• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora

[ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#19
14.05.2023, 18:23  ✶  
Może nie uzyskała od niego żadnej wskazówki i nie wyciągnęła żadnego sekretu o talentach teraz, ale dzień był jeszcze młody, a raki lub inne napoje wysokoprocentowe nieruszone. Naciskanie na niego nie miało żadnego sensu, miał czasem bardziej uparte spojrzenie od jej własnego.
Nie rozumiała powiązania wiśni i nieskończoności, ale zwyczajnie je polubiła. Warto było pamiętać o tym, jak człowiek był mały oraz jak krótko żył na tle gwiazd lub planet. I to też trochę nakierowywało ją na to, aby z życia korzystać dość odważnie, bo co miała do stracenia? Lepiej próbować i upadać, niż żałować. I brunetka kierowała się tą prostą zasadą chyba w każdym aspekcie swojego życia. Na jego spojrzenie wzruszyła tylko delikatnie ramionami, uśmiechając się odrobinę nieporadnie, bo nie umiała powiedzieć na ten temat więcej. Mapa nieba miała się doskonale, tkwiła przygotowana w jej pokoju i z pewnością prędzej, czy później trafi do jego rąk. Bardzo poważnie traktowała obietnice.
Była, tylko nie miał okazji się o tym przekonać — a przynajmniej wierzyła w to, że nawet jeśli ciężko byłoby milczeć, to gdyby się uparła, dałaby radę. Sama pracowała w ciszy, tylko przy prostych zleceniach decydując się na odrobinę muzyki w tle, gdy nie musiała skupiać się na dźwięk płynących z przedmiotów, nad którymi siedziała.
- Nie jestem pewna, zawsze pracuję sama. - przyznała szczerze po chwili milczenia, bo nigdy nie miała współpracownika, a jej ojciec znał się na hazardzie, galeonach oraz kochaniach wyścigowych, a nie mapach czy przekładniach. - Dobrze, niech będzie. Czy ja Ci za często nie ulegam? Pomyślisz, że jestem miękka. - westchnęła bezradnie, wbijając w niego wzrok, a gdy zgodził się na jej malutki warunek lub może raczej życzenie, w policzkach pojawiły się dołeczki od uśmiechu. - Mam Cię, nie masz mnie wcale aż tak dosyć. - zauważyła cicho i z odrobiną triumfu w głosie, zanim grzecznie cofnęła się i opadła na całe stopy, powstrzymując chęć przytulenia się do niego w ramach swojej radości. Trudno stwierdzić, czy większa płynęła z kwestii tego, że coś dla niej zrobi, czy może z tego, że sam zasugerował kolejne spotkanie.
Czasem postęp i rozwój nie były dobre, pomimo udogodnień, które oferowały. Ludzie zapominali o podstawowych wartościach, o byciu dobrym i uśmiechniętym. Zamiast tego ganiali majątki, szukali sposobu na nieśmiertelność i nie zawsze wybierali właściwie. Nie miała może pojęcia o wytwarzaniu takich broni, ale oglądanie ich zawsze sprawiało jej przyjemność. Czasem człowiek cofał się w czasie myślami.
Pandora postrzegała piękno inaczej niż większość ludzi. Dłonie z talentem i jakimś fachem, zawsze były ładniejsze od tych należących do bogatych jegomościów, których dni płynęły na długich rozmowach i polityce. W odpowiedzi na jego krótkie westchnięcie, które poprzedzało ruch głową, uśmiechnęła się tylko niewinnie, bo przecież takie zasady musiały działać w dwie strony. I tak już było wystarczająco ciężko próbować zgadnąć, o czym błękitnooki myślał. - W porządku, rozumiem. - odpowiedziała krótko, nie ciągnąc już dalej. Nie była pewna, czy rozumiała, ale przynajmniej próbowała się domyślić i ułożyć sobie w głowie to, co miał na myśli.
Najbardziej intrygujące w ich znajomości i chyba tym, co najbardziej Prewettównę do niego przyciągało, był fakt, że działał na nią uspokajająco. Z pewnością szarpałaby się i wbijała komuś innemu paznokcie w plecy, zamiast godzić się na swój los worka kartofli z rozbawieniem. Nie była pewna, czy była to kwestia jego ramion, stanowczego spojrzenia czy może raczej tego, jak go postrzegała. Posądzanie jej o wbicie komukolwiek śrubokrętu w żebra byłoby jednak przesadą, bo nie posunęłaby się aż tak daleko — na pewno nie bez jakichś ekstremalnie sprzyjających temu okoliczności.
