Jak mogli w takiej chwili zignorować całą trójkę i biec w stronę kolejnego katalizatora? No... nie mogli. Gdyby Moody mimo wszystko chciał ją pociągnąć w tamtą stronę, wyrwałaby się, choćby siłą. Na szczęście okazało się, że oboje maja dosyć podobne podejście i myślenie. Musieli pomóc tej trójce. Nawet, gdyby byli to zupełnie obcy jej ludzie, nie potrafiłaby żyć z myślą, że zostawiła ich bez jakiejkolwiek reakcji, w takim stanie, w takiej sytuacji. A już na pewno nie mogła tego zrobić, jeżeli byli to jej bliscy.
Powstrzymała krzyknięcie w stronę Erika i Charlesa - choć bardzo chciała im dać znać, że tu jest, nie zamierzała odwracać ich uwagi i dekoncentrować. Musiała działać tak, jak działał uzdrowiciel w sytuacji podbramkowej. Zapanowanie nad emocjami i stresem (podsycanego przez widok najbliższej rodziny w takim stanie), szybkie wyciągnięcie wniosków oraz zaplanowanie najlepszego możliwego działania. Leczenie pojedyncze każdej osoby z osobna w tym momencie nie wchodziło w grę, nie gdy stał przed nimi człowiek, który kierował się jednym myśleniem - skrzywdzić ich, niezależnie w jaki sposób. Nie było na to czasu. Po pierwsze, nie szkodzić.
Wszyscy zajęli się przeciwnikiem, dlatego ona mogła skupić się na wsparciu wszystkich. Wzięła głębszy wdech i machnęła dwukrotnie różdżką z zamiarem oszukania umysłów całej trójki. Nie było to rozwiązanie idealne, ale pozwalające im kupić odrobinę czasu, który być może przechyli szalę zwycięstwa na ich stronę. Bólu nie ma, jesteście cali i zdrowi.
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Zneutralizowanie bólu, za pomocą oszukania umysłów
beauty and terror
just keep going
no feeling is final