Informacja nie była niezbędna teraz, ale na pewno warta zanotowania na później – kim dokładnie była kelnerka. By prześledzić kiedy zniknęła, czy ktoś ją w ogóle szukał, jakie były jej ostatnie kontakty i tak dalej; to mogło im się przydać. Ale rzeczywiście nie teraz. Teraz ważniejsze było to, z czym w ogóle się mierzą. Lestrange wbijała skupione spojrzenie w tróję ludzi, z tyłu głowy mając, że na polanie jest jeszcze jeno, ale teraz to nie było istotne. Ich ruchy, zachowanie, głód w oczach… To, że Brenna i Heather zajęły się utworzeniem dziury, by móc przytrzymać tam te istoty, żeby nie przeszkadzały, bardzo pomogło Victorii, bo miała chwilę czasu na zastanowienie. Na otworzenie odpowiednich szufladek w głowie, i… W końcu w jej umyśle zapaliła się świeczka.
– No przecież! – mruknęła niby do siebie, ale jej towarzyszki spokojnie mogły ją usłyszeć. – To żywe trupy. Są wiecznie wygłodniałe, jedyne czego od nas chcą, to nas zeżreć – powiedziała już głośniej, żeby obie jej towarzyszki dokładnie usłyszały. - Nie da się tego procesu odwrócić, nie wrócą do bycia sobą. Możemy próbować ich unieruchomić, ale i tak będą chcieli nas zaatakować i zjeść – dodała, żeby Brenn i Heather nie miały żadnych wątpliwości ani pytań w stylu „uratujmy ich!”. Nie dało się ich uratować. - Możemy jedynie skrócić ich udrękę – dorzuciła i wtedy ziemia się jakby zatrzęsła a Brenna osunęła się w dół. - Brenn! – krzyknęła i machnęła różdżką, chcąc wyczarować linę przymocowaną jednym końcem do drzewa, a drugim sięgającym do dziury, by Longbottom mogła się złapać i nie wpaść głębiej. Jeśli się udało i Brenna złapała, to zaklęciem spróbowała pociągnąć za linę, by łatwiej było jej stamtąd wyjść.
Kształtowanie x2 na wyczarowanie liny dla Brenny:
Slaby sukces...
Sukces!
Translokacja na pomoc z wyciągnięciem Brenny z dziury:
Sukces!