02.05.2023, 03:02 ✶
Starał się dzielić uwagę pomiędzy spoglądanie pod nogi i przed siebie. Nie wiedział do końca, czego szukali, ale wierzył, że Atreus nie wyciągnął go tutaj na marne. Jasne, nie przepadał za wszystkimi jego informatorami, bo niektórzy zdecydowanie mieli swoje za uszami. Jasne, sam też czerpał informacje z szemranych źródeł, ale starał się to ograniczać do niezbędnego minimum. Walcząc z przestępczością, nie mogli przecież stoczyć się do ich poziomu. Bo jaki sens miałoby zwalczenie przestępczości, gdyby na końcu oni sami zajęliby ich miejsce? No właśnie, byłoby to nijakie zwycięstwo.
Teraz jednak sytuacja był znacznie bardziej przyziemna. Zgłoszenie o dziwnych, niecodziennych rzeczach, które ktoś miał widzieć w tej okolicy. Fakt, że nie posiadali konkretów, był nieco problematyczny, bo nie wiedział, jak się przygotować, ale przecież byli aurorami. Na pewno dadzą sobie radę, szczególnie pracując razem. Mógłby powiedzieć o bracie różne rzeczy, niektóre może niepochlebne, ale jedno było niezmienne. Zaufanie, jakim go darzył. Wiedział, że w razie jakichkolwiek kłopotów mógł na niego liczyć, zawsze.
Na samą myśl o tym uśmiechnął się lekko pod nosem. Tak, zdecydowanie cieszył się z tego, że pracowali razem. Ba, napawało go to dumą!
Zaśmiał się lekko, słysząc narzekanie brata. Tak, taka sceneria zdecydowanie do niego nie pasowała. Nie dość, że mokro i brudno to jeszcze nie ma się przed kim popisywać. Humor jednak zgasł momentalnie, gdy towarzysz wskazał mu znajdującą się przed nimi knieję. Czyżby coś zauważył?
Odruchowo sięgnął po różdżkę, mrużąc przy tym nieco oczy. Dostrzegł jakąś postać, ale coś mu w tym nie pasowało. Nie potrafił jednak zrozumieć, co. Słowa Atreusa miały sens, ale jednocześnie go nie miały. Co to do cholery było?
— Cokolwiek to jest, wygląda podejrzanie. Zachowajmy ostrożność, może to jakaś pułapka — rzucił cicho, mocniej chwytając różdżkę. Następnie ruszył za bratem, a gdy dotarli na miejsce, stanął w miejscu.
— Co do... — rzucił, próbując to jakoś przetrawić. Albo mieli przed sobą najbardziej realistyczną figurę, jaką widział w życiu, albo działo się tutaj coś dziwnego. Dziwnego i niebezpiecznego.
— Nie wygląda Ci to zbyt realistycznie? — mruknął, rozglądając się raz jeszcze po okolicy. — Wygląda mi to na petryfikację. Albo mroczną magię — przymrużył oczy, oglądając figurkę z bliska. — Powinniśmy zawiadomić Munga.
Teraz jednak sytuacja był znacznie bardziej przyziemna. Zgłoszenie o dziwnych, niecodziennych rzeczach, które ktoś miał widzieć w tej okolicy. Fakt, że nie posiadali konkretów, był nieco problematyczny, bo nie wiedział, jak się przygotować, ale przecież byli aurorami. Na pewno dadzą sobie radę, szczególnie pracując razem. Mógłby powiedzieć o bracie różne rzeczy, niektóre może niepochlebne, ale jedno było niezmienne. Zaufanie, jakim go darzył. Wiedział, że w razie jakichkolwiek kłopotów mógł na niego liczyć, zawsze.
Na samą myśl o tym uśmiechnął się lekko pod nosem. Tak, zdecydowanie cieszył się z tego, że pracowali razem. Ba, napawało go to dumą!
Zaśmiał się lekko, słysząc narzekanie brata. Tak, taka sceneria zdecydowanie do niego nie pasowała. Nie dość, że mokro i brudno to jeszcze nie ma się przed kim popisywać. Humor jednak zgasł momentalnie, gdy towarzysz wskazał mu znajdującą się przed nimi knieję. Czyżby coś zauważył?
Odruchowo sięgnął po różdżkę, mrużąc przy tym nieco oczy. Dostrzegł jakąś postać, ale coś mu w tym nie pasowało. Nie potrafił jednak zrozumieć, co. Słowa Atreusa miały sens, ale jednocześnie go nie miały. Co to do cholery było?
— Cokolwiek to jest, wygląda podejrzanie. Zachowajmy ostrożność, może to jakaś pułapka — rzucił cicho, mocniej chwytając różdżkę. Następnie ruszył za bratem, a gdy dotarli na miejsce, stanął w miejscu.
— Co do... — rzucił, próbując to jakoś przetrawić. Albo mieli przed sobą najbardziej realistyczną figurę, jaką widział w życiu, albo działo się tutaj coś dziwnego. Dziwnego i niebezpiecznego.
— Nie wygląda Ci to zbyt realistycznie? — mruknął, rozglądając się raz jeszcze po okolicy. — Wygląda mi to na petryfikację. Albo mroczną magię — przymrużył oczy, oglądając figurkę z bliska. — Powinniśmy zawiadomić Munga.