Geraldine zaśmiała się w głos słysząc jego odpowiedź. Tego się spodziewała. Longbottom był trochę zaczepny, ale jej to odpowiadało. Lubiła się z nim przekomarzać. - Czyli nigdy. Świetnie z tego wybrnąłeś, chapeau bas. - Skłoniła się teatralnie, żeby mu pogratulować. Zdawała sobie bowiem sprawę, że żaden z dwóch podanych przez niego przykładów nie miał sensu, a nic podobnego, równie spektakularnego raczej się jej nie przydarzy. Będzie mógl więc zatrzymać dla siebie te ewentualne przyznanie racji.
Yaxley uwielbiała szermierkę właśnie przez to, że musiała panować nad całym swoim ciałem. Przyjemność sprawiała jej kontrola. Wiedziała, że wystarczy chwila nieuwagi, a może być po wszystkim. Musiała się skupić, wszystkie zmysły skierować ku pojedynkowi. Nic nie mogło jej rozproszyć. Od czasu do czasu potrzebowała takiego uczucia, bo zbyt często zdarzało jej się reagować bezmyślnie, szybko. Tutaj było inaczej - fakt musiała działać szybko, jednak również dokładnie, pilnować swojego przeciwnika, żeby nie oberwać.
- Nie ma szans mój drogi. Na całe szczęście nie mam w sobie nic z bohatera, więc nie czuję nawet potrzeby ratowania Cię z opresji. Nie będę księciem na białym koniu. - Pociągnęła temat, bo wydawał się jej być całkiem zabawny. Atmosfera tego pojedynku była naprawdę przyjemna, Geralidne była w wyśmienitym humorze, Longbottom był osobą, z którą chciało się przebywać, jakoś zawsze wprowadzał taki nastrój.
Zaatakowała go dość mocno. Yaxley miała krzepę, której mógłby jej niejeden pozazdrościć. Chyba trochę przesadziła. Usłyszała głos Erika. Trochę spanikowała, miała to być przecież zabawa. Tylko zabawa. Odsunęła się do tyłu, nie chciała mu zrobić krzywdy. Miał może i zaklęcia ochronne na bluzie, jednak i tak to odczuł.
Patrzyła na niego uważnie, aby się upewnić, że nic mu trwale nie uszkodziła. Nie musiało być jednak najgorzej, bo ją zaatakował. Szybko wykonała ruch szpadą, aby zablokować i odeprzeć ten atak. Udało jej się to bez mniejszego problemu. Postanowiła go zaatakować, zrobiła to szybko, jednak nie trafiła. Szpada pomknęła obok mężczyzny. - Kurwa mać. - Zawiodła się na sobie.
Sukces!
Akcja nieudana