Wood przeniosła spojrzenie na dziewczynę, którą wcześniej udało jej się związać. Nawet podziwiała tego żywego trupa za determinację, bo udało się jej wydostać z magicznych lin. - Kurwa, ta to musi być dopieor głodna. - Mruknęła bardziej do siebie niż do swoich towarzyszek. Dla niej ta sytuacja była nowa, zresztą ostatnio ciągle spotykała jakieś dziwne istoty, chyba musiała się przyzwyczaić.
Jej zaklęcie zadziałało - skutecznie udało jej się ochronić Brennę przed trójką truposzy, które chciały zeżreć ją w dziurze. Dobrze, nie wybaczyłaby sobie, gdyby straciła swoją mentorkę.
- Dobra, może weźmy tego typa ze sobą, żeby pokazać go jakimś ważniakom w ministerstwie? - Miała na myśli Alexandra, który również zaczął iść w ich stronę.
- Skoro nie możemy wziąć wszystkich, to weźmy jednego, żeby wiedzieli, co tu znaleźliśmy. - Nie do końca wiedziała, czy jej pomysł jest słuszny, jednak postanowiła się nim podzielić. Najwyżej ją wyśmieją, czy coś.
- Ogień nie jest moim ulubionym żywiołem, odcięcie głowy zdecydowanie brzmi lepiej. - Powiedziała jeszcze do Victorii, patrzyła na nią z nieukrywanym podziwem, w końcu to dzięki niej dowiedzieli się w ogóle z czym mają do czynienia. Wood naprawdę mogła się wiele nauczyć dzięki pracy w BUMie.
- Jeśli magia trzyma ich przy życiu, to nie wiem, jest jakieś źródło tej siły? Czy jak to działa? - Może łatwiej byłoby rozwalić przedmiot odpowiedzialny za to wszystko, jednak nie miała zielonego pojęcia na jakiej zasadzie to działa.
Zobaczyła, że zaklęcie Lestrange nie zadziałało, jednak chyba nie miało to znaczenia, skoro Brenna chciała ściąć jej głowę. Wood postanowiła skrępować Alexandra, żeby mogli go ewentualnie zabrać ze sobą na wycieczkę.
Sukces!
Sukces!
Sukces!