08.05.2023, 02:31 ✶
Rzuciłby Erikowi przepraszające spojrzenie i wytłumaczył, co chciał zrobić, ale nie było na to czasu. Wszystko działo się tak szybko, a śledzenie wzrokiem Heather i jej poczynań wcale nie pomagało Charlesowi w skupieniu się na rzucaniu zaklęć i chronieniu swoich własnych czterech liter.
W panice przed ogniem nie pomyślał nawet, że rozgrzana woda i stworzona z niej para również mogą go poparzyć. Krzyknął, bardziej z zaskoczenia niż z samego bólu, ale zaraz potem puścił podobną wiązankę co stojący obok Longbottom.
Serce biło mu szybko z powodu podjudzanej kolejnymi porażkami złości. Ostatnią złamaną barierą, pod którą trzymał swoje zirytowanie i absolutną nienawiść do przeciwnika, spowodowaną chęcią obrony najbliższych, nie dopuszczenia aby poplecznik Voldemorta odebrał mu kolejnych przyjaciół czy rodzinę, była spadająca z miotły Heather, której włosy, naturalnie ogniście rude, teraz zajęły się płomieniami z wystrzelonego pocisku.
Poparzone ręce bolały go niemiłosiernie, więc przytrzymał różdżkę drugą dłonią, nie myśląc o sobie, czując jak adrenalina miesza się ze strachem, że przyjaciółce może się coś stać, postanowił w pierwszej kolejności zgasić jej włosy wyczarowując strumień zimnej wody. Jeżeli miałaby dalej sobie nie radzić, planował do niej podbiec, ale jak na razie nie chciał zostawiać też Erika, który oberwał ogniem równie mocno co on sam.
Kształtowanie, wytworzenie strumienia wody, aby zgasić włosy Heather
Zaraz przeniósł swoją złość i ból na przeciwnika, którego chciał się teraz po prostu pozbyć. Nie, nawet nie to. Chciał, aby przypłacił pięknym za nadobne. Złapanie czy unieruchomienie nie wchodziło tutaj w grę, chciał po prostu zrobić mu krzywdę, sprawić, że oprawca obierający sobie za cel bliską mu osobę, będzie się zwijał z bólu na ziemi. Wykorzystał do tego rozwiniętą podczas stażu w ministerstwie dziedzinę zauroczenia, chcąc wpłynąć na umysł przeciwnika i sprawić, że ten będzie odczuwał fantomowy piekący ból, taki sam albo i silniejszych jak sam Charles czuł od pulsujących, gorących poparzeń na rękach. Skupił się na tym, aby pieczenie było nie do wytrzymania, nawet nie jakby ktoś poparzył zamaskowanego śmierciożerce ogniem, a rozlał na jego rękach żrący kwas.
Oddychał ciężko prawie że wypuszczając różdżkę, zaciskając mocno szczękę, nie tylko z powodu odczuwanego poparzeniem bólu, ale też absolutnej złości, która szalała w jego spojrzeniu.
Zauroczenie, fantomowy, piekący ból
W panice przed ogniem nie pomyślał nawet, że rozgrzana woda i stworzona z niej para również mogą go poparzyć. Krzyknął, bardziej z zaskoczenia niż z samego bólu, ale zaraz potem puścił podobną wiązankę co stojący obok Longbottom.
Serce biło mu szybko z powodu podjudzanej kolejnymi porażkami złości. Ostatnią złamaną barierą, pod którą trzymał swoje zirytowanie i absolutną nienawiść do przeciwnika, spowodowaną chęcią obrony najbliższych, nie dopuszczenia aby poplecznik Voldemorta odebrał mu kolejnych przyjaciół czy rodzinę, była spadająca z miotły Heather, której włosy, naturalnie ogniście rude, teraz zajęły się płomieniami z wystrzelonego pocisku.
Poparzone ręce bolały go niemiłosiernie, więc przytrzymał różdżkę drugą dłonią, nie myśląc o sobie, czując jak adrenalina miesza się ze strachem, że przyjaciółce może się coś stać, postanowił w pierwszej kolejności zgasić jej włosy wyczarowując strumień zimnej wody. Jeżeli miałaby dalej sobie nie radzić, planował do niej podbiec, ale jak na razie nie chciał zostawiać też Erika, który oberwał ogniem równie mocno co on sam.
Rzut PO 1d100 - 82
Sukces!
Sukces!
Kształtowanie, wytworzenie strumienia wody, aby zgasić włosy Heather
Zaraz przeniósł swoją złość i ból na przeciwnika, którego chciał się teraz po prostu pozbyć. Nie, nawet nie to. Chciał, aby przypłacił pięknym za nadobne. Złapanie czy unieruchomienie nie wchodziło tutaj w grę, chciał po prostu zrobić mu krzywdę, sprawić, że oprawca obierający sobie za cel bliską mu osobę, będzie się zwijał z bólu na ziemi. Wykorzystał do tego rozwiniętą podczas stażu w ministerstwie dziedzinę zauroczenia, chcąc wpłynąć na umysł przeciwnika i sprawić, że ten będzie odczuwał fantomowy piekący ból, taki sam albo i silniejszych jak sam Charles czuł od pulsujących, gorących poparzeń na rękach. Skupił się na tym, aby pieczenie było nie do wytrzymania, nawet nie jakby ktoś poparzył zamaskowanego śmierciożerce ogniem, a rozlał na jego rękach żrący kwas.
Oddychał ciężko prawie że wypuszczając różdżkę, zaciskając mocno szczękę, nie tylko z powodu odczuwanego poparzeniem bólu, ale też absolutnej złości, która szalała w jego spojrzeniu.
Rzut N 1d100 - 16
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Zauroczenie, fantomowy, piekący ból
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you