29.04.2023, 14:04 ✶
Głos Mulcibera nie był tym, czego mógł się spodziewać od tej istoty. Było to na swój sposób bardzo interesujące, bo skąd to stworzenie mogło wiedzieć o nim? Wyjaśnienie było oczywiście jedno. W jakiś sposób jego umysł pozostał dla tejże kreatury lub magicznej mocy otwarty. To oznaczało jedno, trzeba było zbadać granice. Jak daleko wpływ tejże istoty sięga. Naprawdę wiedziała, czego on szuka? Skąd wniosek, że nie zasługuje? To nie dawało mu spokoju. Musiał wypowiedzieć te pytanie i przekonać się, jak bardzo to wszystko było dziwaczne
- Czego zatem szukam? I dlaczego na to nie zasługuje? Tylko proszę, oszczędź mi dyrdymałów moralnych, bo święte miejsca nie mają nigdy chwalebnej przeszłości. - Stwierdził rozbawiony sytuacją bardziej, niż przestraszony. Głos Roberta ww tej sytuacji dopełniał całego efektu. Jednocześnie wszystko. Wtedy też słowa Czarnego Pana rozległy się, kiedy mówił o ułudzie. To miałoby sens. W końcu "zawróćcie”, „odejdźcie stąd" oznaczało jedynie, że się ich obawiano. Święte miejsce czuło się zagrożone. Uśmiechnął się przy tym.
- Panie. Skoro to wszystko nie jest prawdziwe, jak odkryjemy prawdziwą drogę do źródła tej mocy? Ścieżka przed nami może być kolejną zmyłką. Czy i tak musimy sprawdzić, dokąd prowadzi niezależnie od tego? - On nie potrafił wyczuć, w którym kierunku iść, ale Czarny Pan na pewno wiedział i poprowadzi ich ku temu. Nie mniej, istniały o wiele większe problemy. Istoty próbowały się uwolnić, a jeden z jego towarzyszy miał problemy. Zamierzał mu pomóc, bo zabijanie czegoś, co nie istnieje logicznie nie miało sensu. Najmniejszego. Dlatego najpierw zamierzał wyczarować łańcuchy, które miały powstrzymać istotę, która wrzuciła jego towarzysza do strumienia, a potem kolejny raz na tą, którą przemówiła głosem Roberta, by już nie była w stanie się z tych więzów uwolnić.
- Czego zatem szukam? I dlaczego na to nie zasługuje? Tylko proszę, oszczędź mi dyrdymałów moralnych, bo święte miejsca nie mają nigdy chwalebnej przeszłości. - Stwierdził rozbawiony sytuacją bardziej, niż przestraszony. Głos Roberta ww tej sytuacji dopełniał całego efektu. Jednocześnie wszystko. Wtedy też słowa Czarnego Pana rozległy się, kiedy mówił o ułudzie. To miałoby sens. W końcu "zawróćcie”, „odejdźcie stąd" oznaczało jedynie, że się ich obawiano. Święte miejsce czuło się zagrożone. Uśmiechnął się przy tym.
- Panie. Skoro to wszystko nie jest prawdziwe, jak odkryjemy prawdziwą drogę do źródła tej mocy? Ścieżka przed nami może być kolejną zmyłką. Czy i tak musimy sprawdzić, dokąd prowadzi niezależnie od tego? - On nie potrafił wyczuć, w którym kierunku iść, ale Czarny Pan na pewno wiedział i poprowadzi ich ku temu. Nie mniej, istniały o wiele większe problemy. Istoty próbowały się uwolnić, a jeden z jego towarzyszy miał problemy. Zamierzał mu pomóc, bo zabijanie czegoś, co nie istnieje logicznie nie miało sensu. Najmniejszego. Dlatego najpierw zamierzał wyczarować łańcuchy, które miały powstrzymać istotę, która wrzuciła jego towarzysza do strumienia, a potem kolejny raz na tą, którą przemówiła głosem Roberta, by już nie była w stanie się z tych więzów uwolnić.
Dwa razy rzut na kształtowanie, mające wyczarować kolejne łańcuchy powstrzymujące istoty. Pierwsza istota to ta przy Theon, druga to ta, która przemówiła głosem Roberta.
Rzut Z 1d100 - 90
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 28
Akcja nieudana
Akcja nieudana