10.05.2023, 01:39 ✶
Zaklęcia Chestera nie miały dużej szansy zadziałać z takiej odległości, ale los i tak nie stał po twojej stronie – zaburzenia w działaniu magii sprawiły, że z czubka różdżki nie wydostała się nawet mgiełka. Moody machnęła ręką, próbując cię dodatkowo rozbroić. Nie wykonała jednak żadnych akcji ofensywnych przeciwko Stanleyowi.
Stuk.
- Stój i mnie posłuchaj – powiedziała, nie dodając co prawda tego, że w innym przypadku przydzwoni mu tak mocno, żeby go ratownicy medyczni wzięli za ofiarę Śmierciożerców i wyprawili pogrzeb za pieniądze z Ministerstwa, ale było to zawarte w jej zirytowanym spojrzeniu. Wiatr, który zaczął zrywać się chwilę temu, nabrał na sile, a postacie krążące po lesie wydawały się być tym faktem pobudzone. Krążyły wokół drzew, ale nie wychodziły poza ich linię, jakby bały się wychylić z cienia. – Chcę, żebyś przekazał temu swojemu popierdolonemu przywódcy wiadomość – dodała, podkreślając to, co zdążyliście zauważyć już wcześniej – że nie była sobą, a jej pojawienie się na sabacie w takim stanie było przejawem osobistej vendetty.
Stuk, stuk.
Złote, świecące ślepia jednej z leśnych sylwetek wpatrywały się w ciebie i Moody z ciekawością.
Kobieta spojrzała się w stronę księżyca, ale nie zrobiła nic ponadto.
Chester za to poczuł pieczenie lewego przedramienia, na którym Czarny Pan umieścił jego Mroczny Znak. Bądź gotów za chwilę, usłyszałeś. A więc zbliżał się koniec – nie brakowało dużo czasu do tego, aby Voldemort kazał wam wydać sygnał do odwrotu.
Stuk.
- Stój i mnie posłuchaj – powiedziała, nie dodając co prawda tego, że w innym przypadku przydzwoni mu tak mocno, żeby go ratownicy medyczni wzięli za ofiarę Śmierciożerców i wyprawili pogrzeb za pieniądze z Ministerstwa, ale było to zawarte w jej zirytowanym spojrzeniu. Wiatr, który zaczął zrywać się chwilę temu, nabrał na sile, a postacie krążące po lesie wydawały się być tym faktem pobudzone. Krążyły wokół drzew, ale nie wychodziły poza ich linię, jakby bały się wychylić z cienia. – Chcę, żebyś przekazał temu swojemu popierdolonemu przywódcy wiadomość – dodała, podkreślając to, co zdążyliście zauważyć już wcześniej – że nie była sobą, a jej pojawienie się na sabacie w takim stanie było przejawem osobistej vendetty.
Stuk, stuk.
Złote, świecące ślepia jednej z leśnych sylwetek wpatrywały się w ciebie i Moody z ciekawością.
Kobieta spojrzała się w stronę księżyca, ale nie zrobiła nic ponadto.
Chester za to poczuł pieczenie lewego przedramienia, na którym Czarny Pan umieścił jego Mroczny Znak. Bądź gotów za chwilę, usłyszałeś. A więc zbliżał się koniec – nie brakowało dużo czasu do tego, aby Voldemort kazał wam wydać sygnał do odwrotu.
Rzuty: tutaj.