Zalałam się rumieńcem słysząc tak niecodzienne powitanie. Spodziewałabym się go raczej od tajemniczego mędrca, niż chłopaka w zbliżonym wieku. Jakie to dziwne. Ale do rzeczy.
— Znowu? Haha, bardzo przepraszam, ale nie mam dobrej pamięci!
Pierwsza niezręczność zaliczona. Nie potrafiłam sobie przypomnieć spotkania z kimś takim. Cóż, nie patrzę ludziom w twarz podczas rozmowy, poza tym moje okulary wcale nie pomagają w ich rozróżnianiu... Może powinnam je zdjąć, skoro jestem w pomieszczeniu? Nie, na pewno nie muszę. W razie czego odpowiem, że mam je ze względów medycznych. Co z tego, że są dziwnie duże i dość krzykliwe.
— Ehm... To było pierwszego maja... Na Beltane... — odpowiedziałam nerwowo, ściskając dłonie za plecami. Co jeśli nic nie było ruszane i powinnam była po prostu przejść się na miejsce zdarzenia? A może jakieś śledztwo jeszcze trwało i nie dało się niczego odzyskać? To by nie była taka zła odpowiedź... Chociaż wolałabym tu już nie wracać. Każda informacja będzie jednak lepsza, niż żadna.
Pokiwałam głową w reakcji na zarzucony temat. Nie miałam oczywiście pojęcia, że wybrałam najgorszą możliwą opcję, a mój rozmówca odbierze z mojej strony tylko milczenie.