Geraldine mogła odmawiać słodyczy, nigdy jej jakoś specjalnie do nich nie ciągnęło. Jej jedynym problemem jeśli chodzi o dietę był alkohol - miała tendencje do nadużywania go, gościł dosyć często w jej życiu, chociaż naprawdę próbowała go ograniczać. Szło jej to różnie. Szczególnie, że kiedy podróżowała po świecie to właśnie ze szklanką czegoś mocniejszego w dłoni dużo łatwiej było zasięgnać języka. Ludzie jakoś łatwiej się wtedy przed nią otwierali, co było dosyć istotne w jej pracy, aby uzyskać jak najwięcej informacji. Mimo wszystko sporo ćwiczyła, ciało było jej świątynią, od jego sprawności w końcu zależało to, czy będzie sobie poradzić z bestiami, musiało być na wysokim poziomie.
- Tak, Erik zawsze logicznie myśli, jak mogłam o tym zapomnieć. - Uśmiech nie schodził z twarzy Yaxley. Miała ochotę mu utrzeć dzisiaj nosa, nie sądziła jednak, że jest już tego tak bliska.
Yaxley dosyć mocno naparła na Erika. Miała dużo siły, potrafiła ją wykorzystać. Może nie wyglądała, no na pewno trochę wyglądała, może nie aż tak. Szczególnie, że Longbottom był od niej większy. Powinien mieć więcej siły, jednak nie do końca tak było. Geraldine naprawdę wiele czasu poświęcała temu, aby być pewną swoich umiejętności. Spodziewała się, że go pokona. Wiedziała, że może nie będzie to proste, jednak by się rozczarowała, gdyby było inaczej.
Napierała na niego z całą siłą, jaką posiadała. Skoro już się sparowali, to musiała mu pokazać, że jest silniejsza. Bardzo zależało jej na tym, aby wygrać ten pojedynek. Nie zaskoczyło ją specjalnie, kiedy udało jej się wytrącić jego szpadę z dłoni. Spojrzała za nią, a na jej twarzy malował się uśmiech, ogromny - spowodowany satysfakcją z wygranej. Chyba każdy lubił wygrywać, Gerry nie była aż taka wyjątkowa. Cieszyła się z każdego zwycięstwa. Nawet, kiedy chodziło o przyjacielski sparing.
- Nie będę kłamać, ja właśnie takie plany miałam. - No i wszystko poszło po jej myśli, co ją ogromnie usatysfakcjonowało. - Będe mogła wysłać ten list do Brenny. - To wydawało jej się sprawiać największą radość, przecież od samego początku o tym dyskutowali. Skłoniła się przed Erikiem, kiedy jej gratulował. - Polecam się, jak coś, zawsze chętnie się zmierzę z równym przeciwnikiem. - Uważała bowiem, że Longbottom ma w sobie ogromny potencjał i mógł ją jeszcze zaskoczyć, a to było najważniejsze. Taka walka sprawiała jej zdecydowanie więcej frajdy niż te sparingi z ojcem, którego każdy ruch mogła przewidzieć bez chwili zawahania.
- Bardzo chętnie! Spotkania z panem, Panie Longbottom to sama przyjemność. - Nie miała przecież żadnych planów na dalszą część dnia, także chętnie spędzi trochę czasu z Erikiem. Tym bardziej, że naprawdę wyśmienicie się bawiła w jego towarzystwie.