• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora

[22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#22
07.05.2023, 13:13  ✶  
Gdyby nie fakt, że była przekonana o tym, że uda się jej odrobić te kilka straconych punktów w przyszłości, to nie byłaby pewnie taka łaskawa w wydawaniu swoich ciężko zarobionych zasług na kogoś innego. Z drugiej jednak strony, postrzegała kolegę blondyna zupełnie inaczej, niż on, widząc w nim raczej pocieszne i nieporadne stworzenie, niż mąciwodę. No i rudej naprawdę zależało, więc jak mogła pozwolić, aby jej potencjalnie przyszły mąż musiał później rozglądać się za ewentualną poprawą twarzy lub sztucznymi zębami? Miękkie było z niej stworzenie, zupełnie nieproporcjonalnie do tego, jak umiała być twarda we wszystkich innych okolicznościach, niż tych, które były związane z ludźmi. - Na przykład krzywdę. - powtórzyła za nim ciszej, odwzajemniając posłany jej uśmiech.
Wszystko było dla ludzi, każda używka w granicach rozsądku — może poza Opium, bo przy nim takowego nie było. Głód był okropny, otępiający i włączał jakiś pierwotny, zwierzęcy instynkt, który nakazywał zdobycie kolejnej dawki. - Nie, czasem to przyjemne, ale zwykle dzięki tym negatywnym, bardziej doceniamy te dobre. - odpowiedziała po chwili namysłu, przesuwając palcem po swojej szyi, drażniąc paznokciami skórę. Miała swoje gorsze momenty, chociaż bardzo starała się z tym walczyć i nie pozwalać, aby zło wychodziło na wierzch. W jej własnych oczach wcale nie była tak niewinna, za jaką ją uważał, zwłaszcza na pewnych płaszczyznach, o których chyba jeszcze nie mógł się przekonać. Prawdę mówiąc, postrzegała jego, jako znacznie lepszą osobę, niż ona sama. Ciekawszą.
Słuchała go w milczeniu, a słowo konserwatyzm sprawił, że wywróciła oczami, przeczesując w gwałtowniejszym geście burzę ciemnych włosów. Oh jak ona nienawidziła podejścia ludzi do spraw, które w ogóle nie powinny ich dotyczyć, a już w ogóle ocenianie tego, że kobieta mogła coś więcej, niż ładnie wyglądać — negatywnie, doprowadzało u niej do wewnętrznego wybuchu irytacji. - Tak źle by na nią spojrzeli, gdyby to ona coś zrobiła? Skoro są za sobą, tyle lat się ganiają, to przecież nie mogą się nie kochać. To niemożliwe, aby fascynacja była tak angażująca. - powiedziała w końcu, przenosząc na niego wzrok. - To i tak brzmi lepiej, niż te cyrki, które dzieją się w Londynie lub w Turcji. Tam od zawsze rodzice wybierali Ci żonę, czy męża. I to młodo, najlepiej od razu po dwudziestym roku życia wziąć ślub, zwłaszcza według mojej matki. Miłość nie ma nic do rzeczy, liczą się tylko wpływy i pieniądze. O ile jesteś mężczyzną, to jeszcze coś możesz — bo w końcu w pewnym momencie zostaniesz głową rodu lub jednym z jego głównych przedstawicieli, ale bycie kobietą to bycie jak krowa na sprzedaż. Inwestują w Ciebie, żeby Cię lepiej sprzedać. Bycie starą panną nie wydaje się takie złe, mając w perspektywie człowieka, którego nawet się nie zna. - przerwała, zaciskając usta i westchnęła ciężko, kręcąc zaraz głową i robiąc przepraszającą minę, bo wpadła w prawdziwy słowotok. Rękoma pokazała więc grzecznie, że kończy ten temat i już się zamyka, bo przecież nie będzie na takie głupoty marnowała wieczora, nie warto.- Może gdyby pojawił się ktoś, kto się o nią stara, to poczułby zazdrość i impuls, który pchnąłby go do działania. - zasugerowała, nie będąc pewną, czy jej plan sprawdziłby się na Islandczykach. Wiele razy widziała podstawiane zaloty, żeby zmusić jakiegoś człowieka do ślubu, wmawiając mu, że nie znajdzie lepszej partii. Tutaj jednak chodziło o bieganie za sobą przez tyle lat, było w tym coś więcej. A przynajmniej chciała i w to wierzyła, bo takie rzeczy sprawiały, że świat był znacznie piękniejszy w tym całym swoim materializmie.
