15.05.2023, 11:06 ✶
- Jestem pewna, że nic jej nie jest i jak wrócimy do Doliny, to pomożemy ci ją znaleźć, obiecuję. - Uśmiechnęłam się pokrzepiająco w stronę chłopca, choć nie miałam nadziei, że go to uspokoi. Nie chciałam nawet pytać, czemu matka postanowiła zostawić dziecko samo na festynie, ale rozsierdziło mnie samo myślenie o tym.
- Przepraszam, w tym wszystkim zapomniałam nawet się przedstawić... - Zaśmiałam się nerwowo, gdy zdałam sobie sprawę, że większość obecnych tutaj, nie zna nawet mojego imienia. Jednocześnie z boku czułam zażenowanie, widząc zachowanie czarownika, który rumienił się na mój widok. Szkoda, że nie miał teraz tyle odwagi, co przy świeceniu tym rumieńcem - Nazywam się Amanda Lestrange
Dając wymowne spojrzenie tchórzliwemu czarodziejowi, ruszyłam z Lindą do przodu. Szłam śladem owcy, która wyczarowana przeze mnie prowadziła nas przez ciemny las. Starałam się patrzeć przed siebie, ale cały czas czułam się obserwowana przez nieznane mi istoty. Każdy dziwny odgłos sprawiał, że jeżył mi się włos na plecach.
Oliwy do ognia dodał śmiech Giovanniego, a przynajmniej tak na początku myślałam. Już miałam odwrócić wzrok, gdy Linda skutecznie mnie od tego powstrzymała.
- Na Merlina... Co to za stwory? Obskurusy? - Przełknęłam głośno ślinę, gdy śpiew Pana Urquarta nie dodawał mi otuchy. Starałam się myśleć znowu o tym, dzięki czemu udało mi się wyczarować mojego Patronusa, ale znowu przeszkadzający mugol skutecznie mnie rozpraszał. Złapałam za różdżkę i z większej odległości wycelowałam w niego, chcąc go skonfundować, żeby nie był problemem. Rzuciłam też okiem na kobietę na noszach, sprawdzając, czy na pierwszy rzut oka mogę zobaczyć jakieś pogorszenie jej już fatalnego stanu.
[Rzut na zauroczenie - Confundus na mugola, żeby nie reagował na głosy]
- Przepraszam, w tym wszystkim zapomniałam nawet się przedstawić... - Zaśmiałam się nerwowo, gdy zdałam sobie sprawę, że większość obecnych tutaj, nie zna nawet mojego imienia. Jednocześnie z boku czułam zażenowanie, widząc zachowanie czarownika, który rumienił się na mój widok. Szkoda, że nie miał teraz tyle odwagi, co przy świeceniu tym rumieńcem - Nazywam się Amanda Lestrange
Dając wymowne spojrzenie tchórzliwemu czarodziejowi, ruszyłam z Lindą do przodu. Szłam śladem owcy, która wyczarowana przeze mnie prowadziła nas przez ciemny las. Starałam się patrzeć przed siebie, ale cały czas czułam się obserwowana przez nieznane mi istoty. Każdy dziwny odgłos sprawiał, że jeżył mi się włos na plecach.
Oliwy do ognia dodał śmiech Giovanniego, a przynajmniej tak na początku myślałam. Już miałam odwrócić wzrok, gdy Linda skutecznie mnie od tego powstrzymała.
- Na Merlina... Co to za stwory? Obskurusy? - Przełknęłam głośno ślinę, gdy śpiew Pana Urquarta nie dodawał mi otuchy. Starałam się myśleć znowu o tym, dzięki czemu udało mi się wyczarować mojego Patronusa, ale znowu przeszkadzający mugol skutecznie mnie rozpraszał. Złapałam za różdżkę i z większej odległości wycelowałam w niego, chcąc go skonfundować, żeby nie był problemem. Rzuciłam też okiem na kobietę na noszach, sprawdzając, czy na pierwszy rzut oka mogę zobaczyć jakieś pogorszenie jej już fatalnego stanu.
[Rzut na zauroczenie - Confundus na mugola, żeby nie reagował na głosy]
Rzut O 1d100 - 20
Akcja nieudana
Akcja nieudana