Musiała przyswoić dużo informacji, wcale nie ułatwiał tego fakt, że była nieco wstawiona. Powtarzała sobie w głowie po kolei wszystkie zalecenia Florence, aby zapamiętać jak najwięcej z jej instrukcji. Szło jej to jednak średnio. Miała nadzieję, że jakoś uda jej się później to wszystko ogarnąć. Musiała to zrobić, nie było innej możliwości. Trochę się bała, że nie podoła, że sobie nie poradzi. Czuła bowiem, że to ona jest tą bardziej odpowiedzialną w przypadku ich dwójki.
Słysząc słowa Ollivandera jedynie mrugnęła. Nie odezwała się wcale. Próbowała to przetrawić. W prawdzie po tych kilku godzinach ich dosyć intensywnej znajomości zdążyła go już nieco poznać, jednak czy była gotowa na takie wyzwania? Może jeszcze nie do końca. Starała się jednak nie dać tego po sobie poznać. Ona musiała być silna - jak zawsze, bez względu na to, co by się nie działo. Miała tego świadomość.
Gerry milczała nadal, gdy zaczęli rozmowę o chorobie, która go dręczyła. Przecież też jej wspomniał o tej przypadłości, skoro jednak nie chciał nazywać tego wprost przy uzdrowicielce nie zamierzała w to ingerować.
- Przepisz wszystko, co jest potrzebne. Proszę. - Spoglądała na Florence uważnie. Miała nadzieję, że to wszystko o czym wspominała faktycznie pomoże. Zresztą nie mieli nic lepszego. Musieli zastosować się do jej wskazań. Wierzyła, że jej doświadczenie będzie wystarczające.
Spojrzała na Bulstrode kiedy ta zaczęła wspominać o remendium na nocną marę. Próbowała odczytać, czy mówi prawdę, czy chce Mellvyna jedynie pocieszyć. Nie umiała jednak tego stwierdzić, wcale nie tak łatwo było z niej odczytać takie informacje. W głębi duszy jednak miała nadzieję, że jest to prawda i może faktycznie niedługo ktoś odkryje lekarstwo, byłaby to naprawdę dobra wiadomość. W końcu medycyna cały czas brnęła do przodu, może faktycznie miało się to wydarzyć? Powinna się zainteresować, kto zajmuje się tym tematem, nie zamierzała jednak męczyć tymi pytaniami Florence w tym momencie. Zdąży jeszcze zawrócić jej głowę.
Podniosła się z łóżka, aby zbliżyć się do uzdrowicielki. Wyciągnęła w jej stronę dłoń, chciała uścisnąć jej rękę i podziękować za owocną współpracę. - Dziękuję za pomoc Florence, Twoje wsparcie jest nieocenione. Będziemy pamiętać, proszę wystaw mi jeszcze rachunek za swoją usługę. - Przecież oczywiste było, że uzdrowicielka nie przyszła tu w ramach wolontariatu.