29.04.2023, 16:00 ✶
Odetchnęłam z ulgą, jak krew znowu przestała sączyć się z głębokiej rany. Zaklęcie transmutacyjne zawiodło, ale nie miało to teraz wpływu na stan kobiety.
Słysząc wołanie Fergusa, znowu zmuszona byłam zostawić leżącą kobietę, żeby sprawdzić, komu teraz muszę pomóc. Podchodząc do dwóch ciał, dreszcz przeszedł mi nieprzyjemnie po plecach. Znałam już odpowiedź na to, czy żyją, ale i tak sprawdziłam im puls, dotykając ich zimnych ciał.
- Dla nich jest już za późno... - Pokręciłam głową ze zrezygnowaniem, zwracając się do Olivandera. Ich serca nikt nie zdoła już ponownie wprawić w ruch. Ścisnęłam pięść w niemocy. W imię czego ktoś odebrał im życie?
- Panie Urquart, ktoś musi mi pomóc przenieść tę kobietę. Nie chcę znowu jej zaszkodzić. Da Pan radę ją przenieść bliżej świstoklika? - Zwróciłam się jeszcze do mężczyzny, zanim podeszłam do innego rannego. Nie zostawiłabym jej w tym całym chaosie. Najwyżej zostałabym tutaj i utrzymała ją przy życiu, dopóki nie nadeszłyby odpowiednie służby.
- W kostce, tak? - Upewniłam się jeszcze, zdejmując jeszcze jego buta, a następnie starałam się szybko zbadać miejsce bólu. Zamachnęłam się różdżką dopiero po tym, jak znalazłam miejsce spięcia, żeby nastawić niepoprawnie ułożone kosteczki w stopie.
[Rzucam na translokację w celu nastawienia kostki mężczyzny]
Słysząc wołanie Fergusa, znowu zmuszona byłam zostawić leżącą kobietę, żeby sprawdzić, komu teraz muszę pomóc. Podchodząc do dwóch ciał, dreszcz przeszedł mi nieprzyjemnie po plecach. Znałam już odpowiedź na to, czy żyją, ale i tak sprawdziłam im puls, dotykając ich zimnych ciał.
- Dla nich jest już za późno... - Pokręciłam głową ze zrezygnowaniem, zwracając się do Olivandera. Ich serca nikt nie zdoła już ponownie wprawić w ruch. Ścisnęłam pięść w niemocy. W imię czego ktoś odebrał im życie?
- Panie Urquart, ktoś musi mi pomóc przenieść tę kobietę. Nie chcę znowu jej zaszkodzić. Da Pan radę ją przenieść bliżej świstoklika? - Zwróciłam się jeszcze do mężczyzny, zanim podeszłam do innego rannego. Nie zostawiłabym jej w tym całym chaosie. Najwyżej zostałabym tutaj i utrzymała ją przy życiu, dopóki nie nadeszłyby odpowiednie służby.
- W kostce, tak? - Upewniłam się jeszcze, zdejmując jeszcze jego buta, a następnie starałam się szybko zbadać miejsce bólu. Zamachnęłam się różdżką dopiero po tym, jak znalazłam miejsce spięcia, żeby nastawić niepoprawnie ułożone kosteczki w stopie.
[Rzucam na translokację w celu nastawienia kostki mężczyzny]
Rzut O 1d100 - 99
Sukces!
Sukces!