Gdy poprawiła bluzkę i szorty, oparła dłonie o biodra i spojrzała na niego, przytakując jedynie na minę, którą ją obdarzył. - Zaskoczyło trochę!, Jakoś tak wyszło, że lubię mieć Cię obok i nie przeszkadza mi zupełnie, jak robisz sobie ze mnie kartofle. Tylko wiesz co? - przekręciła nieco głowę, pozwalając, aby kitka spłynęła jej na ramię, poprawiając koszyk na ręku. Dostrzegła subtelny rumieniec na jego polikach, ale zupełnie go nie skomentowała i się na nim nie skupiała, chociaż jego nieśmiałość była po prostu rozczulająco urocza. - Nie jestem pewna, czy podobałoby mi się, gdybyś miał więcej worków na te ziemniaki. - na jego kolejne słowa nie powstrzymała już śmiechu, bo który to raz miał przez nią oszaleć lub mieć jej dość? Wiedziała, że jest intensywna i umie być męcząca, nieznośna, a nieśmiały Niedźwiadek tak dobrze sobie radził. - Prędzej czy później, pewnie będziesz. I się mną zmęczysz, oszalejesz lub zerwiesz sobie ramiona. - rzuciła pół żartem, pół serio, dłonią przesuwając po jego ramieniu, jakby chciała pokazać mu zagrożenie płynące z tej jej wagi ciężkiej. - Czas na ten obiad.
Pociągnęła go bez skrępowania za sobą, zaciskając palce na jego ręku, jakby była to najprostsza i najbardziej naturalna rzecz na świecie. - Więc tylko Twoje specjalnie, relaksujące mieszanki. Te fajki z wystawy też niby tak działają, ale zapewniam, to nic przy tym, co mi dałeś spróbować w czerwcu. - odpowiedziała, przesuwając wzrokiem po witrynie sklepowej, dostrzegając w niej ich odbicie, na co uśmiechnęła się pod nosem, ale też zauważyła tę odrobinę nieporadności na jego twarzy. Obróciła głowę, spoglądając na niego przez ramię. - Wiesz, że wystarczy powiedzieć i przestanę? - rzuciła gdzieś pomiędzy machnięciem jakieś babci a przesłanym buziakiem do jakieś dziewczyny, która tylko roześmiała się i zlustrowała Islandczyka wzrokiem. Za bardzo przejmował się ludźmi dookoła. Poluźniła uścisk palców, dając mu pełną swobodę do zabrania dłoni, nawet zwolniła, bo zbliżali się do niewielkiej restauracji. - Oho, to będzie Twoja ulubiona metoda ucieczki, co?
Zacisnęła usta, żeby nie parsknąć śmiechem i wbiła wzrok w podłogę, gdy rozmarzony wyraz twarzy Nordgersima przeciął grymas niezadowolenia, a do tego dorzucił równie pozbawione zachwytu mruknięcie. Trąciła go delikatnie łokciem, sugerując tym samym, że cioteczka tak już miała i nie było przed tym ratunku. Ją też traktowała jak małą dziewczynkę.
- Tak, tak! Przyniosę to, które według mojego syna najlepiej pasuje do mięsa. Pandorka, winka?
- Nie, piwo będzie w porządku, dziękuje. - obdarowała czułym wzrokiem, przesuwając dłonią po jej ramieniu, a ta jedynie przytaknęła, lecąc po zamówienie, mówiąc coś pod nosem w ojczystym języku.
Wybrała swój ulubiony stolik, a zapach pomarańczy unoszący się od świeczki był naprawdę przyjemny, kojarzył się jej z plażą i jedzeniem. Dużo było dziko rosnących drzew cytrusowych w ich kraju, chociaż bardziej popularne były grejpfruty.
- Gdzieś Ty go przeciągnęła, chciałaś go zabić? - zapytała kobieta, przytulając tacę, a potem zmierzwiła brunetce włosy, kręcąc głową z rozbawieniem.
