Chester spróbował uchylić się od ciosu, ale Moody była szybka. Była niespodziewanie szybka – żadne z was nie kojarzyło jej z aż takim wysportowaniem i chociaż mogliście docenić tę sytuację za zebranie dodatkowych danych, niewątpliwie przydatnych w waszych planach unicestwienia szefowej biura, ale teraz musieliście zmierzyć się z tym że jej ciosy niewątpliwie bolały.
Różdżka Rookwooda potoczyła się po piasku gdzieś daleko, poza zasięg waszych rąk. Było ją dosyć ciężko dostrzec na tej kupie piasku. Moss nie próbowała po nią sięgnąć. Nie próbowała też rzucać żadnych zaklęć. Po prostu uciekała i udawało jej się to, bo cała wasza uwaga musiała skupić się na Moody. Kobieta niewątpliwie przywaliłaby Chesterowi w gębę, gdyby nie zaklęcie Stanleya. Odsunięta od was zdołała utrzymać się na nogach, chociaż na końcu zachwiała się nieco. Widzieliście, jak spojrzała w stronę Moss. Najwyraźniej upewniła się, że kobieta była już bezpieczna. Teraz, sama będąc w dobrej odległości od waszej dwójki, sama przybrała pozycję obronną i cofnęła się o krok, najwyraźniej decydując się na wycofanie po kupieniu Esther sporej porcji czasu.
Kolejny krok. A później wycofywała się w tym samym kierunku co Moss, wciąż rzucając zaklęcia. Machnęła swoją różdżką. Raz, drugi. Chciała translokować wasze głowy tak, żebyście oboje uderzyli sobie z dyńki.
Trzeci, czwarty. Różdżka Stanleya miała podzielić los tej Chestera, lecz odlecieć w przeciwnym kierunku.
Z jej różdżką coś musiało się jednak stać, bo nie poczuliście nic. Drugie zaklęcie, chociaż udane, nie zadziałało poprawnie, a sama Harper warknęła, łapiąc się za rękę. Widzieliście jasną poświatę, która oplotła ją na moment. Niewątpliwie spróbuje stąd uciec, ale nie kosztem bezpieczeństwa Moss.
Różdżka Rookwooda potoczyła się po piasku gdzieś daleko, poza zasięg waszych rąk. Było ją dosyć ciężko dostrzec na tej kupie piasku. Moss nie próbowała po nią sięgnąć. Nie próbowała też rzucać żadnych zaklęć. Po prostu uciekała i udawało jej się to, bo cała wasza uwaga musiała skupić się na Moody. Kobieta niewątpliwie przywaliłaby Chesterowi w gębę, gdyby nie zaklęcie Stanleya. Odsunięta od was zdołała utrzymać się na nogach, chociaż na końcu zachwiała się nieco. Widzieliście, jak spojrzała w stronę Moss. Najwyraźniej upewniła się, że kobieta była już bezpieczna. Teraz, sama będąc w dobrej odległości od waszej dwójki, sama przybrała pozycję obronną i cofnęła się o krok, najwyraźniej decydując się na wycofanie po kupieniu Esther sporej porcji czasu.
Kolejny krok. A później wycofywała się w tym samym kierunku co Moss, wciąż rzucając zaklęcia. Machnęła swoją różdżką. Raz, drugi. Chciała translokować wasze głowy tak, żebyście oboje uderzyli sobie z dyńki.
Rzut Z 1d100 - 1
Krytyczna porazka
Krytyczna porazka
Trzeci, czwarty. Różdżka Stanleya miała podzielić los tej Chestera, lecz odlecieć w przeciwnym kierunku.
Rzut Z 1d100 - 75
Sukces!
Sukces!
Z jej różdżką coś musiało się jednak stać, bo nie poczuliście nic. Drugie zaklęcie, chociaż udane, nie zadziałało poprawnie, a sama Harper warknęła, łapiąc się za rękę. Widzieliście jasną poświatę, która oplotła ją na moment. Niewątpliwie spróbuje stąd uciec, ale nie kosztem bezpieczeństwa Moss.
29.04