Nie ważne co by powiedziała i tak przecież był. Pomógł jej nie raz, a i pewnie będzie miał jeszcze kilka okazji co do tego - Wcale taka ciężka nie jesteś. Myślałem, że chaos będzie cięższy. Ale skoro waży tylko tyle, to mogę być Aniołem Stróżem wszechświata - odpowiedział Pandorze - Jakbym miał Cię unikać to zrobiłbym to po lutym, a na Lithcie nie odezwałbym się do Ciebie ani słowem - zauważył pewną zależność. Miał co najmniej kilka możliwości aby zerwać kontakt, a jednak przy niej tkwił i właśnie odpoczywał w Turcji - setki kilometrów od swojego domu - Nie bylibyśmy. Dekada różnicy jest zabójcza. Może i na pierwszy rzut oka wydaje się, że to by mogło wypalić ale gwarantuję Ci, że nie. Ja już przecież jestem stary jak świat i mnie zaraz zacznie w krzyżu łupać, a ona co? Jeszcze by się chciała wyszaleć, a nie ze mną takie numery. Zresztą, o czym tu dyskutować. Jakby to było kilka lat, na przykład 3 to jeszcze mógłbym to rozważyć ale tak to podziękuje - dodał, wzruszając ramionami. Zapewne nie wytrzymałby z Deniz za długo gdyby jednak do jakiegoś ślubu doszło. Nie potrzebował kogoś kto zawsze patrzył się na niego jak na obrazek, zgadzając się na każde jego słowo. No i przede wszystkim nie szukał damy - a do takiego grona właśnie zaliczał tamtą młodą Turczynkę.
- Masz rację. Zawsze wychodzi na dobre - przyznał jej rację. Wszak mówiła samą prawdę - ludzie byli przebiegli, niczym lisy. W głębi duszy, Hjalmar jednak wierzył, że w każdym drzemie chociaż odrobinka dobra. Mała grudka, która czeka aż ktoś ją odnajdzie i wydobędzie na powierzchnię, spod skorupy takiego zimnego i podłego człowieka. Nawet mężczyzna, który postąpił w ten, a nie inny sposób z Pandorą, na pewno miał w sobie jakieś pokłady człowieczeństwa i dobrych manier. A jeżeli nie miał to właśnie otrzymał przysłowiowy kop na rozpęd aby to w sobie odnaleźć.
Przyglądał się jak bardzo skupiona była Prewettówna nad całym procesem oczyszczania jego dłoni. To było na swój sposób imponujące - taka dbałość o drobnostki, coś na co nie zwracał większej uwagi po wyjściu z kuźni. Z takim zapałem na pewno nadawałaby się do pracy w jego fachu - Aha? Że to ja niby jestem zadziorny? - oburzył się i przez moment chciał zabrać swoją dłoń ale się powstrzymał w ostatnim momencie. Ja zadziorny? Pfff... Dobre sobie Gdyby mógł to tupnąłby nóżką z tego całego niezadowolenia. Jak ona śmiała w ogóle tak do niego powiedzieć? Miała jednak szczęście, że Nordgersim nie potrafił się na nią za bardzo złościć, a nawet jeżeli już to zrobił, to nie trwało to jakoś bardzo długo.
Niebieski plasterek... Przymknął aż oczy z niedowierzania, ciężko wypuszczając powietrze - Dziękuje. Tylko mi przypomnij abym go zdjął kiedyś bo skończy się jak z naszyjnikiem, że zapomniałem go zdjąć i tak jakoś ze mną chodzi cały czas - parsknął śmiechem. Jeszcze tylko tego brakowało, aby przez kolejne pół roku nosił ten plaster i to tylko dlatego, że nakleiła mu go Pandora, a nie nikt inny.
Sam nie do końca wiedział czemu, aż tak zareagował na prośbę Prewettówny. Może był trochę w szoku, może się trochę tego po prostu nie spodziewał - No może trochę - odparł niepewnym głosem, nadal wpatrując się gdzieś w ścianę. To było trochę jak z tym jej zemdleniem - całkowicie niespodziewane i nie do przewidzenia. A już na pewnie nie przez Hjalmara, który de facto nie radził sobie tak źle z dostrzeganiem różnych rzeczy.
Czy kobiety tak nie robiły? Oczywiście, że robiły. Sam chociażby pamiętał jak rudowłosa Islandka, zwana jako niejaka Njála, skakała z nimi w najlepsze po drzewach albo biegała po fiordach. I o ile historie o wyczynach Pandory na Islandii mogłyby wywołać skrzywienie na twarzy lokalnej, Tureckiej ludności, tak w jego rodzinnych stronach były czymś normalnym. Rzeczą na którą nikt nie zwracał większej uwagi, ponieważ po prostu każdy to robił.