- Oj nie bulwersuj się już tak. - rzuciła między śmiechem z jego oburzenia, które również dodało mu tego chłopięcego wręcz uroku, który łagodził jego twarz. - Pytaj, o co chcesz, naprawdę. - nie miała żadnego problemu z udzieleniem odpowiedzi, nawet jeśli nie umiałaby jej odpowiednio ubrać w słowa, to coś by wymyśliła. - Jedyną osobą, która ma taką moc sprawczą.
Bo co mogłaby zrobić, gdyby po prostu nie chciał? Nic. Nawet stawanie na rzęsach by nie pomogło, tym bardziej jej pomysły, aby zmienić jego zdanie. Czasem już tak było, że ludzie po prostu nie byli w stanie w jakiś sposób dać drugiemu człowiekowi szansy na pokazanie się z innej strony i nie umieli go do siebie dopuścić, tak po prostu było. Zupełnie nie rozumiała dlaczego, bo w każdym można było znaleźć coś dobrego i wyjątkowego. Na jego słowa o przedrzeźnianiu, trąciła go delikatnie łokciem z udawaną, oburzoną miną.
Fakt, że była starsza, był zaskoczeniem dla niej samej, więc przytaknęła mu ruchem głowy, że nie był i zaraz na jej usta wpełzł zadziorny, odrobinę niebezpieczny uśmieszek, który sugerował, że mogło przyjść jej do głowy kilka rzeczy związanych z tym, że wiek mógł dać jej przewagę w kilku sprawach. - Podobno kobiet się o wiek nie pyta, chłopcze. - zaczęła, powstrzymując śmiech, aby zaraz kontynuować, zanim ją zrzuci z tego drzewa. - 28 Maja 1941.- nie aż tak dużo, ale jednak była. Pandora przytaknęła na jego słowa o przekazaniu osobiście, odrobinę zaskoczona, ale i zadowolona z uzyskanej odpowiedzi.
- Nie zepchnąłbyś mnie w dół. - odpowiedziała wyjątkowo szybko i wyjątkowo pewnie, bo chociaż czasem ta myśl pojawiała się w jej głowie podczas ich rozmowy na gałęzi, to jednak Hjalmar nie mógłby tego zrobić, bo potem miałby wyrzuty sumienia. Może i nie skręciłaby karku, ale upadek z tej wysokości nie byłby przyjemny. Jakby na potwierdzenie swoich słów, wychyliła się lekko na bok, a potem w dół. Ta ziemia cały czas była tak daleko? Ściągnęła brwi w zdziwieniu, bo zapamiętała to jakoś inaczej. Wróciła do swojej poprzedniej pozycji, wygodnie układając się na jego torsie, oczywiście uważając na wisiorek, który tkwił nieco krzywo, ale bezpiecznie. - I to mnie nazywasz upartą? Po prostu to zaakceptuj.
Wiedziała, że daleko z tym nie zajdą, bo dla niego wszystko to, co dla niej było niezwykłe, wydawało się codziennością i znalezienie wspólnego punktu zaczepienia, który byłby dobry dla obydwu stron, wydawał się niemożliwy. On by podważał tylko jej słowa, sugerując, że niczego takiego nie zrobił.
- Mogłabym, ale tego nie zrobię. Wole sobie ich zatrzymać dla siebie. - wzruszyła delikatnie ramionami. - To pierwsze traktowałam bardziej, jak pasję niż zawód, ale niech będzie. To jeszcze jeden i możesz sobie wybrać nagrodę, osiołku. - zakończyła drobnym przedrzeźnianiem go, widocznie mając w pamięci słowa o tym, że sam lubił to robić. Mogła pójść mu tak na rękę i tak była pod wrażeniem, że wspomniał o Marze i powiązał ją z zajmowaniem się pegazami. Nie przerywała mu kontemplacji, nie poganiała go i po prostu czekała, uśmiechając się pod nosem na wydany przez niego pomruk. Gdy poprosił o drugą podpowiedź, zdała sobie sprawę, że nie bardzo wiedziała, jak powinna brzmieć. Jak miała zasugerować mu tworzenie mechanizmów w przedmiotach, rozbrajanie ich i zajmowania się również przy tym takimi, które były magiczne? - To, co robię, wymaga szkicu oraz planu, a do tego ma dużo trybików i małych elementów. - wspominanie o możliwości wykorzystania wsuwki do rozbrojenia mechanizmu zabezpieczającego drzwi nie wydało się Pandorze odpowiednie.
Sam ją prowokował, nie powinien mieć pretensji, zwłaszcza że rzemyk naciskał na szyję dość delikatnie. Przekręciła się na tyle, ile mogła, aby było jej wygodniej świdrować go wzrokiem, gdy dosłownie przyciągnęła sobie jego uwagę. - Mhmm? - tym razem ona mruknęła pytająco, gdy zastanawiał się nad wrześniem. Nie była pewna, czy by go o to zapytała, gdyby nie krążące w jej żyłach procenty oraz efekt bezkresnej odwagi uzyskany przez papierosa. I chyba też trochę przez to, jak on się przez to zachowywał. Swobodniej, pewniej i nie był aż tak nerwowy. Gdy wrócił do niej spojrzeniem i uśmiechnął się, ona sama milczała chwilę, jakby tak naprawdę wcale nie spodziewała się, że byłby chętny na odwiedzenie ojczyzny jej matki. Owszem, mogła zaproponować Londyn, ale co tam było ciekawego? Niebo było zwykle za chmurami, śmierdziało i było ponuro. - Wtedy.. - zaczęła w końcu cicho, jakby wyrwana z zamyślenia i uśmiechnęła się figlarnie, podciągając nieco do góry i jednocześnie ciągnąc rzemyk tak, że musnęła jego usta w krótkim całusie, aby zaraz grzecznie się odsunąć na kilka centymetrów, podnosząc na niego wzrok. - Postaram się, żebyś się nie nudził i zdobył piękne wspomnienia. Jest całkiem inaczej niż tutaj, ale znam kilka wartych uwagi miejsc. Tylko że chciałabym, żebyś przyjechał tylko wtedy, jeśli naprawdę będziesz chciał. A nie dlatego, że mi coś obiecałeś.
Puściła wisiorek, pozwalając mu opaść swobodnie i przestać naciskać na jego szyję, a sama usiadła grzecznie, jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło, spoglądając w stronę wioski, gdzie zamiast trzech ognisk, paliło się już chyba tylko jedno. Wciąż dało się zauważyć ślad zabawy, ale wszystko zbliżało się do końca. Nie miała zupełnie poczucia czasu i nie wiedziała, o której wstaje tutaj słońce. - Więc jeden dla mnie i dwa dla Ciebie. W nagrodę, za zejście z tego drzewa. - przez chwilę nawet chciała napić się teraz, ale uznała, że bardziej się przyda po tym, jak dotknie nogami ziemi. Zawsze było łatwiej gdzieś wejść niż z czegoś zejść, tak już działał ten świat.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (15790), Pandora Prewett (20117)




Wiadomości w tym wątku
[22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 01.05.2023, 18:39
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 01.05.2023, 19:36
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 01.05.2023, 21:36
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 01.05.2023, 22:29
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 02.05.2023, 00:02
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 02.05.2023, 16:31
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 02.05.2023, 21:24
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 02.05.2023, 23:03
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 03.05.2023, 00:30
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 03.05.2023, 11:13
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 04.05.2023, 14:22
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 04.05.2023, 22:25
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 05.05.2023, 00:37
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 05.05.2023, 11:19
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 05.05.2023, 13:07
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 05.05.2023, 22:30
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 06.05.2023, 01:24
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 06.05.2023, 15:56
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 06.05.2023, 18:49
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 06.05.2023, 23:22
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 07.05.2023, 00:42
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 07.05.2023, 13:13
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 07.05.2023, 15:26
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 07.05.2023, 17:26
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 07.05.2023, 19:53
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 07.05.2023, 21:46
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 07.05.2023, 23:38
RE: [22 czerwca 1969, Islandia] Fiordy, harce i swawole | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 08.05.2023, 01:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa