Za bliskie zbliżenie się do Harper nie było zbyt racjonalnym rozwiązaniem, zwłaszcza jeżeli pod uwagę brało się pod uwagę narzędzie, które kobieta dzierżyła w swojej dłoni. Ktoś jednak musiał jej przeszkodzić w czasie kiedy Chester poszukiwał swojej różdżki. Próba, której dokonał Vulturis, spełzła na niczym - Moody w końcu była jebanym wirtuozem kastetu. Gdyby rozchodziło się o jakiegoś pierwszego lepszego rzezimieszka czy nawet Esther Moss, to zapewne dalej próbowałby swojego szczęścia w wyrządzaniu krzywdy.
Teraz jednak były 3 argumenty, które mówiły aby tego nie robił i porządnie zastanowił się nad swoim kolejnym krokiem. Po pierwsze na przeciwko niego stała Moody, a po Rookwoodzie nie było ani słychu ani widu. Po drugie dzierżyła w swojej dłoni ten pierdolony kastet, którym poturbowała maskę Corvusa i tylko cudem miał jeszcze wszystkie swoje zęby. A po trzecie za nią był... las albo sala rozpraw w Wizengamocie? Każdy krok w kierunku drzew powodował, że jeszcze chętniej chciał się wycofać... A przynajmniej do czasu dopóki ponownie nie będzie pewnie trzymał swojej różdżki.
Dlatego jak tylko usłyszał słowa Corvusa o wycofaniu się, posłusznie wykonał polecenie jako, że i tak zamierzał to zrobić. Zrobił kilka kroków do tyłu, przyglądając się za równo szefowej Aurorów jak i znajdującemu się za nią lasowi. Główną uwagę skupił zaś na swojej różdżce, której potrzebował teraz na gwałt, jeżeli w ogóle miał rozważać dalszą pogoń za kobietą.
Pierwszą akcję wykorzystuję na oddalenie się w kierunku Chestera
Drugą akcję wykorzystuję na poszukiwanie swojej różdżki. Korzystam w tym celu z percepcji
Akcja nieudana
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972