Od czegoś lepszego? To jak wyglądało nasze pierwsze spotkanie? Nie spotkałam tu aż tylu czarodziejów, żeby kogoś nie zapamiętać... Może na Beltane? W pewnym momencie było sporo osób wokół mojego stoiska, może był jednym z nich? A może... Nie, tamten chłopak pracuje w Dziurawym Kotle. Na pewno nie dorabia sobie na boku w Ministerstwie.
— Haha, tak chyba będzie najlepiej — odpowiedziałam nie wiedząc do końca na co się zgadzam. Ale cóż zrobić?
Beltane było wymownym tematem. O tym się nie rozmawia. Nawet w myślach.
Odkopałam w głowie listę zaginionych przedmiotów. Powinnam ją teraz wyłożyć szczegółowo, czy może najpierw tak ogólnie? Zdecydowałam się na coś pośredniego. Wyliczałam formaty rodzajów, plecak, maszynkę do kopiowania i inne drobiazgi.
Wtedy dotarliśmy do odpowiedniego pomieszczenia. Był tam jakiś wąsaty czarodziej.
— Jeśli to kolejna osoba szukająca swoich gratów z Beltane, to proszę się zgłosić za tydzień! Ja nic nie wiem, niczego tu nie ma!
Czarodziej niemal zamknął nam drzwi przed nosem.
Cóż. Przynajmniej próbowałam.
— Czy... Hm... Można się zapisać na jakąś listę oczekujących czy coś...? A może po prostu powinnam napisać list do Ministerstwa za tydzień? A może przyjść od razu osobiście? — spytałam chłopaka.
Ostatnia opcja mi się wcale nie podobała. Nie chciałam zjawiać się tu ponownie tylko po to, by pocałować klamkę.