29.10.2022, 18:43 ✶
Przełknął nerwowo ślinę, pośpiesznie analizując co właściwie mogło być powodem spojrzenia, jakim obrzuciła go Eunice i doszedł do wniosku, że wszystko, co uczynił począwszy od bezpardonowego przerwania jej chwili relaksu, przez swe żałosne tłumaczenia, po jeszcze gorsze pytanie zadanie na koniec. Nie ruszał się więc, kiedy wychodziła z wanny — za bardzo w tym momencie przypominała swe starsze rodzeństwo, by choćby odważył się podnieść na nią wzrok. Czekał więc, aż zarzuci na siebie szlafrok i dopiero wtedy się podniósł, jednakże nim zdążył dotrzeć do drzwi, te zamknęły się przed jego nosem.
— Eunice, zaczekaj — pokuśtykał za nią na korytarz — Zaczekaj, proszę.
Młoda i przede wszystkim zdrowa czarownica była znacznie od niego szybsza, toteż prędko zniknęła we własnej sypialni. Nie zamierzał jednak wchodzić do środka — własne pokoje były świętością, którą naruszyć mogli dopiero na zaproszenie drugiej strony — dlatego też bezradnie osunął się przy framudze i usiadł na podłodze.
Niezaprzeczalnie, nie umiał zachować się w jej towarzystwie. Myśli rozpierzchały się w połowie wypowiadanego zdania, kroki stawały się chwiejne, czyny pozbawione logiki, żołądek się kurczył, a serce znajdowało się niebezpiecznie blisko granicy tachykardii. Przyznać musiał wreszcie, że zależy mu na żonie bardziej, niż początkowo zakładał, że czuł do niej coś więcej niż zwykłą sympatię, że była mu droższa niż wszyscy inni. Był przy niej niezręczny niczym młodzieniec obok swojego pierwszego obiektu westchnień.
Zrobił więc to, co umiał robić najlepiej i odpychał ją od siebie, przekonany, że jest ostatnią osobą, jaka zasługuje na jej bliskość.
— Przepraszam, Eunice. Niefortunnie się wyraziłem — powtórzył z policzkiem przytulonym do drzwi, licząc, że kobieta go usłyszy — Miałem tylko nadzieję, że nie utkniesz ze mną. Należy ci się od życia coś lepszego.
Siedział tak jeszcze przez chwilę, dopóki nie zdecydował się zetrzeć wilgotne ślady pozostawione przez żonę. Nie mieli własnego skrzata; dwa lub trzy razy w tygodniu matka delegowała do nich skrzata z Grimmauld Place, który zajmował się generalnymi porządkami jak odkurzanie, mycie okien, czy pranie, okazjonalnie też gotowanie. Wszystko inne robili na bieżąco sami.
Odkąd zaczął tracić władzę w prawej nodze, zaczął mieć lekką obsesję na punkcie samodzielności. A gdy wreszcie posprzątał, wymienił wodę w wannie i sam zanurzył się po szyję.
— Eunice, zaczekaj — pokuśtykał za nią na korytarz — Zaczekaj, proszę.
Młoda i przede wszystkim zdrowa czarownica była znacznie od niego szybsza, toteż prędko zniknęła we własnej sypialni. Nie zamierzał jednak wchodzić do środka — własne pokoje były świętością, którą naruszyć mogli dopiero na zaproszenie drugiej strony — dlatego też bezradnie osunął się przy framudze i usiadł na podłodze.
Niezaprzeczalnie, nie umiał zachować się w jej towarzystwie. Myśli rozpierzchały się w połowie wypowiadanego zdania, kroki stawały się chwiejne, czyny pozbawione logiki, żołądek się kurczył, a serce znajdowało się niebezpiecznie blisko granicy tachykardii. Przyznać musiał wreszcie, że zależy mu na żonie bardziej, niż początkowo zakładał, że czuł do niej coś więcej niż zwykłą sympatię, że była mu droższa niż wszyscy inni. Był przy niej niezręczny niczym młodzieniec obok swojego pierwszego obiektu westchnień.
Zrobił więc to, co umiał robić najlepiej i odpychał ją od siebie, przekonany, że jest ostatnią osobą, jaka zasługuje na jej bliskość.
— Przepraszam, Eunice. Niefortunnie się wyraziłem — powtórzył z policzkiem przytulonym do drzwi, licząc, że kobieta go usłyszy — Miałem tylko nadzieję, że nie utkniesz ze mną. Należy ci się od życia coś lepszego.
Siedział tak jeszcze przez chwilę, dopóki nie zdecydował się zetrzeć wilgotne ślady pozostawione przez żonę. Nie mieli własnego skrzata; dwa lub trzy razy w tygodniu matka delegowała do nich skrzata z Grimmauld Place, który zajmował się generalnymi porządkami jak odkurzanie, mycie okien, czy pranie, okazjonalnie też gotowanie. Wszystko inne robili na bieżąco sami.
Odkąd zaczął tracić władzę w prawej nodze, zaczął mieć lekką obsesję na punkcie samodzielności. A gdy wreszcie posprzątał, wymienił wodę w wannie i sam zanurzył się po szyję.