03.05.2023, 22:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.07.2023, 18:35 przez Morgana le Fay.)
Cmentarz w Hogsmeade był niemal równie stary jak sama wioska, która powstała nieomal tysiąc lat temu. Chociaż większość najstarszych grobów została zapewne usunięta, wciąż dało się tutaj znaleźć i kilkuset letnie mogiły, i kilka bardziej fascynujących grobowców. Nie było to miejsce leżące w pełni w obszarze zainteresowań Cathala – głównie dlatego, że zakładał, że nie zostało tu wiele tajemnic do odkrycia po tym, jak liczni złodzieje czy badacze podejmowali zapewne próby eksploracji okolicy. Nie leżało jednak całkowicie poza nimi. W czasach Hogwartu Shafiq spędzał tu nawet więcej czasu niż w samej wiosce. Jego koledzy siedzieli w Trzech Miotłach, a on szukał starożytnych run na wejściach do grobowców.
- Są przecież świece i kwiaty, czy to nie jest romantyzm? – odparł, chociaż te „świece” były w istocie zniczami, a „kwiaty” chryzantemami oraz wieńcami nagrobnymi. – Ale jeżeli sobie życzysz, możemy jeszcze zmienić kierunek i ruszyć do herbaciarni zamiast do grobowca.
Tak, naprawdę na randkę wybrali cmentarz.
Nie, prawdopodobnie żadne z nich nie było normalne.
Tak, wciąż był trochę zdziwiony, że się na to zgodziła. Nie tyleż na spotkanie z nim, ile na takie miejsce. Trochę go to też bawiło. Ale osobiście preferował spotkanie tutaj niż w herbaciarni. Był człowiekiem, który naprawdę nie lubił nudy.
Shafiq tym razem był ubrany po prostu w ciemne spodnie i ciemną koszulę, a na to płaszcz, bo angielski kwiecień był chłodny, a od do niedawna przebywał w cieple Egiptu.
- Że rzucenie takiej klątwy, jakiej ofiarą padła, nie jest proste. Wymagało wysokich zdolności nekromantycznych i prawdopodobnie użycia składników. Nie chce mi się wierzyć, że padła przypadkową ofiarą. Według klątwołamaczki, z którą rozmawiałem, istnieje duża szansa, że nie udałoby się go rozbić. Poza tym, dotarły do mnie plotki, że Ministerstwo faktycznie bada ten przypadek.
Między innymi dlatego postanowił w tym przypadku o dziewczynie zapomnieć. Nie chciał mieszać się w śledztwa aurorów albo Brygadzistów w rodzinnej Anglii.
- Piknik w grobowcu? – powiedział, a kąciki ust drgnęły mu lekko, gdy na nią spojrzał. Zaraz jednak przeniósł spojrzenie na grobowce, skręcając w ścieżkę wiodącą do starszej części cmentarza. Miejsce, do którego ją prowadził, leżało nieco pod górkę, na samym krańcu nekropolii. Z zewnątrz mogło wydawać się niewielkie: kamienny kwadrat, może dwa na dwa metry i solidne wrota, strzegące dostępu. Cathal wiedział jednak, że główna część grobowca znajduje się pod ziemią. Dostał się tam zresztą już na siódmym roku, a teraz też wpadł wcześniej, upewniając się, że przynajmniej początek konstrukcji jest bezpieczny.
- Czarownica, którą tutaj pochowano, miała bardzo lubić psoty i bardzo nie lubić swojej rodziny. Kazała wznieść ten grobowiec jeszcze przed śmiercią i naszpikowała go pułapkami, a także wysłała tu służbę pod koniec życia, by ukryli w nim rodzinne skarby… i rzuciła klątwę, która miała dotknąć każdego jej krwi, jeżeli tu się zbliży – powiedział, dotykając wrót. – Przynajmniej tak głosi legenda. Oczywiście, poszukiwacze skarbów później złamali większość zabezpieczeń, usunęli pułapki i rozkradli skarby, ale jej rodzina nigdy ich nie dostała. Wyobrażam sobie, że nie byli z tego powodu zadowoleni.
- Są przecież świece i kwiaty, czy to nie jest romantyzm? – odparł, chociaż te „świece” były w istocie zniczami, a „kwiaty” chryzantemami oraz wieńcami nagrobnymi. – Ale jeżeli sobie życzysz, możemy jeszcze zmienić kierunek i ruszyć do herbaciarni zamiast do grobowca.
Tak, naprawdę na randkę wybrali cmentarz.
Nie, prawdopodobnie żadne z nich nie było normalne.
Tak, wciąż był trochę zdziwiony, że się na to zgodziła. Nie tyleż na spotkanie z nim, ile na takie miejsce. Trochę go to też bawiło. Ale osobiście preferował spotkanie tutaj niż w herbaciarni. Był człowiekiem, który naprawdę nie lubił nudy.
Shafiq tym razem był ubrany po prostu w ciemne spodnie i ciemną koszulę, a na to płaszcz, bo angielski kwiecień był chłodny, a od do niedawna przebywał w cieple Egiptu.
- Że rzucenie takiej klątwy, jakiej ofiarą padła, nie jest proste. Wymagało wysokich zdolności nekromantycznych i prawdopodobnie użycia składników. Nie chce mi się wierzyć, że padła przypadkową ofiarą. Według klątwołamaczki, z którą rozmawiałem, istnieje duża szansa, że nie udałoby się go rozbić. Poza tym, dotarły do mnie plotki, że Ministerstwo faktycznie bada ten przypadek.
Między innymi dlatego postanowił w tym przypadku o dziewczynie zapomnieć. Nie chciał mieszać się w śledztwa aurorów albo Brygadzistów w rodzinnej Anglii.
- Piknik w grobowcu? – powiedział, a kąciki ust drgnęły mu lekko, gdy na nią spojrzał. Zaraz jednak przeniósł spojrzenie na grobowce, skręcając w ścieżkę wiodącą do starszej części cmentarza. Miejsce, do którego ją prowadził, leżało nieco pod górkę, na samym krańcu nekropolii. Z zewnątrz mogło wydawać się niewielkie: kamienny kwadrat, może dwa na dwa metry i solidne wrota, strzegące dostępu. Cathal wiedział jednak, że główna część grobowca znajduje się pod ziemią. Dostał się tam zresztą już na siódmym roku, a teraz też wpadł wcześniej, upewniając się, że przynajmniej początek konstrukcji jest bezpieczny.
- Czarownica, którą tutaj pochowano, miała bardzo lubić psoty i bardzo nie lubić swojej rodziny. Kazała wznieść ten grobowiec jeszcze przed śmiercią i naszpikowała go pułapkami, a także wysłała tu służbę pod koniec życia, by ukryli w nim rodzinne skarby… i rzuciła klątwę, która miała dotknąć każdego jej krwi, jeżeli tu się zbliży – powiedział, dotykając wrót. – Przynajmniej tak głosi legenda. Oczywiście, poszukiwacze skarbów później złamali większość zabezpieczeń, usunęli pułapki i rozkradli skarby, ale jej rodzina nigdy ich nie dostała. Wyobrażam sobie, że nie byli z tego powodu zadowoleni.