28.04.2023, 04:13 ✶
Rzeczony Dante nie jedyny był absolutnie zdziwiony faktem, że wszyscy oprócz Atreusa postanowili ruszyć w kierunku kolejnego katalizatora. Może i do tej pory szło im dobrze, może nawet dało się powiedzieć, że wygrywali, ale w momencie kiedy Bulstrode został sam, wynik wydawał się bardziej jak mniej przesądzony. Tym bardziej, że najwyraźniej miał przeciwko siebie cholernego mistrza translokacji, który wciąż miał w ręku różdżkę i zamierzał nie tyle całkowicie Atreusa wykluczyć z gry, co zwyczajnie od siebie odsunąć.
Auror zaklął. Szpetnie i na głos, kiedy mdłe chrupnięcie i fala bólu zalały jego rękę w wyniku dobrze rzuconego zaklęcia, które wyłamało mu palce. Jakby tego było mało, nawet nie miał szansy na to, by jakoś sensownie to przeprocesować i na to zareagować, bo śmierciożerca rzucił drugi czar, odpychając Atreusa od siebie, prosto w ogień.
Bulstrode pomyślał tylko, że sam nie wie czy bardziej chciałby dać w mordę napastnikowi, czy może Alastorowi za zostawienie go. Przyszło mu też do głowy, ze BUMowiec to jednak BUMowiec i nie było się co łudzić. Potem natomiast zacisnął zęby i rzucił zaklęcie.
Wycelował różdżką w śmierciożercę, chcąc wyczarować linę. Gruby sznur, który obwiązałby się w pasie ich obojgu. Połączyć ich - siebie i jego, żeby skurwysyn poleciał razem z nim, skoro taki chętny był już do posyłania kogokolwiek w powietrze, a jeśli nie poleciał, to chociaż swoją masą zapobiegł by Bulstrode tak zwyczajnie wpadł w ogień. Jeśli nie wyszło za pierwszym razem, spróbował szybko ponownie, częściowo licząc na to, że ewentualna lina chociaż nieco uniemożliwi przeciwnikowi tak zwyczajnie zniknąć.
Jeśli pierwsze zaklęcie mu się powiodło, to zamiast próbować zrobić drugi raz to samo, stara się za pomocą następnego machnięcia różdżką wytworzyć ostrze surowej magii, którym celował w rękę napastnika. Te w której trzymał różdżkę i którą Atreus chciał odciąć.
rzucam kształtowanie na wytworzenie liny, która obwiązałaby w pasie Atreusa i śmierciożercę i połączyła ich w ten sposób.
jeśli stworzenie liny za pierwszym razem się uda to drugi rzut przeznaczam na stworzenie ostrza surowej magii by odciąć skubańcowy rękę z różdżką
Auror zaklął. Szpetnie i na głos, kiedy mdłe chrupnięcie i fala bólu zalały jego rękę w wyniku dobrze rzuconego zaklęcia, które wyłamało mu palce. Jakby tego było mało, nawet nie miał szansy na to, by jakoś sensownie to przeprocesować i na to zareagować, bo śmierciożerca rzucił drugi czar, odpychając Atreusa od siebie, prosto w ogień.
Bulstrode pomyślał tylko, że sam nie wie czy bardziej chciałby dać w mordę napastnikowi, czy może Alastorowi za zostawienie go. Przyszło mu też do głowy, ze BUMowiec to jednak BUMowiec i nie było się co łudzić. Potem natomiast zacisnął zęby i rzucił zaklęcie.
Wycelował różdżką w śmierciożercę, chcąc wyczarować linę. Gruby sznur, który obwiązałby się w pasie ich obojgu. Połączyć ich - siebie i jego, żeby skurwysyn poleciał razem z nim, skoro taki chętny był już do posyłania kogokolwiek w powietrze, a jeśli nie poleciał, to chociaż swoją masą zapobiegł by Bulstrode tak zwyczajnie wpadł w ogień. Jeśli nie wyszło za pierwszym razem, spróbował szybko ponownie, częściowo licząc na to, że ewentualna lina chociaż nieco uniemożliwi przeciwnikowi tak zwyczajnie zniknąć.
Jeśli pierwsze zaklęcie mu się powiodło, to zamiast próbować zrobić drugi raz to samo, stara się za pomocą następnego machnięcia różdżką wytworzyć ostrze surowej magii, którym celował w rękę napastnika. Te w której trzymał różdżkę i którą Atreus chciał odciąć.
rzucam kształtowanie na wytworzenie liny, która obwiązałaby w pasie Atreusa i śmierciożercę i połączyła ich w ten sposób.
jeśli stworzenie liny za pierwszym razem się uda to drugi rzut przeznaczam na stworzenie ostrza surowej magii by odciąć skubańcowy rękę z różdżką
Rzut PO 1d100 - 63
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 22
Akcja nieudana
Akcja nieudana