaść w ognisko. - odpowiedziała swobodnie i całkiem pewnie, bo już przecież jej raz pokazał, że niezależnie, jak bardzo go zdenerwuje, to i tak jej nie zostawi na pastwę losu. Tak pokazał, to tak ma. Przesunęła palcami po swojej brodzie, jednym z nich stukając w usta w zamyśleniu. - Nie mam pojęcia, kto miał czelność na Ciebie wpaść i przerwać Ci zabawę, a co dopiero spacer po trunek. Nic jednak straconego, wieczór się dopiero zaczyna. Ile już mam tych punktów i jaka jest nagroda?
Zapytała z rozbawieniem, przenosząc jeszcze na chwilę wzrok z mężczyzny, na dzieci, które wcześniej tkwiły przy owcy. Chciała sprawdzić, czy chmurka — tak, dostała imię robocze — wciąż miała za uchem kwiatek. Gdy wspomniał o miodzie z jakże wymowną gestykulacją, kiwnęła głową. - Przekonałeś mnie, nie odmówię takiej reklamie.
Nie miała pojęcia, jak smakuje pitny miód i czego się po nim spodziewać. Nie chciała jednak o tym mówić głośno, chociaż z jego spostrzegawczością, mógł z pewnością zauważyć to na jej twarzy. Powędrowała wzrokiem na ruszt, przygryzając z zakłopotaniem dolną wargę. Jak miała powiedzieć mięsożercy, że ona zupełnie nie czuję uroków pieczonego prosiaka i wystarczają jej ziemniaki, które wrzucali chyba w ogień? Lub inne warzywo, którego nie umiała z tej odległości dostrzec. Nie była jednak typem człowieka, który martwił się na zapas. Po jego słowach uśmiechnęła się tylko i przesunęła wzrok na jego kolegów — postarała się nawet, aby zrobić niewinną i uroczą minę, która zawierała spojrzenie spod ciemnych rzęs, któremu ciężko było odmówić.
- Obawiam się chłopcy, że musicie znaleźć sobie innego towarzysza do picia. Porywam go sobie. Bawcie się dobrze!
I znów bez cienia skrępowania obdarzyła ich uśmiechem, aby po chwili złapać go za rękę i pociągnąć kilka kroków za sobą tak, aby zniknęli w tłumie. Gdy odwróciła głowę przez ramię i nie mogła znaleźć jego kamratów, puściła jego palce i odwróciła twarz w jego stronę. Pamiętała, że ostatnio się nie ruszył z miejsca, więc uznała, że tym razem mu pomoże. - Dziękuje, że chcesz ze mną zostać. Ja.. Ojej, ale ładne! - przerwała, jednak gdy znaleźli się obok stoiska z jakimś rzemiosłem. Z zachwytem w oczach nachyliła się nad drewnianymi ozdobami — figurkami oraz chyba talizmanami, były też bransoletki. Widać było fach w rękach mężczyzny, który stał za stoiskiem — każdy mały detal był tak dokładny. - O, ten będzie idealny! - mruknęła pod nosem, dostrzegając widocznie coś, co chciała kupić. Sięgnęła do torebki, wyjmując sakiewkę i spojrzała na sprzedawcę z uśmiechem. - Fallegur! - zaczęła Islandzkim słowem, które zapamiętała, bo było proste i chciała pochwalić jego rękodzieła. - Ma Pan naprawdę talent, są jak żywe. Mogłabym prosić ten tutaj? - wskazała dłonią na niewielkiego niedźwiedzia na rzemyku, który był chyba naszyjnikiem. Miał ciemne oczy, ale i na to Pandora miała plan, bo przecież musiały być niebieskie. Gdy zapłaciła i złapała przedmiot w palce, obróciła go w nich delikatnie z zachwytem, a potem stanęła odrobinę na boku, wyjmując różdżkę i nakierowując na misiowe oczy, które zaraz zrobiły się niebieskie. - Przysuń się trochę, proszę? - zapytała Nordgersima, podnosząc na niego spojrzenie znad rozplątywania rzemyka.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (7723), Pandora Prewett (8960)




Wiadomości w tym wątku
[ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 25.04.2023, 21:33
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 26.04.2023, 00:08
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 26.04.2023, 19:46
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 26.04.2023, 21:16
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 26.04.2023, 22:21
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 27.04.2023, 00:01
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 27.04.2023, 21:47
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 27.04.2023, 23:27
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 28.04.2023, 00:44
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 29.04.2023, 13:04
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 30.04.2023, 21:22
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 30.04.2023, 23:24
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Pandora Prewett - 01.05.2023, 15:12
RE: [ 21 Czerwca 1969r, Islandia[] Litha, owce i świetliki | Hjalmar x Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 01.05.2023, 17:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa