Uśmiechnęła się na słowa ciotki. Tak! Musiała być zdecydowaną dziewczyną i nie pozwalać sobie na takie słabości jak niewiedza dotycząca jej własnych wyborów, ale czasami było to trudne, gdy nie do końca można było odgadnąć intencji drugiej osoby. Musiała się jeszcze wiele nauczyć. Cieszyła się, że w swoim otoczeniu miała tyle silnych kobiet, które pokażą jej jak przetrwać w tym świecie. Czuła się zdecydowanie bardziej pewnie wiedząc, że ma ich wsparcie. Miała nadzieję, że nic tego nie zmieni i nie zostanie przez swoją rodzinę skopana, że nie zrobi jakiegoś głupiego błędu, który przekreśli jej życie w tym miejscu. Bała się okropnie utraty tego stabilnego środowiska w jej oczach.
— Tak, to prawda. – odpowiedziała szybko czując jak żołądek wywraca się w jej do góry nogami, ale pogoda z jej twarzy nie znikała.
Przeczytała pobieżnie artykuł, który wręczyła jej ciotka. Nie był on zbyt ciekawy, ale wolała wiedzieć, co dzieje się w świecie, który tu pozornie nie sięgał. Niektóre z tych osób, wydarzeń może zagrozić bezpieczeństwu jej rodziny, prawda? Trzeba być przygotowanym na wszystko. Maya nie miała zdania na temat tego Ministra Magii. Był kolejną marionetką w rękach tych silniejszych i chyba trafił na zły okres w czasie, aby rządzić i wprowadzać rewolucje w świecie czarodziejskim. Odłożyła gazetę, ponieważ to co robiła jej ciotka było zdecydowanie bardziej ciekawe niż jacyś ludzie, którzy porzucali stanowiska pracy.
— To chciałabym się wybrać do tych Królewskich Ogrodów, jeśli będziemy mieć na to czas. – odpowiedziała zdecydowanie i pewnie. Przynajmniej starała się tak brzmieć, budować w sobie tą pewność, o której mówiła chwilę temu Rilla. Musiała wiedzieć, co chce!
Maya lubiła zwiedzać miejsca, których nie znała czuła się wtedy zdecydowanie mniej przybita i odciążona ciemnością. Lubiła też uczyć się od swoich ciotek nowych rzeczy i wykorzystywania nieświadomości tych ludzi wokół. Chciała być tak silna i pewna siebie jak one były. W jej wieku było to bardzo trudne, ale dzięki obecności tych kobiet w swoim życiu miała nadzieję, że będzie nawet odrobinę lepsza od nich? Ambicje miała wielkie, ale chyba było to rodzinne.
— Nie, może być ten Ogród Królewski. Do Sproutów możemy wybrać się innego dnia. – odpowiedziała mając nadzieję, że będą miały na to czas. Miała też kilka prac domowych do odrobienia w czasie wakacji. Część z nich chciała zrobić sama, a o drugą część chciała poprosić właśnie swoje ciotki. Z uwagą słuchała słów swojej ciotki i skinęła głową.
— W sumie faktycznie głupio robią. Myślę, że my byśmy sobie lepiej z niewygodnymi ludźmi poradzili, prawda? – zapytała szukając potwierdzenia u niej. Wiedziała swoją rodzinę bardziej silną niż jakaś władza mężczyzn w Ministerstwie. – Robią też błąd polegając głównie na mężczyznach. – dodała jeszcze. – Kobiety są bardziej silniejsze w dążeniu do celu. Moi koledzy w klasie są czasami głupi i szybko się poddają jak coś im nie wychodzi. – wzruszyła ramieniem. – Ciekawe jak się ta ich mini wojna skończy. – mruknęła jeszcze raz zerkając na wywiad z dwójką ludzi, która odeszła z pracy z powodu jakiegoś mężczyzny, którego nie lubili. Maya nigdy nie zrezygnowałaby z czegoś tylko dlatego, że ktoś jej w danym miejscu nie pasuje. Usunęłaby tą osobę, po prostu.
— Mam jeszcze jedną prośbę. Mam do napisania cholernie długi referat na temat buntów Goblinów, czy dałabyś radę mi załatwić taki referat na ocenę wybitną? – uśmiechnęła się najbardziej uroczo jak tylko potrafiła. – Wiem, że chodzenie na skróty nie jest dobre, ale historia magii jest beznadziejna. Palenie Czarownic było ciekawe, ale te bunty... – westchnęła ciężko. Jeśli Rilla odmówi nie miała zamiaru jej namawiać. Sama nie lubiła chodzić na skróty i wolała takie rzeczy sama robić, ale chciała spróbować swojego szczęścia.