Maź, jaką wyczarowała przeciwko trójce… ludzi, zdecydowanie była trafieniem, bo zwolnili. Już wcześniej ich ruchy nie można było zaliczyć do demonów prędkości, ale teraz byli jeszcze powolniejsi. Dzięki temu Lestrange miała okazję przyjrzeć się tej trójce… I dałaby sobie paznokcia obciąć, że kojarzy tę kobietę. Chyba z jednej z kawiarenek? Na pewno zamieniła z nią kiedyś kilka zdań, a na przestrzeni lat pewnie więcej niż kilka – i tym większe było jej zdumienie, ale i.. złość. Bo ewidentnie coś złego stało się tym ludziom. Zgodnie z przewidywaniami, gadanie do nich dało zupełnie nic.
- Tak, na polanie są groby – odpowiedziała Brennie o tym, co sama dostrzegła kilka chwil wcześniej. Cuchnęło śmiercią? To by się wszystko zgadzało. Zagadką pozostawało za to, co dokładnie stało się tej czwórce ludzi. - Ta dziewczyna to kelnerka z Pokątnej – dodała jeszcze ponuro swojej towarzyszce, obserwując gramolenie się tej trójki i oswobodzenie jednego z nich z więzów. Nie, zdecydowanie co najmniej jedna osoba to nie był mugol, a nawet dwójka – ale nie wiedziała, że Brenna też kogoś rozpoznała.
Widząc, że Brenna próbuje unieszkodliwić mężczyznę, który ją zwietrzył, i „jej” kelnerkę, sama wycelowała w ostatniego mężczyznę – więzy, a jakże, tyle, że przy tym spróbowała go przywiązać do najbliższego drzewa, by jeszcze mniej przeszkadzał. Następnie zaś spróbowała pozbawić przytomności dwójkę najbardziej ruchliwych – w zależności na kogo wypadnie.
- Oni mnie zwietrzyli. Jak jakieś zwierzę. Obawiam się, że mogło w nich niewiele zostać z nich samych – rzuciła jeszcze do Brenny wykorzystując chwilę.
Kształtowanie – więzy na „pacjenta ze szpitala”
Sukces!
2x Zauroczenie - na pozbawienie przytomności dwójkę najbardziej ruchliwych
Sukces!
Sukces!