Z drugiej zaś strony nie traktował Prewettówny jak siostry. Czy własnej siostrze pozwoliłby na takie wspinaczki po drzewach bez żadnej asekuracji? Czy pozwoliłby jej palić jakieś podejrzane gówno, które sam popalał ze swoimi towarzyszami? Czy pozwoliłby jej aby paradowała w nocy po lesie w środku śnieżycy? Nie, nie i jeszcze raz nie. Co więcej - Hjalmar postawiłby kategoryczny zakaz na którąś z tych akcji pod groźbą naskarżenia na nią do ich ojca, który w tym wypadku na pewno zgodziłby się z jego postulatami, jako że to były córeczki tatusia. Dodatkowo, Nordgersim nie czułby przecież żadnej zazdrości gdyby któraś z jego sióstr zaczęła rozmawiać z Ivarem. A to przecież wywołało u niego gniew oraz chęć obicia mu mordy, po tym jak odważył się w tańcu, ukraść mu Pandorę.
Odwzajemnił jej uśmiech, a następnie przez krótki moment patrzył gdzie jego ulubiona Turczynka się udaje i czemu akurat nie na dół. Odpowiedź na tę zagwozdkę przyszła jednak bardzo szybko - Zawsze można pójść pieszo - zauważył na jej słowa i ruszył za nią. Sam z ciekawością rozglądał się na lewo i prawo, aby znaleźć to czego szukali. Nic jednak nie wzbudzało jego podejrzeń jako, że totalnie nie znał się na wystroju wnętrz. Dla niego wszystko tutaj pasowało do siebie, a figurka kota na parapecie, nie wyróżniała się niczym - Plaża to plaża - stwierdził. Nie robiło to dla niego żadnego znaczenia jako, że wszędzie było lepiej niż tutaj. Każda kolejna sekunda groziła tym, że Deniz mogła wyruszyć na polowanie na Islandczyków, a wszystko wskazywało na to, że Hjalmar był jedynym przedstawicielem tej nacji w tym domostwie.
Pierwszą różnicą jaka rzuciła mu się w oczy był całkowity przekrój plaży na której się znaleźli. Islandia miała to do siebie, że większość plaż, które się tam znajdowały były po prostu kamieniste, a nie tak przyjemnie piaszczyste jak tutaj - Przynajmniej jest chłodniej niż po południu - odparł, przyglądając się temu co Pandora robi. Poszedł w jej kroki, zdjął swoje buty, a następnie zatopił swoje stopy w piasku. W oczach pojawiła mu się dziecinna radość jakby dostał jakąś zabawkę w tym momencie. Kilka razy zakopał i odkopał swoje stopy, patrząc jak piasek po nich spływa. No i dodatkowo był jeszcze tak przyjemnie ciepły, a nie lodowaty jak u niego w domu - Może być piasek. Jest bardzo... ciekawy - przyznał, nadal jednak wpatrywał się w podłoże i nie pomógł Pandorze w przygotowywaniu ich "randki" - w końcu sama to tak określiła.
- Woda... Tak... - odpowiedział, a następnie uniósł swój wzrok prosto w oczy Prewettówny. Na jego twarzy zagościł zawadiacki uśmiech, który świadczył tylko o jednym - wpadł na genialny pomysł i to wszystko właśnie dzięki niej. Sama podrzuciła mu pomysł kąpieli - Jest wystarczająco ciepło, więc ręcznik nie będzie potrzebny - zauważył, a następnie podszedł do niej aby odebrać od niej rzeczy - Pozwól - poprosił, wyciągając dłonie po koszyk i jej plecak, które następnie odłożył sprawnym ruchem na piasek, a następnie rozplątał swoją kitę, pozwalając tym samym aby włosy bezwładnie opadły na jego plecy. To był chyba niespotykany do tej pory widok jako, że Hjalmar zawsze miał swój warkocz.
Nie czekając dłużej na realizację swojego planu, zdjął przez głowę koszulę, którą odrzucił gdzieś na bok, nie zwracając szczególnej uwagi na to gdzie poleciała. Odchylił łopatki do tyłu, a następnie zrobił kilka krążeń ramion. Raz w przód, raz do tyłu - No to co? - zapytał jej, chociaż nie zamierzał czekać na odpowiedź, ponieważ po prosty się schylił i złapał ją w ten sam sposób jak była nieprzytomna. Nie czekając ani sekundy dłużej ruszył w kierunku mostku z którego miał zamiar wskoczyć do wody. I to wraz z Pandorą.