30.10.2022, 00:28 ✶
Wypalał papieros za papierosem i przeglądał dokumentację medyczną, którą miał w swym domowym gabinecie tak długo, aż ciemność nocy zamieniła się w szarość świtu. Dopiero wtedy wrócił do swej sypialni, gdzie udało mu się zapaść w płytki, nerwowy i przede wszystkim krótki sen, w którym po kolei nawiedzały go wszystkie kobiety, które były mu kiedykolwiek drogie; matka, siostry, była narzeczona oraz sama Eunice. Gdy ponownie otworzył oczy, wiedział już, jak powinien się zachować.
W związku z problemami ze snem to zazwyczaj Perseus witał żonę przy kuchennym stole. Tamtego dnia jednak na śniadanie zszedł nieco później niż zwykle, blady, z cieniami zalegającymi pod oczami. Jego ruchy zaś były nieco ospałe, flegmatyczne, podczas gdy twarz nie zdradzała żadnych emocji.
— Nie powiem — odparł, po czym odwrócił się do niej plecami i zajął się parzeniem kawy. O tym, że jego matka najprawdopodobniej już wiedziała, wolał nie mówić; Daphne poza Trzecim Okiem obdarzona była również wielką intuicją. Jak inaczej mógł wyjaśnić sugestywną rozmowę sprzed kilku dni, gdy poleciła Perseusowi uważniejsze przyglądanie się Eunice w najbliższych tygodniach? Musiała wiedzieć. Skąd? Może po odcieniu, jaki przybrała skóra jego małżonki, może po blasku w jej oczach, a może po prostu złożyła ofiarę swym bogom i liczyła, że przyniesie to skutek.
Och, błoga nieświadomości.
— Eunice — wreszcie odważył się na nią spojrzeć. Żołądek podszedł mu do gardła, gdy przypominał sobie niezgrabność wczorajszej rozmowy. — Jak myślisz, który to tydzień?
Jeszcze kilka godzin temu był skonfundowany jej zachowaniem; przyszło mu dorastać w bańce, w której dzieci stanowiły największe szczęście dla kobiety. Tak przynajmniej twierdziła Daphne, Walburga oraz wszystkie krewne, zdawało mu się też, że wszystkie uzdrowicielki jakie znał rozczulały się nad swymi najmłodszymi pacjentami. Kiedy jednak zaczął dogłębniej analizować przykłady z życia swych pacjentek, zaczęło do niego docierać, że być może nie miał racji.
— Jeśli nie jest za późno... Wcale nie musisz sobie tego robić, wiesz? Znam kogoś, kto mógłby przyrządzić odpowiedni eliksir — usiadł naprzeciwko niej i upił łyk kawy, mocnej i gorzkiej — Decyzja należy do ciebie.
W związku z problemami ze snem to zazwyczaj Perseus witał żonę przy kuchennym stole. Tamtego dnia jednak na śniadanie zszedł nieco później niż zwykle, blady, z cieniami zalegającymi pod oczami. Jego ruchy zaś były nieco ospałe, flegmatyczne, podczas gdy twarz nie zdradzała żadnych emocji.
— Nie powiem — odparł, po czym odwrócił się do niej plecami i zajął się parzeniem kawy. O tym, że jego matka najprawdopodobniej już wiedziała, wolał nie mówić; Daphne poza Trzecim Okiem obdarzona była również wielką intuicją. Jak inaczej mógł wyjaśnić sugestywną rozmowę sprzed kilku dni, gdy poleciła Perseusowi uważniejsze przyglądanie się Eunice w najbliższych tygodniach? Musiała wiedzieć. Skąd? Może po odcieniu, jaki przybrała skóra jego małżonki, może po blasku w jej oczach, a może po prostu złożyła ofiarę swym bogom i liczyła, że przyniesie to skutek.
Och, błoga nieświadomości.
— Eunice — wreszcie odważył się na nią spojrzeć. Żołądek podszedł mu do gardła, gdy przypominał sobie niezgrabność wczorajszej rozmowy. — Jak myślisz, który to tydzień?
Jeszcze kilka godzin temu był skonfundowany jej zachowaniem; przyszło mu dorastać w bańce, w której dzieci stanowiły największe szczęście dla kobiety. Tak przynajmniej twierdziła Daphne, Walburga oraz wszystkie krewne, zdawało mu się też, że wszystkie uzdrowicielki jakie znał rozczulały się nad swymi najmłodszymi pacjentami. Kiedy jednak zaczął dogłębniej analizować przykłady z życia swych pacjentek, zaczęło do niego docierać, że być może nie miał racji.
— Jeśli nie jest za późno... Wcale nie musisz sobie tego robić, wiesz? Znam kogoś, kto mógłby przyrządzić odpowiedni eliksir — usiadł naprzeciwko niej i upił łyk kawy, mocnej i gorzkiej — Decyzja należy do ciebie.