Wood spoglądała na Victorię, bo ta aktualnie wyglądała, jakby myślała i chyba szło jej to całkiem nieźle. Niech no tylko wreszcie z siebie wypluje te informacje, które jej się jej pojawiły w tej ślicznej główce. Nie musiała czekac długo, bo Lestrange wreszcie wszystko z siebie wyrzuciła. Jednak to co powiedziała nie brzmiało specjalnie entuzjastycznie. - Czyli dobrze mi się wydawało, że tamta chce wpierdolić mi rękę. - Instynkt jej nie zawiódł - jak zawsze. Uśmiechnęła się do siebie z dziką satysfakcją.
- Wiesz może jak można się ich pozbyć? Czy żywe trupy można zabić, czy nie bardzo? - No bo skoro były już trupami, to w zasadzie chyba nie żyły? A jak coś nie żyje, to jak można to zabić? Pojawiało się coraz więcej pytań, jednak starała się nie zadawać ich wszystkich od razu. Nie miały na to teraz czasu.
- Ale jak skrócić udrękę? - Miała im odciąć głowę, rękę, czy co zrobić? Potrzebowała konkretów.
No i wtedy jej perfekcyjne zaklęcie, które miało powiększyć dziurę spowodowało to, czego się nie spodziewała. Fakt, spełniło swoje zadanie. Bo dziura w ziemi faktycznie urosła, tyle, że Brenna do niej wpadła. Tak się składało, że w środku było też wygłodniałe towarzystwo. - Kurwa Brenna, nie daj się zeżreć. - Krzyknęła jeszcze i ruszyła w kierunku dziur, aby wyciągnąć swoją mentorkę.
Heather postanowiła stworzyć ścianę, w środku dziury, która miałaby oddzielić Longbottom od tych żywych trupów. Machnęła różdżką i wypowiedziała głośno inkantację, aby zbudować tę ścianę stworzoną z ziemi.
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Sukces!