- Chyba się przyzwyczaił. - odpowiedziała z delikatnym wzruszeniem ramion, przez chwilę nawet zastanawiając się, dlaczego wcześniej nie mówił, że miał ochotę się napić czegoś? Mogli spróbować czegoś na targu. Zamówiła, a potem skupiła się już na swoim towarzyszu, przyglądając mu się z odrobiną wyrzutów sumienia przez całą karuzelę zdarzeń i kuzynki, które go spotkały, ale jednocześnie z podekscytowanymi iskierkami. Był naprawdę dobry w udawaniu zwierzaków, miśkowych odgłosów. I faktycznie z czasem, było trochę łatwiej je rozróżniać, przez co były formą komunikacji.
- Uczę się od najlepszych. - odparła, dziękując skinieniem głowy za nalanie piwa. Przysunęła sobie szklankę, stukając w nią paznokciami. Była przyjemnie chłodna, a piwo pachniało intensywnie, ale nie tak ładnie, jak islandzki miód. - A tak poważnie, jesteś moją pierwszą ofiarą. Jak mi idzie? - zapytała jeszcze, wpatrując się w trunek, zanim uniosła i zrobiła kilka mniejszych łyków, zwilżając usta, aby pozbyć się pozostawionej tam piany. Oparła się swobodnie o stolik, powracając do niego wzrokiem. - Jakbym wiedziała, ile radości przyniesie Ci piwo, załatwiłabym Ci beczkę do pokoju.
Przyznała pogodnie, czując dopiero teraz, jak zimny był napój, bo na skórze pojawiła się jej gęsia skórka, chociaż wcale nie było jej gorąco. Zapach stał się bardziej intensywny, a drzwi do kuchni trzasnęły. Kobieta podeszła do nich z wielką tacą, rozstawiając talerze wypełnione wszystkimi dostępnymi w lokalu rodzajami kebaba, warzywami, pleckami i pieczonymi ziemniakami.
- Gdybyś chciał czegoś więcej, to mów, przyniosę. Zaraz doniosę wam piwa i przyniosę Twoją sałatkę. - oznajmiła z uśmiechem, podsuwając mu pod nos mięsne szaszłyki i zabierając dzbanek. Pandora przesunęła spojrzeniem po stole, robiąc kolejny łyk piwa. Nie minęły trzy minuty, a Turczynka wróciła, stawiając nowy dzbanek, a przed nią miskę z warzywami, pieczonym serem i przypieczonym, porwanym plackiem. - Nadal nie zmądrzałaś, co? Wpędzisz się w chorobę. Zobacz, jaka jesteś chudziutka. Sama skóra i kości. - westchnęła z zaniepokojeniem, przesuwając dłonią po ramieniu Pandory, na co ta bezradnie rozłożyła ręce, robiąc w stronę kobiety swoją smutną minę, wydymając usta w podkówkę. - Jedz, doniosę Ci pomidora.
- Nigdy chyba nie zmądrzeje, nie powinnaś się tak przejmować.- zawołała za nią ze śmiechem, wywracając oczami, a potem nadziała sobie kawałek pomidora na widelec i wsunęła do ust, uśmiechając się pod nosem, a potem zamieszała w sałatce. - Musisz spróbować tego koziego sera, ciotka piecze go w przyprawach. - oznajmiła mu, wyszukując największy kawałek w swojej misce, po czym wysunęła go w jego stronę. - Chyba kozi? Albo może owczy? Nie jestem pewna.
Dodała po chwili, badawczo przyglądając się zawartości swojej miski, bo nie mogła się zdecydować.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (11975), Pandora Prewett (17371)




Wiadomości w tym wątku
[ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 08.05.2023, 17:52
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 08.05.2023, 19:40
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 08.05.2023, 20:43
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 08.05.2023, 22:15
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 08.05.2023, 23:16
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 09.05.2023, 00:42
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 09.05.2023, 19:26
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 09.05.2023, 21:55
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 09.05.2023, 23:25
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 10.05.2023, 19:42
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 10.05.2023, 21:15
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 11.05.2023, 20:30
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 11.05.2023, 22:07
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.05.2023, 22:24
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 13.05.2023, 02:33
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 13.05.2023, 11:10
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 13.05.2023, 22:21
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 14.05.2023, 15:00
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 14.05.2023, 18:23
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 14.05.2023, 21:28
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 14.05.2023, 22:45
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 15.05.2023, 20:40
RE: [ 23 Września 1969, Turcja] Kwiat Orientu | Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 15.05.2023, 22:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa