28.04.2023, 22:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.04.2023, 22:59 przez Brenna Longbottom.)
Było coś zabawnego w tym, że Erik najpierw kazał jej „nie robić tak więcej”, a potem po prostu potraktował za oczywiste, że owszem, Brenna właśnie to samo znowu zrobi.
Zapewne gdyby domagał się, żeby wyszła na brzeg, wyjątkowo by go posłuchała – bo odezwałby się rozsądek, szepcący, że zasadniczo to nie wie, w jaki sposób łapać takie istoty, i czy jeżeli ją zabije, będzie to morderstwo oraz jak w razie złapania, mieliby ją przetransportować. Gdy jednak Erik zamiast tego przyszedł jej z pomocą, Brenna dość entuzjastycznie zanurkowała znowu.
Przez chwilę płynęła po prostu w głębinach, próbując wyłowić istotę. I w końcu dostrzegła ją – niestety, już w oddali. Wycelowała, ponownie próbując wyczarować sieć, ale zaklęcie nie sięgnęło celu. Stworzenie odpływało coraz dalej i dalej, a Brenna, nawet wyposażona w bąblogłowę, nie mogła ot tak pływać godzinami w ubraniu, butach i w wyjątkowo chłodnej wodzie. Zaklęła w myślach, po czym się wynurzyła, zdjęła z siebie czar – by przypadkiem jakiś mugol ich nie dostrzegł – a potem jeszcze potraktowała finite zaklęcie brata. Nie daj Merlinie, aby ktoś przyszedł na molo tuż po nich i zaczął się zastanawiać, dlaczego woda wygląda tak dziwnie…
- Uciekł, drań – wykrztusiła wreszcie, chwytając się brzegu mola. Podciągnęła się i z pewnym trudem wygrzebała na drewniane deski. Po nurkowaniu świat zdawał się nazbyt jasny, a temperatura, która wcześniej była w jej odczuciu całkiem przyjemna, teraz okazywała się o wiele zbyt niska. Brenna usiadła na molo i odgarnęła z czoła wilgotne włosy. – Albo dranica, cholera wie, czy jest ich dwoje, czy to jedna istota, która hipnotyzuje i przybiera różne postacie… - powiedziała, spoglądając ku wodzie. Plaża nagle nie wydawała się już przyjemnym miejscem. Wręcz przeciwnie. Woda, znów ciemna, po zdjęciu czaru, kryła w sobie grozę.
- Dzięki za pomoc – dodała Brenna, bo nie była stu procentowo pewna, czy zdołałaby bez problemów wypłynąć na powierzchnię, gdyby nie brat. A potem odwróciła spojrzenie od wody, najpierw ku brzegowi, upewniając się, że nikt ich nie obserwuje – ale nie, spacerowiczów było już niewielu, ostatni dość daleko od nich – i znowu ku Erikowi…
Kobieta drżała z zimna. Była zupełnie przemoczona. Ściskała różdżkę dość kurczowo. Zdawała się blada, może od chłodu, a może dlatego, że jednak wstrząsnęło nią to wszystko – i to, że omal nie utonęła, i wcześniejsza pieśń, której echa wciąż rozbrzmiewały w umyśle.
Mimo to Brenna nie byłaby Brenną, gdyby nie dostrzegła jednego, małego szczegóły… Zmrużyła ciemne oczy, spoglądając na brata.
- Erik – zaczęła poważnym tonem, jakby chwilę temu nie walczyła o życie, a to, co chciała powiedzieć, było najważniejszą sprawą na świecie. – Co zrobiłeś z moimi lodami?
Percepcja
Kształtowanie
Zapewne gdyby domagał się, żeby wyszła na brzeg, wyjątkowo by go posłuchała – bo odezwałby się rozsądek, szepcący, że zasadniczo to nie wie, w jaki sposób łapać takie istoty, i czy jeżeli ją zabije, będzie to morderstwo oraz jak w razie złapania, mieliby ją przetransportować. Gdy jednak Erik zamiast tego przyszedł jej z pomocą, Brenna dość entuzjastycznie zanurkowała znowu.
Przez chwilę płynęła po prostu w głębinach, próbując wyłowić istotę. I w końcu dostrzegła ją – niestety, już w oddali. Wycelowała, ponownie próbując wyczarować sieć, ale zaklęcie nie sięgnęło celu. Stworzenie odpływało coraz dalej i dalej, a Brenna, nawet wyposażona w bąblogłowę, nie mogła ot tak pływać godzinami w ubraniu, butach i w wyjątkowo chłodnej wodzie. Zaklęła w myślach, po czym się wynurzyła, zdjęła z siebie czar – by przypadkiem jakiś mugol ich nie dostrzegł – a potem jeszcze potraktowała finite zaklęcie brata. Nie daj Merlinie, aby ktoś przyszedł na molo tuż po nich i zaczął się zastanawiać, dlaczego woda wygląda tak dziwnie…
- Uciekł, drań – wykrztusiła wreszcie, chwytając się brzegu mola. Podciągnęła się i z pewnym trudem wygrzebała na drewniane deski. Po nurkowaniu świat zdawał się nazbyt jasny, a temperatura, która wcześniej była w jej odczuciu całkiem przyjemna, teraz okazywała się o wiele zbyt niska. Brenna usiadła na molo i odgarnęła z czoła wilgotne włosy. – Albo dranica, cholera wie, czy jest ich dwoje, czy to jedna istota, która hipnotyzuje i przybiera różne postacie… - powiedziała, spoglądając ku wodzie. Plaża nagle nie wydawała się już przyjemnym miejscem. Wręcz przeciwnie. Woda, znów ciemna, po zdjęciu czaru, kryła w sobie grozę.
- Dzięki za pomoc – dodała Brenna, bo nie była stu procentowo pewna, czy zdołałaby bez problemów wypłynąć na powierzchnię, gdyby nie brat. A potem odwróciła spojrzenie od wody, najpierw ku brzegowi, upewniając się, że nikt ich nie obserwuje – ale nie, spacerowiczów było już niewielu, ostatni dość daleko od nich – i znowu ku Erikowi…
Kobieta drżała z zimna. Była zupełnie przemoczona. Ściskała różdżkę dość kurczowo. Zdawała się blada, może od chłodu, a może dlatego, że jednak wstrząsnęło nią to wszystko – i to, że omal nie utonęła, i wcześniejsza pieśń, której echa wciąż rozbrzmiewały w umyśle.
Mimo to Brenna nie byłaby Brenną, gdyby nie dostrzegła jednego, małego szczegóły… Zmrużyła ciemne oczy, spoglądając na brata.
- Erik – zaczęła poważnym tonem, jakby chwilę temu nie walczyła o życie, a to, co chciała powiedzieć, było najważniejszą sprawą na świecie. – Co zrobiłeś z moimi lodami?
Percepcja
Rzut Z 1d100 - 44
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Kształtowanie
Rzut PO 1d100 - 9
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.