Nie była przyzwyczajona do tego, że miotła jej nie słucha. Było to coś zupełnie nowego, pewnie ten pajac miał z tym coś wspólnego, bo Znicz nigdy w życiu by się tak nie zachował - tego była pewna.
- Kurwa mać - Mruknęła jedynie kiedy dostała miotłą w łeb. Nie był to aż taki ogromny ból, ale się zirytowała, wkurwienie było przeogromne - bo to była JEJ miotła. To wszystko w tym było najgorsze. przetarła łokciem oczy, bo dostał się do niej piach. Sprawiało to ogromny dyskomfort, było nieprzyjemne, czuła swąd palących się włosów. W zasadzie było dosyć chujowo, ale stabilnie.
Tarzała się do śmierciożercy, jednak nie zdążyła. To ją rozwścieczyło. Wydała z siebie głośny jęk, niezadowolona z porażki. Nie znosiła takich sytuacji.
Co chwilę przecierała ramieniem oczy, bo nie przestawały łzawić, było to bardzo irytujące.
- Niech idzie dalej, nic mi nie jest, niech zajmie się tymi, którzy tego potrzebują. - Powiedziała do Erika, który znajdował się tuż obok. Miała w nosie swoje zdrowie, kiedy inni cierpieli. Ona się wyliże - jak zawsze.
Postanowiła wstać, spróbowała podnieść się na nogi i udać się za Erikiem, nie zamierzała się nad sobą rozczulać, chociać ciało ją bolało. Zacisnęła zęby, jakoś sobie poradzi. Pewnie szła dużo wolniej niż mężczyzna, jednak nie odpuszczała, rozglądała się przy tym uważnie.
Sukces!
Sukces!