13.05.2023, 08:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.05.2023, 11:29 przez Danielle Longbottom.)
No i mieli problem. Zoja ponownie stała się posągiem, ta krótka chwilą w której udało jej się ją ożywić nie pomogła im w żaden sposób, a list jaki jej wypadł w trakcie panicznej ucieczki był stary, przez co być może nieaktualny, w dodatku napisany cyrylicą. Przez moment zastanowiła się, starając się przypomnieć, czy jakakolwiek znana jej osoba posługuje się językiem, w którym pisano cyrylicą. Niestety, bezskutecznie.
- Pójdę do biblioteki. Postaram się rozszyfrować ten list, choćby miało to oznaczać siedzenie ze słownikiem i tłumaczenie każdej litery po kolei - oznajmiła. Było to dosyć typowe dla Longbottomów zacięcie i upór. Czarodzieje pochodzący z tej rodziny nie potrafili odpuszczać gdy komuś działa się krzywda (a grono ciekawskich czarodziejów, dla których nacinanie krwawiącego posągu to nielada rozrywka, jest krzywdą tej biernej dziewczyny), i zarówno Brenna jak i Dani były idealnym tego przykładem.
Najpierw zamierzała udać się do biblioteki, gdzie być może była dostałaby namiary na kogoś, posługującego się cyrylicą. Jeżeli nie, spróbowałaby samodzielnie usiąść ze słownikiem. Gdyby to okazało się zbyt skomplikowane lub czasochłonne, była gotową zapłacić za tłumacza - z rachunkiem wystawionym na swoje kuzynostwo, rzecz jasna. Opcji było wiele.
- Widzimy się później. Dołączę do was, gdy tylko przetłumaczę tą wiadomość - odezwała się do dwójki. Nim aportowała się z cichym trzaskiem, machnęła różdżką jeszcze raz, z zamiarem wyleczenia zranionych kłykci kuzynki. Dodatkowo wykonała kopię listu, oryginał zostawiając w rękach Delliana i Brenny.
Kształtowanie: Na zregenerowanie otarć kłykci Brennki, po raz kolejny
- Pójdę do biblioteki. Postaram się rozszyfrować ten list, choćby miało to oznaczać siedzenie ze słownikiem i tłumaczenie każdej litery po kolei - oznajmiła. Było to dosyć typowe dla Longbottomów zacięcie i upór. Czarodzieje pochodzący z tej rodziny nie potrafili odpuszczać gdy komuś działa się krzywda (a grono ciekawskich czarodziejów, dla których nacinanie krwawiącego posągu to nielada rozrywka, jest krzywdą tej biernej dziewczyny), i zarówno Brenna jak i Dani były idealnym tego przykładem.
Najpierw zamierzała udać się do biblioteki, gdzie być może była dostałaby namiary na kogoś, posługującego się cyrylicą. Jeżeli nie, spróbowałaby samodzielnie usiąść ze słownikiem. Gdyby to okazało się zbyt skomplikowane lub czasochłonne, była gotową zapłacić za tłumacza - z rachunkiem wystawionym na swoje kuzynostwo, rzecz jasna. Opcji było wiele.
- Widzimy się później. Dołączę do was, gdy tylko przetłumaczę tą wiadomość - odezwała się do dwójki. Nim aportowała się z cichym trzaskiem, machnęła różdżką jeszcze raz, z zamiarem wyleczenia zranionych kłykci kuzynki. Dodatkowo wykonała kopię listu, oryginał zostawiając w rękach Delliana i Brenny.
Kształtowanie: Na zregenerowanie otarć kłykci Brennki, po raz kolejny
Rzut Z 1d100 - 36
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut Z 1d100 - 51
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 95
Sukces!
Sukces!
Postać opuszcza sesję
let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
beauty and terror
just keep going
no feeling is final